Sanderson, Johnson, Yu, Novik, czyli weekend krótkich form [recenzje]

O książkach mówimy wszyscy, o opowiadaniach i mikropowieściach wypowiadamy się rzadko. A szkoda! Bo czasem trafiają się perełki, które w swojej krótkiej formie są doskonałe, a w powieści byłyby jak rozwodniona farba.

W ten weekend sięgnęłam dla odpoczynku po kilka krótkich utworów i nie żałowałam ani minuty lektury.

Brandon Sanderson Idealny Stan

Akurat miałam, kupioną jakiś czas temu w promocji za psi pieniądz, na czytniku mikropowieść Sandersona, spróbowałam więc zrobić drugie podejście do autora. To historia tocząca się w oparciu o światotwórstwo – które spycha na drugi plan fabułę tak naprawdę. I tego Sandersonowi nie odmówię: kreuje realia naprawdę doskonale. Tu poznajemy Kairomasa, Boga-Cesarza, człowieka, który zdobył wszystko, dowiadując się, że fantastyczny świat, którym włada, nie jest światem, a wykreowaną rzeczywistością, sam Kai zaś to mózg w słoiku. To nie spoiler, to informacja z pierwszych stron. Dalej zagłębiamy się w multiwersum i podążamy za Kaiem, który musi na życzenie władców „słoików” poznać kobietę i spłodzić potomka.

Pomysł w swej prostocie doskonały i realia – superciekawe. Jednak jako opowieść to Idealny stan jest takim czytadełkiem – dotarłam do końca, było miło, praktycznie zapomniałam o niej po przeczytaniu. Nie wzbudziła większych emocji. Polecam jako przerywnik między innymi książkami, jednak jeśli nie jesteś fanem Sandersona, to zapewne też cię nie porwie.

idealny stan sanderson

Kij Johnson The Privilege of the Happy Ending

To mikropowieść, która zdobyła w tym roku World Fantasy Award w swojej kategorii. Jest niezwykła – tak tematycznie, jak językowo. Jej akcja dzieje się w dwunastowiecznej Anglii, gdy sześcioletnia, osierocona dziewczynka, Ada, wyrusza w podróż, uciekając przed falą zajadłych, pożerających wszystko na swojej drodze stworzeń, nazywanych „wastoures”. Jak lemingu lub szarańcza, wastoures pojawiają się co kilkanaście lat i zostawiają po sobie spustoszenie – jednak żywią się mięsem. Więc Ada ucieka, porzucając spustoszone zabudowania i wioski, za towarzyszkę mając jedynie Blanche, piękną, białą… kurę. Mówiącą i mądrą kurę, typową magiczną towarzyszkę z baśni i bajek.

To mroczna i okrutna opowieść, w której autorka po równi dzieli uwagę między fabułę i akcję oraz narrację. Jak w gawędzie, narrator co jakiś czas zwraca się do czytelnika, zadając pytania lub drażniąc mnogością możliwości rozwoju wydarzeń. Co nie zmienia faktu, że główną osią historii jest nieuniknioność śmierci.

The Privilege od the Happy Ending zachwyca jednak język – jest krągły i płynny, pełen zakrętów i pętli, pułapek i prostych ścieżek wijących się pośród gęstego ogrodu fabuły. Czyta się tę mikropowieść jak prozę poetycką – na dodatek ociekającym miodem głosem narratora z filmów na bazie Pratchetta, pięknym, głębokim altem z brytyjskim akcentem. Zdecydowanie perełka, dostępna za darmo online (link w nagłówku).

kij johnson privilege of happy ending

E. Lily Yu The Cartographer Wasps and the Anarchist Bees

Z prozą na chińskiej podszewce miewam problemy – różnice kulturowe często wpływają na odbiór. Tu autorka – Amerykanka chińskiego pochodzenia – pięknie wyśrodkowała Wschód i Zachód.

Jej opowiadanie, swoją drogą również nominowane do kilku ważnych nagród, skupia się na konflikcie ludzi, os i pszczół. Ludzie jednak stoją z boku, raczej jako siła zewnętrzna, która spowodowała migrację os i ich przejęcie królestwa pszczół. Same osy zaś są niezwykłe: ich gniazda od wewnątrz pokrywają piękne, pełne detali mapy. Pszczoły, których grzbiety gną się pod osim batem, podupadają jako cywilizacja… ale pojawia się wśród ich młodych gen anarchii. Co niekoniecznie skończy się dobrze dla kogokolwiek.

Niesamowity, jakby zaczerpnięty z chińskich bajek pomysł, świetne wyczucie języka i w końcu dobre opanowanie krótkiej formy stanowią o sile tego tekstu. Jeśli macie kilkanaście minut, zapraszam do lektury.

lily yu cartographer wasps

Naomi Novik Błogosławieństwa

To opowiadanie ukazało się w najnowszym numerze Nowej Fantastyki. Pewnie wiecie, że mam słabość do Novik, więc oczywiście, że musiałam to przeczytać. I nie zawiodłam się – tym razem autorka zaserwowała krótki tekścik oparty o baśniową tradycję wróżek chrzestnych, które – przekupione wystawną ucztą – dają niemowlęciu błogosławieństwa. Ale że wróżka też człowiek, to wynika z tego pewne zamieszanie.

Przewrotny, zabawny, przyjemny tekst, ładnie napisany, ładnie przetłumaczony, w sam raz na podróż autobusem do pracy.

Podpowiem też, że w tym numerze są niezłe teksty Valente i Smyka, więc tym bardziej warto poszukać w kioskach.

noaw-fantastyka-wiedźmin


No i proszę. Cztery krótsze teksty, które dają dużo radości i satysfakcji. Bierzcie i czytajcie! 🙂

3 myśli w temacie “Sanderson, Johnson, Yu, Novik, czyli weekend krótkich form [recenzje]

  1. Novik była super. A Kij Johnson czytałem jak dotąd tylko opowiadania (jedno nawet tłumaczyłem, o).
    A mikropowieści to gatunek, który u nas się średnio przyjął i w sumie wydawany jest tylko jako część antologii.

    Polubienie

    1. Tłumaczyłeś? Gdzie? 😮

      Żal mi tego, że mikropowieść w PL to zwierzę egzotyczne i rzadko występujące. To są doskonałe lektury o długości średniej – nierozdmuchane, z wystarczająco dużym polem manewru, by pokazać pomysł z kilku stron i poprowadzić więcej niż 1-2 wątki, a do tego, czysto ekonomicznie, tańsze (np. w MAGu obie mikropowieści Sandersona w twardej oprawie kosztowały bodaj po 19,90).

      No nic, może kiedyś 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s