Adriana Locke „Poświęcenie”, czyli zagubieni dorośli i obolałe dziecko

Jest lato. Ciepło. Leniwie. Urlopowo. Idealny czas na czytanie książek albo trudnych i potrzebnych, albo lekkich i rozrywkowych. Wydawnictwo Szósty Zmysł podrzuciło mi ostatnio Poświęcenie Adriany Locke – powieść, która zalicza się raczej do nurtu drugiego. Spodziewałam się jednak lekkiego romansidła, a dostałam garść ciężkich tematów. Czytaj dalej „Adriana Locke „Poświęcenie”, czyli zagubieni dorośli i obolałe dziecko”

Reklamy

Henry R. Haggard „Ayesha. Powrót Onej”, czyli powrót do przeszłości

 

 

Czytanie klasycznych powieści jeszcze zahaczających o epokę wiktoriańską jest dla mnie zawsze ciekawym przeżyciem estetycznym i kulturowym. Nie inaczej było w przypadku Ayeshy. Powrotu Onej – jednej z najważniejszych klasycznych książek fantastycznych. Czytaj dalej „Henry R. Haggard „Ayesha. Powrót Onej”, czyli powrót do przeszłości”

„Bestiariusz słowiański”, czyli ładnie i skrótowo

Na ostatnich Targach Książki w Warszawie kupiłam w końcu Bestiriusz słowiańskiktóry chodził za mną od lat. To jedna z tych książek, które chce się mieć w domu głównie ze względu na ich urodę. I po lekturze i przeglądaniu nadal uważam, że grafika jest tu największą wartością, a wiedzy należy poszukać gdzie indziej 😉  Czytaj dalej „„Bestiariusz słowiański”, czyli ładnie i skrótowo”

Szymun Wroczek „Metro 2035 – Piter. Wojna”, czyli powrót autora marnotrawnego

7 lat temu czytałam Piter – jedną z pierwszych książek z Uniwersum Metro 2033, jakie ukazały się w Rosji i pierwszą w Polsce. Wtedy nie byłam zachwycona. Lektura była nijaka, chaotyczna i raczej mało wciągająca. Ale minęło trochę czasu, więc dałam Szymunowi Wroczkowi drugą szansę. I w sumie nie żałuję – Piter. Wojna to bardzo przyjemna lektura; może nie idealna, ale fanom serii na pewno się spodoba. Czytaj dalej „Szymun Wroczek „Metro 2035 – Piter. Wojna”, czyli powrót autora marnotrawnego”

szklane pszczoły - recenzja

Ernst Jünger „Szklane pszczoły” – doceniam, ale nie zachwyca [recenzja]

Studia filologiczne, wbrew obiegowej opinii, nauczyły mnie kilku przydatnych w życiu rzeczy. Jedną z nich jest umiejętność docenienia i umieszczenia w odpowiednim kontekście tekstu kultury nawet wtedy, gdy po prostu mi się nie podoba. Szklane pszczoły nie są takie złe, ale nie porwały mnie specjalnie – jednak polecę je z czystym sumieniem. Już tłumaczę. Czytaj dalej „Ernst Jünger „Szklane pszczoły” – doceniam, ale nie zachwyca [recenzja]”