Frederik Peeters „Niebieskie pigułki”, czyli HIV, komiks i perspektywa [recenzja]

Wśród wielu rzeczy, które kultura popularna próbuje ostatnio odczarowywać, jest nosicielstwo HIV. Mało widziałam jednak mediów, które zrobiły to tak ładnie, jak Niebieskie pigułki, komiks autora, który związał się z nosicielką.

W podsumowaniu miesiąca wspomniałam o tym albumie. To autobiograficzna historia Frederika Peetersa, szwajcarskiego rysownika i scenarzysty, w której autor skupił się na opowiedzeniu o swoim związku z Cali. To młoda kobieta, którą poznał już parę lat wcześniej – gdy zaczyna się nią interesować, to już rozwódka z trzyletnim synem. Cali wyznaje mu, że jest nosicielką, podobnie jak mały. Mimo to Frederik decyduje się kontynuować związek – i opowiada nam o nim.

Tak wyglądałam przy lekturze.

Co ciekawe, samo HIV nie zawsze jest tutaj centrum opowieści. Frederik pokazuje wiele innych elementów związku – bardzo normalnych i zwyczajnych, ale w których tle pojawia się choroba lub nosicielstwo. Rysuje strach przed byciem złym ojczymem i brakiem akceptacji ze strony synka partnerki. Omawia niepokoje przed spotkaniem Cali z jego rodzicami. Porusza temat seksu i bliskości w związku z osobą z HIV – oraz strachu, który im towarzyszy. Wielokrotnie też przytacza przykłady lęków społecznych, które wpływały nawet na samą Cali – która przecież jest nosicielką i od lat żyje z wirusem, mając w teorii dużą wiedzę na temat, ale w praktyce dowiaduje się coraz to nowych rzeczy.

Peeters w Niebieskich pigułkach normalizuje HIV. Przede wszystkim wyrywa z korzeniami przekonanie, że chorują tylko geje, narkomani czy osoby w seksbiznesie. Cali była żoną i sąsiadką, a mimo to złapała „bakcyla”, jej syn z chorobą się urodził. Żadne do tych stereotypów nie pasuje. To wychodzenia poza banieczkę informacyjną widać tym lepiej, że Frederik na początku też nie wiedział nic o chorobie i wirusie – uczył się niejako na żywym organizmie. To perspektywa dla nas, zdrowych, ważna.

Dalej pokazane jest, że HIV w momencie rysowania komiksu – ukazał się oryginalnie w 2001 roku – to przede wszystkim kontrola, tabletki i niewygoda, ale nie tragedia. Trzeba uważać na płyny ustrojowe, trzeba regularnie się badać – a zabiegi medyczne są trudniejsze, bo potrzebne są dodatkowe środki ostrożności – oraz trzeba łykać niebieskie pigułki kilak razy dziennie. Poza tym można żyć jak każdy. Co więcej, na końcu mamy dodatkowe materiały – dorysowane 13 lat po „głównej” historii komiksowe wywiady z członkami rodziny Peetersa: Cali, jej nastoletniego już syna oraz córki, której poczęcie było bardziej skomplikowane niż w „zdrowym” związku, ale za to urodziła się bez wirusa (też nie wiedziałam, że to możliwe!). Co rozdział, to obalanie kolejnego przekonania o HIV, które gdzieś we mnie tkwiło, a któremu nie podołały ulotki medyczne rozkładane w przychodniach.

Pigułki są przy tym komiksem dość… nieładnym. Toporna, koślawa, czasami groteskowa kreska, którą widzicie na przykładowych stronach w tym wpisie, nie zachęca. Z jednej strony można zgadywać, że autor chciał postawić nacisk na opowieść, nie warstwę graficzną, z drugiej ta brzydota może podkreślać ważkość i brzydotę tematu. Ale mam wrażenie, że Peeters wtedy po prostu nie potrafił ładniej, zwłaszcza gdy rysował po godzinach i nie na zlecenie.

Nie jest to mój ulubiony komiks, ale na pewno jeden z tych, które chętnie będę polecała. Pominąwszy bardzo edukacyjny wymiar – społecznie raczej niż medycznie – to też doskonały album przełamujący nieszczęsne przekonanie, że komiksy są dla dzieci. Wiecie, wielu odbiorców ma przeświadczenie, że komiksy to Kaczor Donald, Batman i jakieś japońskie o Dragon Ballu – i tyle. Zdecydowanie nic dorosłego. A tu nie dość, że pozycja zdecydowanie dla starszego odbiorcy, to jeszcze dojrzała i w temacie zarezerwowanym na ogół dla literatury pięknej lub kina offowego. Dlatego o niej piszę – więcej osób powinno sięgnąć po brzydkie, ale dobre Niebieskie pigułki.

Jedna myśl w temacie “Frederik Peeters „Niebieskie pigułki”, czyli HIV, komiks i perspektywa [recenzja]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s