Ziemowit Szczerek „Cham z kulą w głowie”, czyli Polska i tak będzie w ogniu [recenzja]

Historie alternatywne to specyficzna literatura: niby fantastyka, ale częściej alegoria i granie na narodowych mitach. Cham z kulą w głowie Ziemowita Szczerka doskonale wykorzystuje te markery gatunku.

Jego powieść to z pozoru kryminał – i to noir, jak wielokrotnie podkreśla sam narrator – osadzony we współczesnej Warszawie, ale jakże innej. To stolica kraju, który w II wojnie światowej pokonał III Rzeszę w przeciągu tygodni, a Sowieci nigdy do niego nie weszli; kraju o zupełnie innych granicach, nieomal od morza do morza, z koloniami w tropikach; kraju trójnarodowego, gdzie Żydzi, Polacy i Ukraińcy powinni współistnieć pokojowo. W tej Warszawie grasuje zabójca – brutalny, nieuchwytny, zostawiający po sobie ezoteryczne znaki. Franciszek Kary, prywatny detektyw, były żołnierz, aktualnie też zdrajca narodu, tropi go na zlecenie – w momentach, w których nie chleje albo nie tapla się w rozpamiętywaniu przeszłości.

Szczerek w Chamie z kulą w głowie postawił nie tyle na fabułę czy wartką akcję, co na budowę świata przedstawionego. Polska budowana od nowa, bez grozy i przemian lat 40., ale też bez nauczek i postępu, które przyniosły, to kraj ogromnych skrajności, dążenia do zaspokajania narodowych kompleksów, budowania kolosów na glinianych nogach i wszechobecnej, pachnącej mocno Chinami czy Rosją manipulacji masami poprzez media. Autor przeprowadza eksperyment: jak wyglądałaby Polska nadal mająca Kresy i swoich żydowskich obywateli? Czy nacjonalizm byłby problemem? Antysemityzm? Jak zachowaliby się Ukraińcy, jeśli nie istnieliby jako samodzielny naród we własnym państwie? Czyta się to doskonale i z wypiekami na twarzy – oraz parskając śmiechem, ponieważ Szczerek nie szczędzi ani groteski, ani absurdu.

Międzymorze i wielka Polska w centrum Europy – to wizja Szczerka. Ale – jak zwykle u niego – postawiona na głowie.

Dalej spotykamy bohaterów, którzy w tym nowym świecie funkcjonują. Główna postać, Franc Kary, początkowo nie zaskarbia sympatii: pijus i awanturnik, wiecznie zachmurzony, o metodach bardziej gangsterskich niż detektywistycznych. Szybko jednak odkrywamy, że pod jego fizis chama kryje się nie tylko inteligencja, ale i sporo interesujących cech osobowości. Bohaterowie drugoplanowi też są charakterni i nietrudno znaleźć swojego ulubieńca – nawet wśród tych pozornie negatywnych. Co ciekawe, do pocztu bohaterów Chama z kulą w głowie zaliczyć należy także… Warszawę. Szczerek pochyla się nad stolicą z pewną czułością i udaje mu się tchnąć w miasto życie – to barwne, skomplikowane miejsce, doskonałe tło wydarzeń w kraju i labirynt pełen zagadek tak dla Franca, jak i dla nas.

Najsłabiej, jak wspomniałam, na tym tle wygląda sama akcja: tropienie tajemniczego mordercy, zwanego Kubą Hieroglifem. Częściowo przez staczającą się w Conradowską stronę intrygę, nieomal jak z Jądra ciemności, a częściowo przez rozmycie jej wielostronicowymi retrospekcjami, dygresjami i opisami – ciekawymi! – schodzi na dalszy plan i jest w sumie rusztowaniem do zaprezentowania alternatywnej Polski niż jej clue. Czy to wada? Zależy – z mojego punktu widzenia zdecydowanie nie, bo Chama z kulą w głowie i tak czyta się doskonale.

To ciekawa, nietuzinkowa powieść, przemyślana i dobrze napisana. Szczerek obnaża w niej nasze narodowe lęki i kompleksy, punktuje historyczne zaszłości i naleciałości, a robi to w charakterystyczny dla siebie, na wpół prześmiewczy i zdecydowanie złośliwy sposób. To nie kryminał, ale też nie fantastyka, nie thriller polityczny i nie powieść akcji, ale znajdziemy tu elementy wszystkich tych gatunków. Ogółem świetna lektura – warta polecenia.

Recenzja oryginalnie opublikowana w portalu MoviesRoom.

3 myśli w temacie “Ziemowit Szczerek „Cham z kulą w głowie”, czyli Polska i tak będzie w ogniu [recenzja]

Dodaj komentarz