Dinozaury polarne – ewenement mezozoiku

W poprzednim paleowpisie skupiłam się na dinozaurach żyjących na Antarktydzie. Jak obiecałam, teraz pora na dinozaury polarne – co nie jest równoznaczne z antarktycznymi.

Popularne wyobrażenie dinozaurów skłania nas raczej do umieszczania ich na tropikalnych wyspach czy w suchych, ciepłych, półpustynnych regionach – w dużej części dlatego, że tak portretowano je w ilustracjach czy filmach. W czasach na szczęście już minionych uważano, że jako gady nie byłyby w stanie przetrwać w chłodzie – ze względu na powolny metabolizm i zmiennocieplność. Nowe badania pokazują coś zupełnie innego (włącznie z popartymi dowodami rozważaniami na temat stałocieplności niektórych z dinozaurów – ale to temat na zupełnie inną dyskusję). 

dinozaur_chiny
Tak zwykle widzimy krainę dinozaurów: ciepło, ładnie i jeszcze raz ciepło. Rys. Xing Lida

Jak może pamiętacie, Antarktyda w czasach dinozaurów znajdowała się dość daleko na południe, jednak nie konkretnie na biegunie. Dużą część tego okresu była też całkiem ciepłym miejscem, podobnie zresztą jak cała Ziemia w mezozoiku (252-66 mln lat temu). Jednak zdarzały się momenty, gdy było chłodniej i w związku z tym daleko na południowych i północnych krańcach planety jak najbardziej istniały koła podbiegunowe, zwłaszcza w kredzie, czyli ostatnim okresie mezozoiku (145-66 mln lat temu). Koło podbiegunowe antarktyczne było wtedy mniejsze i stanowczo cieplejsze niż teraz, co tłumaczyłam poprzednio, ale nadal dość zimne. Na północy było to ponoć od 2 do 13 stopni Celsjusza, na południu zaś od -6 do 3 stopni. W obu przypadkach funkcjonowały też noce polarne, chociaż jednocześnie najpewniej nie było stałej pokrywy lodowej.

Ale wracając do dinozaurów. Do stosunkowo niedawna poszukiwania skamieniałości tychże było dość skomplikowane – jak wskazuje nazwa, stworzenia polarne żyły dość daleko na północy i południu, gdzie wykopaliska są mocno utrudnione nawet dzisiaj (bo kontynenty nie poruszyły się aż tak, żeby niegdysiejsze tereny okołobiegunowe dzisiaj były dużo mniej niedostępne, do tego takie wykopaliska są dość kosztowne). Jeśli chodzi o południe, mamy Antarktydę, która z przyczyn zrozumiałych jest mało dostępna, południową Australię i Tasmanię. Na północy skamieniałości polarnych gatunków z okresu kredy znajduje się na Alasce, Syberii, norweskim Spitsbergenie i w północnej Kanadzie.

dinozaury_polarne_znaleziono
Tu znajdowano polarne gady. Rysunek pochodzi z Science nr 295 (luty 2002)

Popatrzmy najpierw na północ

Na terenach niegdysiejszego północnego koła polarnego znaleziono gatunki dinozaurów przypominające te, które żyły w bardziej sprzyjających warunkach. Jedna z teorii mówi, że migrowały, wracając w zimne tereny latem, gdy pogoda była bardziej sprzyjająca, inna – że mogły być stałocieplne lub częściowo stałocieplne. Przyczynkiem do takich rozważań był fakt, że nie odkryto tam skamieniałości innych kredowych gadów – jaszczurek czy krokodyli – co wskazuje, że dla większości zmiennocieplnych było tam po prostu za zimno. Skamieniałości, co ciekawe, wskazują na obie wersje. 

Na polarnej północy znaleziono stanowczo więcej gatunków dinozaurów niż na południu. Na Syberii odkryto między innymi wiele zębów, skorup jaj i pojedynczych kości. W dużej części należały do dinozaurów kaczodziobych (czyli dużych roślinożerców takich jak hadrozaur), zidentyfikowano także szczątki jakiegoś ankylozaura (to te “czołgi” ze zbroją na grzbiecie i często maczugą na ogonie). Pojawiły się zęby ceratopsa (grupa, do której zaliczają się wszyscy krewniacy triceratopsa), szczątki stegozaura oraz kości hipsylofodona (małe, zwinne, dwunogie, także roślinożerne dinozaury). A w Jakucji odkryto nawet zęby… wielkich zauropodów! 

alaska2
Alaskańskie dinozaury. Rys. Julio Lacerda

Odkryto także ślady mięsożerców: ząb dinozaura z rodziny troodontów, a także zapewne dwóch gatunków dromeozaurów (rodzina dinozaurów obejmująca m.in. słynne welociraptory czy skrzydlate mikroraptory). Były to stosunkowo niewielkie (w porównaniu do tyranozaurów na przykład) drapieżniki. Znaleziono również zęby większych mięsożerców, zapewne właśnie należących do tyranozaurów. Ogółem jednak nie zidentyfikowano dokładnie i z całkowitą pewnością żadnego z gatunków. 

