Andrzej Sapkowski „Żmija”, czyli o paaanie, co tu się stało? [recenzja]

Andrzej Sapkowski w 2009 roku porzucił fantastykę jako taką na rzecz powieści wojennej z fantastyki elementami. Żmija wywołała najpierw entuzjazm czytelników (“O matko, nowy Sapkowski!”), a potem równie ogromną falę krytyki. Po lekturze mam wrażenie, że całkiem słusznie. Czytaj dalej „Andrzej Sapkowski „Żmija”, czyli o paaanie, co tu się stało? [recenzja]”

Reklamy

Nowa Fantastyka 3/2018, czyli Ursula i magiczne dyski DNA [recenzja]

Trochę to trwało, ale w końcu przeczytałam marcową Nową Fantastykę. W skrócie: opowiadania jak opowiadania, ale publicystyka – miodzio! Czytaj dalej „Nowa Fantastyka 3/2018, czyli Ursula i magiczne dyski DNA [recenzja]”

Connie Willis „Pojedynek na słowa”, czyli wielkie komunikacyjne oszustwo [recenzja]

Trochę dałam się wpuścić w maliny przy tej książce: sugerując się blurbem i okładką, sprodziewałam się młodzieżowego romansidła w klimacie lekkiego SF, dostałam książkę dla dorosłych. Przy tym nienajlepszą – ale przynajmniej wciągającą.

Czytaj dalej „Connie Willis „Pojedynek na słowa”, czyli wielkie komunikacyjne oszustwo [recenzja]”

Glen Cook „Słodki srebrny blues”, czyli siła sentymentu [recenzja]

O tej książce nasłuchałam się wiele: koleżanka polecała jako tę, która zmieniła jej postrzeganie wampirów w literaturze, kolega zachwycał się, że to książka, na której zbudował swoją miłość do fantasy. W końcu ją dorwałam i… rozczarowałam się. Bo jak zachwyca, skoro nie zachwyca? Czytaj dalej „Glen Cook „Słodki srebrny blues”, czyli siła sentymentu [recenzja]”

Jak nie pisać dla prasy, czyli tekst tendencyjny z dinozaurem w tle [Myśli Luzem]

Ostatnio sporo się denerwuję (a przynajmniej irytuję) w internetach. Dla przykładu: miał tu się znaleźć marudny wpis o plebiscycie Lubimy Czytać, a zamiast tego jest ten o tykającym paleontologii i muzeów felietonie z Polityki. Bo felieton, wybaczcie, jest durny. Czytaj dalej „Jak nie pisać dla prasy, czyli tekst tendencyjny z dinozaurem w tle [Myśli Luzem]”

David Attenborough „Zoo Quest for a Dragon”, czyli opowieść o drodze przez nowonarodzony kraj smoków

Osoby, które znają mnie bliżej, wiedzą o gorącym, stałym uczuciu, jakim darzę dokonania sir Davida Attenborough i jego samego. Powiedzmy, że skłonna bym była wytapetować salon jego podobizną i reprodukcjami plakatów jego filmów. Wyobraźcie więc sobie radość, którą poczułam, gdy wyrwałam z trzewi bibliotecznego magazynu tę książkę: Zoo Quest for a Dragon, rok wydania 1957. Czytaj dalej „David Attenborough „Zoo Quest for a Dragon”, czyli opowieść o drodze przez nowonarodzony kraj smoków”