Nik Pierumow „Blackwater. Magia i stal”, czyli wielkie pociągi i jeszcze większe czary [recenzja]

Tuż przed świątecznym wariactwem udało mi się skończyć książkę, która sprawiła mi stanowczo więcej radości, niż zakładałam. Poniżej znajdziecie kilka słów o moim pierwszym spotkaniu z Nikiem Pierumowem i moją rekomendację na prezent świąteczny dla młodego czytelnika na ostatnią chwilę.

Z miejsca zaznaczę, że egzemplarz recenzencki – i to w e-booku, co nie zdarza się często! – dostałam od wydawnictwa Akurat, które odezwało się do mnie w sprawie tej książki. Nie martwcie się jednak, z miejsca doszliśmy do porozumienia, że nawet jeśli recenzja będzie negatywna, to nie będą mieć o to pretensji. Na szczęście nie muszę ich testować, bo Magia i stal okazała się być zaskakująco przyjemną książką.

Autor zabiera nas do alternatywnej Europy – krainy po tajemniczym Kataklizmie, gdzie armie steampunkowego Królestwa (odpowiednika Wielkiej Brytanii) ścierają się z Rooskies z dzikich, górzystych lasów (jak łatwo się domyślić, mowa o Rosji). W tej rzeczywistości istnieje magia – niezwykle niebezpieczna, ale możliwa do opanowania – jednak oba narody mają do niej diametralnie różne podejście: w stechnicyzowanym Królestwie specjalny Departament wyszukuje i wyłapuje nosicieli magii, odizolowując ich, zanim dosłownie wybuchną i spalą część miasta; wśród bliskich naturze i  dawnym wierzeniom Rooskies takich ludzi szkoli się, by działali na korzyść społeczności.

i-magia-i-stal
Maszyny parowe i wielkie pociągi – czego tu nie lubić? 😀

Tytułowa bohaterka, Molly Blackwater, to córka szanowanego lekarza, wychowana w dobrej rodzinie i uczęszczająca do pensji dla panienek w Nord Jorku. Mimo wysiłków swojej surowej matki, zawsze była chłopaczycą biegającą w wolnych chwilach w spodniach i uwielbiała maszyny parowe. Gdy zaczyna podejrzewać, że drzemie w niej magia – ta przerażająca, destrukcyjna siła – w panice ucieka i po kilku przygodach trafia do Rooskies, którzy, jak się okazują, mają dla niej propozycję nie do odrzucenia. Trafia w sam środek konfliktu obu narodów, a przy tym czeka ją niebezpieczna nauka magii – gdzie niepowodzenie oznacza dla niej śmierć.

Wybaczcie ten przydługi opis zawartości, ale wynika on z tego, że w Magii i stali ważne jest tak światotwórstwo – oparte na prostych kontrastach, ale bez typowej opozycji dobro-zło – jak sama bohaterka i jej rozwój. Pierumow okazał się autorem pomysłowym, chociaż bez rozmachu: jego Europa jest nie za duża (mamy do czynienia tylko z dwiema nacjami), ale namalowana barwnie i żywo. Królestwo czuć smarem i dymem, ciasne ulice miast są momentami niemal namacalne, a wielkie opancerzone pociągi, podstawa sukcesu i ekspansji, budzą respekt w czytelniku; z kolei mroźne i ciemne lasy Rooskies tchną czystością i niebezpieczną magią, ich drewniane domy pachną ziołami, a w podziemiach kryją się stworzenia należące do pierwotnych sił natury.

molly blackwater pierumow
Oryginalna rosyjska okładka tego tomu. Zgoła inna niż w Polsce.

Nasza przewodniczka po tym świecie, Molly, rozpoczyna swoją przygodę z pozycji nieświadomego dziecka: nie wie, jak tak naprawdę funkcjonuje królestwo czy wojna, bo to sprawy dorosłych. W magię nawet nie do końca wierzy, a Rooskies są dla niej straszakiem dla maluchów. Obserwujemy więc jej przeobrażenie z naiwnej i odważnej dziewuszki w przerażoną, ale nadal uparcie dążącą do celu, dziewczynę, która musi podejmować nie zawsze łatwe (i nie zawsze świadome, co ciekawe) decyzje. Mimo to w toku swojej nauki i rozwoju nie traci ciekawości co do otaczającej ją rzeczywistości, dzięki czemu i my nie tracimy do niej ogromnej sympatii.

Backwater. Magia i stal to wyraźnie powieść dla młodych odbiorców – jednak nie stroni od ukazani okrucieństw wojny. Molly zmuszona będzie oglądać krwawe bitwy i efekty działań wojskowych na terenach cywili, ale też to, co magia i posługujący się nią Rooskies są w stanie zrobić ze swoimi przeciwikami. Nie są to opisy krwawe czy opatujące przemocą, ale Pierumow także ich nie osładza – tak jak Molly, dostajemy tu pełen ogląd na kwestię konfliktu, często pozbawiony komentarza.

molly blackwater coslay
W Rosji Molly ma nawet coslayerów – tu niejaka Maria Gordiewa, uczestniczka konkursu na Roskonie

Nie wszystko mogę policzyć na plus. Jest tu nieco urwanych wątków, co do których trudno powiedzieć, czy będą kontynuowane, a prostota kontrastów między Rooskies i Królestwem bywa irytująca. Molly momentami bywa zbyt dzielna i zdolna, nieco jak harrypotterowska Hermiona, która wszystko umie. Drażnił mnie też wątek „romantyczny”, czyli Molly rumieniąca się stale na widok jednego z jej rówieśników (mowa przecież o dwunastolatkach!). Jeśli jednak weźmiemy poprawkę na fakt, że grupą docelową są właśnie czytelnicy w 3-6 klasie szkoły podstawowej, nie prezentuje się to źle.

Ogółem, jak zaznaczyłam na początku, przygoda z Nikiem Pierumowem rozpoczęła się dla mnie bardzo pozytywnie: autor ma lekki, atrakcyjny styl (brawo dla tłumaczki, Ewy Skórskiej, która poradziła sobie także z obcojęzycznymi wtrętami), bohaterowie przypadają do serca, a wykreowany świat jest pociągający i ciekawy. Aż palce świeżbią, żeby sięgnąć po koeljny tom – ale w  Polsce jeszcze go nie dostaniemy (na ile pozwalał mój rosyjski, sprawdziłam, że historia zamyka się zapewne w trzech książkach wydanych w Rosji). W skrócie – to doskonały prezent książkowy dla dzieci. Sprawdźcie koniecznie!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Akurat, imprintowi Muzy.

6 myśli w temacie “Nik Pierumow „Blackwater. Magia i stal”, czyli wielkie pociągi i jeszcze większe czary [recenzja]

  1. Ja przepraszam, ale nie mogę czytać Rooskies inaczej jak Ruskich (co chyba w sumie było zamysłem autora, ale rozumiem, że tłumacze wydało się zbyt przyziemne. Choć widziałbym tu jednak jakieś spolszczenie).
    Akurat swiatotworstwo to mocna strona Pierumowa. Gorzej z bohaterami, ale w powieści docelowo dla młodszego czytelnika to może się tak nie rzucać w oczy. Jak będą mieli gdzieś w bibliotece to chyba się skuszę.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s