Jakub Małecki „Nikt nie idzie”, czyli smutek na tacy [recenzja]

Chwilę temu przeczytałam Nikt nie idzie Jakuba Małeckiego – którego kocham miłością wielką i czytelniczo czystą – i tym razem drobne pomieszanie odczuć mnie dopadło.

Z jednej strony w tej powieści jest kwintesencja tego, przez co w Małeckim się zaczytuję: przepiękny język, interesująca perspektywa i zwyczajni-niezwyczajni bohaterowie. Tym razem akcja toczy się dwutorowo: z jednej strony podążamy śladami niepełnosprawnego umysłowo (może głęboko autystycznego) Klemensa i czytamy biografię jego rodziny, mieszkającej gdzieś po warszawskich blokowiskach, z drugiej – obserwujemy świat oczyma Olgi, młodej kobiet przestraszonej pozostaniem w tyle i nie potrafiącej otwierać się na emocje.

Obie historie są wzruszające i poruszające – ale tak naprawdę na tym kończy się ich głębia. Małecki po swojemu rozbiera na czynniki pierwsze emocje – i bohaterów, i czytelnika – i drapie nas mocno po gardziołku i w serduszko, wskazując: patrzcie, to smutne. Proza życia jest smutna. Wszyscy to przezywamy na smutno. Smućcie się!

No i się smucimy, nawet gdy nasi bohaterowie dostają niteczki nadziei, których mogą się chwycić. Jednak czegoś w tym żalu naszym czytelniczym brakuje. Może jest zbyt prosto – brakuje tu warstw do odkrycia, takich jak w Dygocie czy Śladach, za dużo dostajemy na tacy?

Także zakończenie chyba nie do końca autorowi wyszło – brakuje w nim konkluzji, przymknięcia historii Olgi i Klemensa, nawet jeśli z furtką, która pozostawiłaby nam pole do domysłów.

Nikt nie idzie nadal jest urzekające. Małecki czaruje językiem i biografiami bohaterów, aż trudno się oderwać. Mankamenty jednak są i mimo całej fanowskiej radości z czytania, nie będę ukrywała, że spodziewałam się tu czegoś więcej. Nie jest to ostatecznie zła książka, nic z tych rzeczy – ale też nie z tych najlepszych. Cóż, bywa 🙂

Jakub Małecki „Rdza”, czyli zanurz się [recenzja]

Jeśli jest jakiś pisarz, który nigdy mnie nie zawiódł i którym jestem zachwycona od pierwszego zdania, to jest to Jakub Małecki. Jego Rdza – którą w końcu miałam czas przeczytać – to kolejna literacka perełka. Czytaj dalej „Jakub Małecki „Rdza”, czyli zanurz się [recenzja]”