Sarah J. Maas „Dwór szronu i blasku gwiazd”, czyli czego fani nie lubią [recenzja]

Chciałam dziś na chwilkę wrócić do swojej guilty pleasure – serii Dworów Sarah J. Maas. Dwór szronu i blasku gwiazd ukazał się chwilę temu, ale nadal nie mogę przejść do porządku dziennego nad niektórymi… opiniami. Bo co się dzieje, gdy oczekiwania fandomu zderzają się z wizją autora?


Z miejsca zaznaczę, że opinia – jak nazwa wskazuje – jest subiektywna i własna, więc nie chcę krytykować fanów czy autorów recenzji za to, że coś im się nie podoba, a odnieść się do ich zdania ogólnie.

Jak może wiecie, ACOTAR – skrót od A Court Of Thorns and Roses, często używane jako akronim na nazwę serii – ma całkiem sporą bazę fanów. Powiedziałabym, że przy premierze każdego z tomów Tumblr i Pinterest zaczynają wręcz pulsować wpisami i fanartami i radosnym piskiem. W przypadku najnowszej części historii sytuacja była nieco inna – część fanów poczuła się nieco skołowana, a część wręcz oszukana. Już tłumaczę.

lucien dwór szronu
Rzeczony fanart jednego z bohaterów, Luciena.

Książki z cyklu oparte są luźno na popularnych baśniach. Wypełnione są akcją, opowiadaną głównie z punktu widzenia Feyry, główniej bohaterki. Mamy pojedynki, intrygi, walki, przepychanki, romans, dramat, więcej dramatu, ratowanie świata, wielką wojnę… i więcej romansu i dramatu. Dość powiedzieć, że w tych książkach sporo się dzieje. Jeśli jesteście ciekawi, pisałam trochę w recenzji tomu pierwszego, tomu drugiego i nawet tomu trzeciego.

Dwór szronu i blasku gwiazd oryginalnie miał być nowelką łączącą dwie trylogie planowane w realiach wróżkowych dworów. W USA dość popularne jest wydawanie – często jedynie w wersji elektronicznej – dłuższych i krótszych historii pobocznych do serii, zwykle przy numeracji dostających miejsce X.5. Tu nowelka nieco się rozrosła, w polskim wydaniu liczy 320 stron (co, jak na Maas, jest imponująco skromnym wynikiem), co samo w sobie nieco fanów skonsternowało. A potem wczytali się i zdziwili jeszcze bardziej: w tej książce nic się nie dzieje.

okladka dwor szronu

Nie ma pojedynków. Nie ma walk. Nie ma romasów. Nie ma przepychanek, wojen, tragedii, intryg, jest tylko troszkę dramatu. Dwór szronu i blasku gwiazd to powieść o odpoczynku i leczeniu ran po wielkiej wojnie. Przez całą książkę nasi bohaterowie szykują się do obchodzenia wróżkowego odpowiednika Gwiazdki w mieście odbudowywanym po wojennych zniszczeniach. Nie ma nic, co posuwałoby do przodu wątki, które nas interesują. Autorka napisała książkę o przerwie świątecznej i dochodzeniu do siebie. Ba, bohaterom zdarza się nawet bitwa na śnieżki, nie do pomyślenia w innych odsłonach historii.

dwór szronu i blasku

Dla mnie bomba. Z przyjemnością czytałam o tym, że nikt nie robi krzywdy postaciom, które lubię i że szukają one czegoś, by wynagrodzić sobie i innym okropności wojny i tortur. Ale wiem, że nie tego oczekiwali fani – i Maas odczuła na sobie to zawiedzone oczekiwanie. Widocznie niższe oceny, dużo głosów negatywnych w recenzjach, sporo marudzenia na Tumblrze czy Twitterze i deklaracje, że więcej po serię nie sięgną, bo ich oczekiwania zostały zawiedzione. Dla autora to pewnie bolesne. Dla fana zapewne też – zmiana nie jest łatwa (jako wierna fanka Doctora Who coś o tym wiem), a zmiana niespodziewana i to nieomal o 180 stopni jeśli chodzi o prowadzenie narracji to już w ogóle koszmar.

I to mnie doprowadziło do irytacji oraz do zastanowienia się: czym dla fana jest zderzenie się z rzeczywistością i wizją autora? Czy autor pisze dla fanów i pod fanów, czy nie ugina się przed żądaniami? Czy fandomy tak młodociane jak tu mogą być już skostniałe? A może tylko roszczeniowe i nieco dziecinne? No cholera, nie wiem. Ciekawa jestem, co Maas zrobi dalej – i czy fandom ACOTAR da się wychować 😉

feyre_and_rhysand_by_taratjah_da3nxim-pre
Cisza, spokój, praca, chodzenie na randki – taki obraz tejże części.