Kupiłam tablet tylko do komiksów – Lenovo Tab M10 Plus [recenzja]

Jak w temacie – kupiłam tablet służący wyłącznie do czytania komiksów (ok, no i grania w Sudoku). Żadna ze mnie blogerka technologiczna, ale chętnie podzielę się wrażeniami po 2 miesiącach użytkowania.

Na początek drobny background: wiecie doskonale, że nie mam nic – jak niektórzy – przeciwko cyfrowym książkom, podobnie też jest z komiksami. Ponieważ prawie 80 GB komiksów dzięki Humble Bundle, pojedynczym plikom od polskich wydawców, do tego „online” po wprowadzeniu w Polsce cyfrowych mang i aplikacji Comixology, uznałam, że pora mieć je na czym wygodnie czytać.

Po riserczu zdecydowałam się na Lenovo Tab M10 Plus bez karty sieciowej. Tu wyjaśniam: karta generuje dodatkowy koszt, a jest mi niepotrzebna – komiksy pobieram w domu na wifi/przerzucam kablowo, a do internetu mam telefon, gdzie zawsze mogę postawić hotspot.

PS – zdjęcia mogą być słabe. Próbowałam bawić się ustawieniami telefonu, ale ostatecznie kiepsko robi się fotki ekranów jak się nie umie robić zdjęć w ogóle, wybaczcie. A, przez te ustawienia fotki czasem mają więcej światła, czasem mniej. Wszystkie robiłam na maksymalnym podświetleniu ekranu.

Technikalia

Poniżej specyfikacja:

  • System operacyjny – Android 9.0 Pie
  • Procesor – MediaTek Helio P22T, 8-rdzeniowy, 2,3 GHz
  • Pojemność – 128 GB
  • Pamięć RAM – 4 GB
  • Przekątna ekranu – 10,3 cala
  • Rozdzielczość ekranu – 1920 x 1200 pikseli
  • Typ matrycy – IPS
  • Funkcje ekranu – Multi-touch 10 punktowy
  • Czytnik kart pamięci microSD/SDHC do 256 GB
  • Złącze USB typ C x 1
  • Pojemność baterii/akumulatora – 5000 mAh
  • Maksymalny czas pracy – do 8,5 h
  • Wymiary – 153 x 244 x 8,1 mm
  • Waga – 460 g

Więcej znajdziecie na stronach sklepu. Kupiłam go tam kierując się nie sympatią do sklepu, a promocjami, więc ten lineczek to nie reklama 😉

Widok ogólny. Wybaczcie, ale robienie zdjęć ekranom jest trudne i nie jest moją mocną stroną.

Nie jestem oblatana technicznie, a komiksy to nie Last of Us 2, więc nie ukrywam, że procesory itp. były mi dość obojętne. Szukając tabletu, kierowałam się czterema podstawowymi wymaganiami: około 10 cali, jak największa rozdzielczość ekranu, duża pamięć, Android. Znalazłam kilka, ale ostatecznie Lenovo wygrał.

Z jednej strony spełniał wszelkie moje wymagania i miał niezłe opinie, z drugiej – matryca IPS, jak oświecił mnie mąż, jest świetna do wyświetlania komików (ma lepsze odwzorowanie kolorów niż dwie inne popularne matryce (VA i TN), stosunkowo szybki czas reakcji/odświeżania, dobrze sprawdza się przy wysokiej rozdzielczości i nie kosztuje milionów. Słabiej niż VA pokazuje czerń, ale to nie jest problem w przypadku większości komiksów – nawet mang, jak już obadałam.

Tu kolorowa biblioteka w CDisplay.

Z trzeciej z kolei – ten Lenovo był przy tym o wiele tańszy niż alternatywy o zbliżonych parametrach i dobrych opiniach. W standardzie wersja bez karty sieciowej kosztuje ok. 1050-1100 zł – w promocji i wybierając „gorszy”, srebrny kolor (którego nikt nie kocha najwyraźniej) zapłaciłam niecałe 800 zł.

Koniec z technikaliami, pora na wrażenia z używania

Po dwóch miesiącach użytkowania stwierdzam, że Lenovo działa doskonale. Matryca, o której wspomniałam wyżej, sprawuje się doskonale. Kolory są doskonałe – kolorowe komiksy na tym tablecie czyta się bez problemu, barwy są nasycone i pięknie wyglądają na ekranie nawet przy niepełnym podświetleniu. W przypadku mang ta „niższa głębia czerni” nie roi tu różnicy, przynajmniej ja jej nie zauważam.