Lepiej poszło badaczom z Alaski – udało im się z całkiem dużą dozą prawdopodobieństwa zidentyfikować m.in. pachyrinozaura (rodzaj ceratopsa), edmontozaura (kolejny wielki hadrozaur), ugrunaaluka (kolejny hadrozaur, ale jeszcze o nieustalonej pozycji filogenetycznej) troodona i dromeozaura, oraz trzy bardziej wyjątkowe gatunki.

Paleontologiczny Niecodziennik:

  • Nanuqsaurus – tyranozaur o dł. 5-6 metrów, znany z części czaszki;
  • Alaskacephale – czyli alaskocefal, pachycefalozaur o długości przekraczającej 2 metry;
  • Parksosaurus – ornitopod, 2,5 m długości. Tu przynajmniej większość szkieletu się zachowała

Wiele dinozaurów z Alaski było mniejszych od swoich południowych kuzynów, prawdopodobnie przez mniejszą ilość dostępnego pokarmu (Nanuqsaurus czy Alaskocephale). Troodonty są tu wyjątkiem – spekuluje się, że to przez ich szczególne przystosowania do życia w ciemności, np. duże oczy ułatwiały polowanie w nocy, także polarnej nocy.

troodon z alaski
Rysunek z książki Dinosaur Facts and Figures: The Theropods and Other Dinosauriformes

Wszystkie te znaleziska świadczą jednak o tym, że ekosystem północnej strefy polarnej był w całym okresie kredy bardzo zróżnicowany i bogaty – nawet jeśli było całkiem chłodnawo. To mówi nam dwie rzeczy: raz, że Ziemia była wtedy stanowczo cieplejsza niż dziś w okolicy północnego bieguna, dwa – dinozaury były w stanie wytrzymać dużo niższe temperatury niż inne gady. Przemawia to za ich stałocieplnością, przynajmniej u części gatunków.

A co z południem?

Tu sprawa jest ciekawsza. Jak wspomniałam, na południowych skrajach Gondwany – ówczesnego superkontynentu – było zimniej, a temperatury często bywały na minusie. Dzisiaj wykopaliska na Antarktydzie są bardzo ograniczone, ponieważ – no cóż – lodowiec. Większość polarnych odkryć pochodzi z 2-3 odsłoniętych lokacji siódmego kontynentu oraz – co dzisiaj może zaskakiwać – z Australii, która niegdyś była bardzo “blisko” z Antarktydą.

Najsłynniejszym znaleziskiem tego terytorium jest lielynazaura – mały, ważący zapewne do 10 kilogramów, dwunogi roślinożerca sprzed 110 mln lat, prawdopodobnie z rodziny hipsylofodonów. Ten maluch miał przede wszystkim ogromne oczy i doskonale rozwiniętą część mózgu odpowiedzialną za wzrok. Do tego ich kości wskazują, że dinozaury rosły cały rok – więc i cały rok były aktywne. Istniała niegdyś hipoteza, że mogły hibernować w zimniejszych okresach, jednak dwa powyższe fakty wskazują na to, że były aktywne cały czas – także podczas nocy polarnej, która na południowej półkuli mogła być dość długa ze względu na nachylenie planety. Jest to też wyraźny sygnał, że ten niewielki dinozaur mógł być stałocieplny – skoro był aktywny przy minusowych temperaturach!

Na potwierdzenie przywołuje się też szczątki innego małego roślinożercy, kwantazaura, również odkryte w południowej Australii. Znany jest tylko z fragmentów szczęk, jednak badania wykazały, że podobnie jak lielynazaura był aktywny cały rok, mimo nocy polarnej. Inny nieduży roślinożerca – diluwikursor – nieco większy od wspomnianej dwójki, żył na podobnej szerokości geograficznej jakieś 5-10 mln lat później niż poprzednicy. W poprzednim tekście wspominałam też trinizaurę – niewielki, późniejszy gatunek roślinożercy (żył ok. 80 mln lat temu). Wiele dowodów wskazuje na to, że były opierzone. Odkryte w okolicy miasta Konwarra liczne skamieniałości z piórami i protopiórami wskazują na to, że w większości dinozaury (i ptaki) tego regionu były ciemno ubarwione – co miało pomagać w zachowaniu ciepła.

lielynazaura
Lielynazaury pod zorzą polarną

Tego typu maluchy wydają się najpopularniejszym rodzajem dinozaurów w południowym kole podbiegunowym (i w sumie najciekawszym… prawie). 

