Naomi Novik „Wybrana”, czyli był sobie czarodziej, był sobie las [recenzja]

Naomi Novik to autorka, której portfolio nie jest może zbyt obszerne, za to przemyślane – dzięki cyklowi Temeraire zbudowała sobie markę fantastycznej baśniopisarki, a pierwsza samodzielna powieść, Wybrana, podbiła serca czytelników na całym świecie. Dlaczego? Czytaj dalej „Naomi Novik „Wybrana”, czyli był sobie czarodziej, był sobie las [recenzja]”

Reklamy

Sarah J. Maas „Dwór szronu i blasku gwiazd”, czyli czego fani nie lubią [recenzja]

Chciałam dziś na chwilkę wrócić do swojej guilty pleasure – serii Dworów Sarah J. Maas. Dwór szronu i blasku gwiazd ukazał się chwilę temu, ale nadal nie mogę przejść do porządku dziennego nad niektórymi… opiniami. Bo co się dzieje, gdy oczekiwania fandomu zderzają się z wizją autora? Z miejsca zaznaczę, że opinia – jak nazwa wskazuje – jest subiektywna i własna, więc nie chcę krytykować fanów czy autorów recenzji … Czytaj dalej Sarah J. Maas „Dwór szronu i blasku gwiazd”, czyli czego fani nie lubią [recenzja]

S.B. Nova „A Kingdom of Exiles”, czyli łot de fak [recenzja]

Wiecie, że lubię young adult i moje zainteresowanie gatunkiem sięga dość głęboko. Mimo wad młodzieżowej fantastyki jestem w stanie czerpać z niej frajdę i przymykać oko na błędy. Jednak są momenty, gdy pozostaje mi wznieść do niebios okrzyk rozpaczy – tak jak przy lekturze Kingdom of ExilesBędą spoilery, ale spokojnie, nie stracicie wiele. Czytaj dalej „S.B. Nova „A Kingdom of Exiles”, czyli łot de fak [recenzja]”

Nik Pierumow „Blackwater. Magia i stal”, czyli wielkie pociągi i jeszcze większe czary [recenzja]

Tuż przed świątecznym wariactwem udało mi się skończyć książkę, która sprawiła mi stanowczo więcej radości, niż zakładałam. Poniżej znajdziecie kilka słów o moim pierwszym spotkaniu z Nikiem Pierumowem i moją rekomendację na prezent świąteczny dla młodego czytelnika na ostatnią chwilę. Czytaj dalej „Nik Pierumow „Blackwater. Magia i stal”, czyli wielkie pociągi i jeszcze większe czary [recenzja]”

Science fiction bez science, czyli science fantasy dla czytelnika na luzie [TOPKA]

Już któryś raz wpadło mi w oko pytanie czytelników o książki science fiction „ale takie bez nauki”, jednak koniecznie, ale to koniecznie „nie fantasy”. Pierwsza myśl, oczywiście, że nienaukowe science fiction to trochę oksymoron. Ale potem pomyślałam, poszukałam i uznałam, że mogę pomóc zagubionym duszyczkom. Czytaj dalej „Science fiction bez science, czyli science fantasy dla czytelnika na luzie [TOPKA]”