Odetchnijmy – czyli trochę guilty pleasure: komedie romantyczne i za co je kochamy [Myśli Luzem]

Ostatnio, żeby nieco odpocząć od coraz mocniej kopiącego po żebrach roku 2018, oddaję się rozrywkom wręcz skrajnym: czytam teksty naukowe oraz przekopuję się przez gros filmów, komiksów i tekstów, które nie wymagają myślenia wcale: komedii romantycznych. Czytaj dalej „Odetchnijmy – czyli trochę guilty pleasure: komedie romantyczne i za co je kochamy [Myśli Luzem]”

Reklamy

Godzilla: Plant of the Monsters, czyli śliczne i głupiutkie

Obejrzałam netflixową, animowaną Godzillę. Jeśli się zastanawiacie nad poświęceniem na ten film półtorej godziny życia, to podpowiem Wam, że warto spróbować, ale może się nie spodobać. Czytaj dalej „Godzilla: Plant of the Monsters, czyli śliczne i głupiutkie”

„Life” – recenzja nowego „Aliena”

Jestem fanką Aliena Ridleya Scotta. Uwielbiam oryginalny film, a kolejne odsłony budzą we mnie przyjemny sentyment. Jest klimatyczny, mroczny, dobrze zrealizowany i po prostu straszy. Life, thriller SF, który trafił do kin w ostatni piątek, pięknie wpisuje się w trend alienopodobny – thrillera/horroru o obcej formie życia szalejącej w zamkniętej przestrzeni. Podobało się! Czytaj dalej „„Life” – recenzja nowego „Aliena””

Wielka czwórka, czyli najlepsze filmy fantasy wszechczasów

W latach osiemdziesiątych powstały cztery filmowe produkcje fantasy tak dobrze napisane, świetnie nakręcone i baśniowe, że do dzisiaj – chociaż są starsze ode mnie i widziałam je masę razy – nie mogę znaleźć nic, co by je przebiło. Nie jest to tylko mój sentyment – oceny milionów ludzi to potwierdzają! Co to za cudeńka? Oto one: Czytaj dalej „Wielka czwórka, czyli najlepsze filmy fantasy wszechczasów”