Jubinville, XULM, „Super Naukoledzy: 2099”, czyli bohaterowie, których w sumie potrzebujemy [recenzja]

Nowy komiks z Wydawnictwa 23 – które, jak wiecie, wybitnie lubię – jest moim zdaniem dość wyjątkowy, bo skierowany do dośćwąskiego grona odbiorców: głównie tych, którzy znają i lubią serial Super Naukoledzy.

Zanim powiem o samym komiksie, chciałabym napisać kilka słów o tytule. Super Naukoledzy to serial animowany w stylu tych z Cartoon Network czy Nickelodeona, jednak ufundowany na Kickstarterze i od samego początku publikowany na YouTube. To kreskówka trochę superbohaterska, a trochę czerpiąca z tradycji Laboratorium Dextera oraz Terminatora – głównymi bohaterami są Albert Einstein, Nikola Tesla, Maria Curie, Karol Darwin, Freud i Tapputi, grono uznanych naukowców z różnych dziedzin, którzy pod kierownictwem Winstona Churchilla walczą z różnymi przeciwnikami, od superkomputerów po sowieckie kosmiczne ghoule i Hitlerbota.

Serial jest przyjemny – dobrze przygotowany, sporo w nim akcji, humoru opartego często o gagi naukowe, do tego aktorzy dubbingujący są naprawdę przyzwoici i dobrze się ich słucha. Zresztą – sprawdźcie pierwszy odcinek:

Komiks Super Naukoledzy: 2099 to już nieco inna bajka. Nie jest to wprowadzenie do świata serialu, prędzej historia osadzona gdzieś w jego ramach czasowych. Główną bohaterką jest tu Ada Lovelace – XIX-wieczna matematyczka, niektórym z was znana jako „pierwsza programistka”, a w animowanych Super Naukolegach bohaterka poboczna. Fabuła albumu z Wydawnictwa 23 kręci się wokół jej męża, komputera Z3, który w dalekiej przyszłości zbuduje na Ziemi swoje totalitarne państwo. Ada podróżuje w czasie i w pewnym momencie spotyka grupę supernaukowców znaną z serii – i połączy z nimi siły, by obalić rządy swojego małżonka.

Komiks jest… sympatyczny. Akcja biegnie wartko, Ada jako protagonistka jest interesująca i nieźle napisana. Mamy tu trochę naukowego i sytuacyjnego humoru, chociaż czasami wyciąganego z zupełnie niespodziewanych zakątków wyobraźni głównego twórcy, Bretta Jubinville’a (jak pojedynek Maty Hari i Taputti na… seksowny taniec w klubie). Z drugiej strony autor dość dobrze radzi sobie z motywem podróży w czasie – dla wielu przecież problematycznym – czy z relacjami między tymi postaciami, które mamy okazję trochę poznać. Ogółem to była szybka i przyjemna lektura, chociaż bez fajerwerków.

Poznajcie Super Naukolegów

Trochę jednak bolą pewne warsztatowe niedociągnięcia. Najbardziej w oczy rzuca się to, że nie do końca wiemy, co dzieje się z bohaterami: poza Adą i Z3 przedstawionych zostaje ich około 11, co jest dużą liczbą na jakieś 50 stron samej fabuły. Można powiedzieć, że niektórzy dosłownie pojawiają się na 2-3 kadry i potem nie widzimy ich aż do samego końca. Wprowadza to zamęt i lekkie czytelnicze zagubienie. Super Naukoledzy: 2099 powstali w 2015 roku, na samym początku produkcji serii, co może tłumaczyć taki lapsus niedoświadczeniem autorów. Przyznam, że gdybym wcześniej zerknęła na animację – co zrobiłam dopiero po przeczytaniu komiksu – miałabym z tym zapewne mniejszy problem, lepiej orientując się w realiach tego uniwersum.

Za rysunek (a także adaptację scenariusza) odpowiadał Marcin Surma (XULM). Tu nie mam uwag – może dlatego, że po prostu lubię jego prostą, wyraźną kreskę. Postaci są wyraziste i nie ma problemu z ich odróżnianiem (nawet gdy pojawiają się, jak wspomniałam, tylko na chwilę), udało się też oddać na kadrach spore spektrum ich emocji, co ostatecznie sprawia, że mimo nagromadzenia wątków i postaci, komiks jest w porządku. Ciekawym dodatkiem są również plansze ze szkicami i projektami postaci XULMa – na dodatek lekko fabularyzowane, gdyż autor wrysował tam samego siebie prezentującego kolejne pomysły.

Podsumowując – Super Naukoledzy 2099 raczej nie są komiksem, który postawię na półce ze swoimi ulubionymi tytułami. Mimo porządnego opracowania redaktorskiego, ciekawego pomysłu i sympatycznej kreski, to raczej dodatek do serii animowanej niż dobry, samodzielny album. Zdecydowanie spodoba się tym, którzy znają już animację, możliwe, że kilku nowych widzów do niej zachęci (jak mnie), znajdą się też fani, bo to nie jest w żaden sposób zły komiks – jednak osobiście wolę publikacje takie jak Mówili na niego Karol czy – oczywiście – Brom.

3 myśli w temacie “Jubinville, XULM, „Super Naukoledzy: 2099”, czyli bohaterowie, których w sumie potrzebujemy [recenzja]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s