Nieco bardziej na północ znaleziono szczątki zauropodów: wintonotitana, diamantinazaura, austrozaura i sawannazaura, funkcjonujących w cieplejszych regionach subpolarnych, które dzisiaj nazwalibyśmy pewnie “umiarkowanymi chłodnymi”, około 95-93 mln lat temu. Nadal jest to interesujące o tyle, że z tak dużych roślinożerców w podobnym regionie możemy wspomnieć najwyżej… mamuty włochate i mastodonty. A tam, gdzie duzi roślinożercy, są także duzi mięsożercy: w tym wypadku odkryto kilka gatunków. Dobrze opisany jest australowenator, mierzący do 2 metrów wysokości, ważący od pół do pełnej tony megaraptor. Był też rapator – niezbyt dobrze znany dinozaur, możliwe, że będący w rzeczywistości australowenatorem lub jego w miarę bezpośrednim przodkiem.

cryolophosaurus2
„Futrzasty”, czy raczej „pierzasty” kriolofozaur, o którym wspominałam w antarktycznym wpisie. Polarne dinozaury mogły mieć więcej piór niż te z cieplejszych okolic. Rys. Sammy Hall
Paleontologiczny Niecodziennik:

Timimus – 106 mln lat temu, nie do końca wiadomo, co to w ogóel jest. Początkowo uznano go za ornitomimozaura (dinozaur podobny do galimima), ale później to zakwestionowano. Robiono z niego m.in. dromeozauryda czy tyranozauryda, ale nic pewnego nie wyszło. Ciekawe jest to, że zbadano jego kości udowe i okazało się, że mógł zapadać w jakiś rodzaj snu zimowego (na podstawie pierścieni przyrostów w kościach). 

Z późniejszego okresu kredy pochodzi też sporo szczątków ptaków i dwunogich dinozaurów żyjących w dość już chłodnym klimacie. Nieptasie dinozaury pomykały po subpolarnych i polarnych regionach południa aż do wielkiego wymierania 66 mln lat temu.

Nie taki wielki “bang”?

I na zakończenie ciekawostka. Ogółem dinozaury z południowego kręgu polarnego wykazywały sporo przystosowań do życia w dość ekstremalnych jak na gady warunkach: nie tylko opierzenie, ale możliwe widzenie w ciemności, stałocieplność, specjalne pokrywy ciała, a także inne cechy anatomiczne zwróciły uwagę paleontologów na nieco inny fakt. Otóż w tych szerokościach geograficznych skamieniałości mogą wskazywać na to, że dinozaury nie wymarły tak szybko jak w innych regionach Ziemi w okresie wymierania kredowego (czyli po słynnym, prawdopodobnym “wielkim uderzeniu” meteorytu). Teza jest dość kontrowersyjna, ale ma swoich zwolenników. 

polar hadrosaurs
Hadrozaury zimą. Możliwe, że polarne dinozaury przeżyły „nuklearną” zimę podczas wymierania kredowego. Rys. Eurwentala

Opierają się oni z jednej strony na niezwykłych cechach fizycznych tych dinozaurów, często niespotykanych w innych regionach świata, a z drugiej na… odkryciach z Ameryki Północnej. Znaleziono tam skamieniały pyłek roślinny datowany na 64,5 mln lat temu, leżący w tym samym miejscu i warstwie co skamieniałości hadrozaura, a datowanie kości pokazało również ~64 mln lat. W innych miejscach – w USA, Chinach czy Nowej Zelandii, najnowsze z 61 mln lat temu – również odkrywano skamieniałości dinozaurów i ptaków, które w teorii były zbyt prymitywne na dany okres lub po prostu nie powinny w nim zaistnieć. 

Może to wskazywać, że w niektórych regionach globu wymieranie trwało dłużej niż zakładano – być może ze względu na wyjątkowo sprzyjające uwarunkowania geograficzne i klimatyczne – ale może także oznaczać, że w pewnym momencie skamieniałości starszych zwierząt zostały odsłonięte, a potem ponownie zasypane. Nie jest to ogółem popularna teoria i ma niewielu zwolenników, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że możliwość prowadzenia wykopalisk pod lodowcami Antarktydy mogłaby rzucić na nią dużo więcej światła. Więcej na ten temat być może napisze Paleontologiczny Niecodziennik, który także wspomógł mnie tu dobrą radą i uwagami merytorycznymi 🙂

Na tym na ten moment kończę przygodę z terenami polarnymi w mezozoiku. Temat jest fascynujący, ale powiedzmy sobie szczerze – miejsca na to nie starczy na blogasku!


Wybrana bibliografia:

2 myśli w temacie “Dinozaury polarne – ewenement mezozoiku

  1. Wpis bardzo ciekawy. Intrygujące jest zwłaszcza to, że być może polarne nie-ptasie dinozaury przetrwały dłużej wymieranie kredowe, co moim zdaniem mogło być jak najbardziej możliwe, bo ludzie wyobrażają sobie, że jak walnęła asteroida to zrobiło się wielkie bum i chwila po tym nie było już nie-ptasich dinozaurów (choć są tacy „spece”co myślą że dinozaury wyginęły od rzucania w nie kamieniami przez ludzi 😀 ). Z tego co wiem to dinozaury miały wielkiego pecha bo ta kosmiczna katastrofa wydarzyła się wtedy jak ekosystem się załamał (spadła różnorodność roślinożernych dinozaurów) i miejsce uderzenia też było mocno pechowe- jakby walnęło w ocean to być może rozeszłoby sie po kościach.
    No dobra… było o dinozaurach na Antarktyce, polarnych, ale czy wiadomo coś na temat dinozaurów typowo… górskich? Teraz też mamy zwierzęta żyjące typowo w górach jak: kozice, koziorożce, świstaki i wiele innych to analogicznie musiały być też dinozaury typowo górskie.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s