Dobra, jednotomowa fantastyka – Graal wszystkich czytelników

Znalezienie książki fantastycznej, w której opowieść zamyka się w jednym tomie, czasami graniczy z cudem – zwłaszcza gdy mamy chęć na coś nowszego niż Lem, Dukaj i Gaiman. Czytaj dalej „Dobra, jednotomowa fantastyka – Graal wszystkich czytelników”

Paweł Paliński „Polaroidy z zagłady”, czyli nie tego się spodziewaliście [recenzja]

Polaroidy z zagłady leżały na czytniku jakieś dwa lata i czekały na swoją kolej. Zainspirowała mnie do lektury Sylwia z UnSerious. Czytaj dalej „Paweł Paliński „Polaroidy z zagłady”, czyli nie tego się spodziewaliście [recenzja]”

Margaret Atwood „Oryks i Derkacz”, czyli kochanie, zabiłem dzieciaki [recenzja]

Postapo to specyficzny podgatunek. Można zrobić z niego sensacyjną strzelankę z mutantami w tle, nostalgiczną opowieść o samotności albo… jasny i wyraźny przepis na koniec cywilizacji. Tak ja zrobiła Margaret Atwood w Oryksie i Derkaczu. Czytaj dalej „Margaret Atwood „Oryks i Derkacz”, czyli kochanie, zabiłem dzieciaki [recenzja]”

Arthur C. Clarke „Koniec dzieciństwa”, czyli groza utopii

Oto scenariusz znany nam z każdego kinowego hitu SF: gigantyczne statki Obcych pojawiają się znienacka nad największymi miastami świata. Następnym krokiem jednak, zamiast widowiskowej rozpierduchy rodem z Dnia Niepodległości, jest koegzystencja, poddanie się i nastanie złotego wieku ludzkości. Czytaj dalej „Arthur C. Clarke „Koniec dzieciństwa”, czyli groza utopii”

„Alita: Battle Angel”, czyli takie ładne, takie głupie [recenzja]

Emocje nieco opadły, więc mogę na spokojnie napisać kilka słów o szeroko ostatnio omawianym filmie: Alita: Battle Angel. Słów raczej negatywnych, ale nie do końca. Czytaj dalej „„Alita: Battle Angel”, czyli takie ładne, takie głupie [recenzja]”

Isaac Asimov „Robot Dreams”, czyli w przeszłości o przyszłości [recenzja]

Antologia nietematyczna, zbierająca teksty z różnych okresów i o różnym pochodzeniu, ale jednego autora – oto, czym są Robot Dreams Isaaca Asimova. Czytaj dalej „Isaac Asimov „Robot Dreams”, czyli w przeszłości o przyszłości [recenzja]”

Science fiction bez science, czyli science fantasy dla czytelnika na luzie [TOPKA]

Już któryś raz wpadło mi w oko pytanie czytelników o książki science fiction „ale takie bez nauki”, jednak koniecznie, ale to koniecznie „nie fantasy”. Pierwsza myśl, oczywiście, że nienaukowe science fiction to trochę oksymoron. Ale potem pomyślałam, poszukałam i uznałam, że mogę pomóc zagubionym duszyczkom. Czytaj dalej „Science fiction bez science, czyli science fantasy dla czytelnika na luzie [TOPKA]”