Czego słucha Matka Przełożona do czytania? [MYŚLI LUZEM]

Dzisiaj wpis muzyczny – na luzie, bo gorąco, urlop, przeprowadzka… sami wiecie. Ledwo jest siła czytać 🙂 Czytaj dalej „Czego słucha Matka Przełożona do czytania? [MYŚLI LUZEM]”

Witki mi opadły, czyli o sprawie Kawerny [Myśli Luzem]

O mamo, co się porobiło. Miałam się nie odzywać, ale gdy przeczytałam komentarz pewnego portalu na temat ich własnego zachowania, to jednak musiałam. I to tak, żeby na wieki wisiało w Google, więc nie na FB. Czytaj dalej „Witki mi opadły, czyli o sprawie Kawerny [Myśli Luzem]”

Dobre złe książki, czyli syndrom sztokholmski [Myśli Luzem]

Dawno temu trafiłam na esej George’a Orwella o tytule tyleż prostym, co wymownym: Good Bad Books. Wielki twórca pisze w nim o wartości książek, które do miana literatury (tej wyższej tudzież pięknej) nie pretendują, ale niosą ze sobą wiele dobra na innym, nieartystycznym poziomie. Czytaj dalej „Dobre złe książki, czyli syndrom sztokholmski [Myśli Luzem]”

Bądź zarzewiem rewolucji, czyli porozmawiajmy o dystopii dla młodzieży

„Dystopia to podgatunek fantastyce bardzo dobrze znany; jest w niej obecny niejko od zarania dziejów. Ostatnio święci triumfy w literaturze młodzieżowej – sięgając po fantastykę dla nastolatków mamy jakieś 50 procent szans, że trafimy na dystopię. Jednak gdy przejrzymy dyskusje na temat, prędko okaże się, że fani te książki YA zbywają niemal pogardliwie. Niesłusznie. Czytaj dalej „Bądź zarzewiem rewolucji, czyli porozmawiajmy o dystopii dla młodzieży”

Zamów sobie żonę chociażby dzisiaj – czyli o mail order brides [MYŚLI LUZEM]

W ostatnich dniach, podczas dwóch losowych rozmów, zorientowałam się, jak niesamowicie mało znanym (wręcz nieznanym), a przy tym fascynującym tematem są… żony zamawiane pocztą, oryg. mail-order brides. Słyszeliście? Sądząc po reakcjach moich znajomych, duża część z was w tym momencie też mocno się zdziwiła. Czytaj dalej „Zamów sobie żonę chociażby dzisiaj – czyli o mail order brides [MYŚLI LUZEM]”

Kiedy książki szkodzą [MYŚLI LUZEM]

Są takie momenty, gdy czytelnik mówi „Kurwa mać!” i nie wie, co zrobić z czytaną książką. Ale tytuł tej notki jest nieco przewrotny. Bo czy książka sama z siebie może zaszkodzić? Oczywiście pomijam momenty, gdy spadnie komuć na mały palec u stopy.  Czytaj dalej „Kiedy książki szkodzą [MYŚLI LUZEM]”