Holly Black „Zły król”, czyli niedopowiedziane utrzymuje czytelnika [nie-do-końca-recenzja]

Jeśli zaglądacie tu często, wiecie, że czytam dużo książek young adult. Wiele z nich pisanych jest niejako od jednego wzoru – można by pomieszać treść tych powieści, a mimo to niewiele by się zmieniło. Zdarzają się jednak autorzy, którzy potrafią wyjść poza schemat – na przykład Holly Black. Czytaj dalej „Holly Black „Zły król”, czyli niedopowiedziane utrzymuje czytelnika [nie-do-końca-recenzja]”

Reklamy

Jedenaste: nie bądź chujkiem, czyli o pobieraniu książek słów kilka [MYŚLI LUZEM]

Kontrowersyjna opinia: ludzie, którzy pobierają nielegalnie książki i jeszcze tego bronią to małe chujki. Czytaj dalej „Jedenaste: nie bądź chujkiem, czyli o pobieraniu książek słów kilka [MYŚLI LUZEM]”

Sarah J. Maas „Dwór szronu i blasku gwiazd”, czyli czego fani nie lubią [recenzja]

Chciałam dziś na chwilkę wrócić do swojej guilty pleasure – serii Dworów Sarah J. Maas. Dwór szronu i blasku gwiazd ukazał się chwilę temu, ale nadal nie mogę przejść do porządku dziennego nad niektórymi… opiniami. Bo co się dzieje, gdy oczekiwania fandomu zderzają się z wizją autora? Z miejsca zaznaczę, że opinia – jak nazwa wskazuje – jest subiektywna i własna, więc nie chcę krytykować fanów czy autorów recenzji … Czytaj dalej Sarah J. Maas „Dwór szronu i blasku gwiazd”, czyli czego fani nie lubią [recenzja]

Dobre złe książki, czyli syndrom sztokholmski [Myśli Luzem]

Dawno temu trafiłam na esej George’a Orwella o tytule tyleż prostym, co wymownym: Good Bad Books. Wielki twórca pisze w nim o wartości książek, które do miana literatury (tej wyższej tudzież pięknej) nie pretendują, ale niosą ze sobą wiele dobra na innym, nieartystycznym poziomie. Czytaj dalej „Dobre złe książki, czyli syndrom sztokholmski [Myśli Luzem]”

Science fiction bez science, czyli science fantasy dla czytelnika na luzie [TOPKA]

Już któryś raz wpadło mi w oko pytanie czytelników o książki science fiction „ale takie bez nauki”, jednak koniecznie, ale to koniecznie „nie fantasy”. Pierwsza myśl, oczywiście, że nienaukowe science fiction to trochę oksymoron. Ale potem pomyślałam, poszukałam i uznałam, że mogę pomóc zagubionym duszyczkom. Czytaj dalej „Science fiction bez science, czyli science fantasy dla czytelnika na luzie [TOPKA]”

Bądź zarzewiem rewolucji, czyli porozmawiajmy o dystopii dla młodzieży

„Dystopia to podgatunek fantastyce bardzo dobrze znany; jest w niej obecny niejko od zarania dziejów. Ostatnio święci triumfy w literaturze młodzieżowej – sięgając po fantastykę dla nastolatków mamy jakieś 50 procent szans, że trafimy na dystopię. Jednak gdy przejrzymy dyskusje na temat, prędko okaże się, że fani te książki YA zbywają niemal pogardliwie. Niesłusznie. Czytaj dalej „Bądź zarzewiem rewolucji, czyli porozmawiajmy o dystopii dla młodzieży”