Piękny Dragon Ball. Czy coś tu widać w ogóle? 😀

Nie ma problemu z odświeżaniem stron, ghostingiem czy innymi atrakcjami. Jak widzicie na jednym ze zdjęć, korzystam z Google Play (tu mangi wrzucają Waneko i JPF, a od niedawna też Hanami), Comixology (dla niewtajemniczonych – amerykański dostawca e-komiksów, czyta się online lub w aplikacji, ale nie można pobierać plików na własność), aplikację YattaReader, CDisplay (program do czytania komiksów w formacie CBZ, bardzo popularnym – u mnie wersja darmowa z reklamami), Tapas i WebToons (aplikacje z komiksami internetowymi w odcinkach, tzw. webtoony). Wszystkie wymienione rzeczy działają płynnie – tablet się nie wykrzacza, one się nie wykrzaczają, komiksy wyglądają doskonale. Problemiki pojawią sią się jedynie przy niektórych webtoonach na Tapasie lub WebToons, bo nie wszystkie są uploadowane do aplikacji w odpowiednio wysokiej rozdzielczości. Momentami nie do końca dobra jakość była też przy Dragon Ballu – zapewne ze względu na wiek mangi i niską rozdzielczość materiałów. Nie mam tu żadnych większych zastrzeżeń.

Tu główna strona YattaReadera. Akurat słoneczko ładnie mi podświetliło zdjęcie.

Czasami irytowało mnie korzystanie Webkomiksy.pl. To polska strona, na której nasi twórcy wrzucają w odcinkach swoje komiksy – jak na WebToons – jednak nie posiada aplikacji. Czytanie w przeglądarce jest tu o tyle momentami niewygodne, że co jakiś czas przypadkiem lub przez nieuwagę wyłącza się komiks czy w ogóle stronę, cofa się, czasami coś się przeskaluje. Nadal jednak cieszę się, że mam okazję poczytać naprawdę niezłe komiksy w pionie – i może kiedyś twórcy tej inicjatywy (darmowej!) uruchomią aplikację 🙂

Co dla mnie osobiście było ważne – tryb ochrony oczu wydaje się działać bardzo dobrze. Nie wyłączam go już nawet (więc tak, wszystkie fotki są zrobione z włączonym). Mam sporą wadę wzroku + pracuję przy komputerze po 10h dziennie, więc nawet z antyrefleksem na soczewkach bałam się, że oczy będą mi wypływać od czytania. Nic z tych rzeczy, jest ok – oczy męczą się bardziej niż przy czytniku, ale nie tak jak przy komputerze.

Komiks w Comixology. Mówiłam już, że robienie fotek mi nie idzie?

Bateria jest całkiem wytrzymała. Na maksymalnym podświetleniu i przy włączonym wifi mogę czytać non stop ok. 2,5-3h. Zwykle np. do łóżka zmniejszam poziom o połowę, więc daje radę nawet 5-6 godzin (tak, zdarza mi się czytać „chwilę przed snem” do 3 w nocy, a o co chodzi?). Nigdy nie rozładował mi się jeszcze w podróży. Jest to stanowczo mniej czasu niż daje czytnik książek, ale też myślę, że jak na wielkie bydlę z mocnym ekranem – wynik jest naprawdę niezły.

A propos bydlęcia. Ten tablet jest DUŻY. Serio ogromny. Wielkości standardowego komiksu, wysokości mojego 17-calowego laptopa, plus etui, waży prawie pół kilo. Trzymanie go w jednym ręku bywa męczące (zwykle opieram go sobie o kolano albo biust, to pomaga ¯\_(ツ)_/¯ ) i przy dłuższym użytkowaniu korzystam z metody „dużych komiksów”: kładę na stole i tak czytam. Jednocześnie dzięki temu wyświetlane strony wyglądają super, a gdy trafię na coś jednak za małego – mogę powiększyć bez problemu.

BYDLĘ nie tablet 😀

Ogółem uważam, że zakup był bardzo dobry. Dużo łatwiej mi czytać te komiksy, mogę bez problemu czytać w łóżku, a dostęp do zagranicznych wydań jest o wiele lepszy. Plus miejsce – przykładowo sam Dragon Ball ma 42 tomy, co dotąd skutecznie powstrzymywało mnie przed jego kupnem. Z porównań z tabletem znajomego – Samsung Galaxy Tab S – wiem, że na tym poziomie użytkowania nie widzimy żadnej różnicy poza tym, że zapłacił 600 zł więcej niż ja.

Jeśli więc szukacie tabletu do czytania komiksów, to serdecznie polecam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s