Bądź zarzewiem rewolucji, czyli porozmawiajmy o dystopii dla młodzieży

„Dystopia to podgatunek fantastyce bardzo dobrze znany; jest w niej obecny niejko od zarania dziejów. Ostatnio święci triumfy w literaturze młodzieżowej – sięgając po fantastykę dla nastolatków mamy jakieś 50 procent szans, że trafimy na dystopię. Jednak gdy przejrzymy dyskusje na temat, prędko okaże się, że fani te książki YA zbywają niemal pogardliwie. Niesłusznie.

Utopia to jeden z tych gatunków literackich, które leżą u podwalin fantastyki. Funkcjonowała jeszcze przed słynną broszurą Tomasza More’a i mimo że straciła na popularności, nadal przewija się gdzieniegdzie w literaturze. Bardzo szybko wykształciły się też jej kontry: antyutopia i dystopia (wbrew pozorom nie jest to to samo).

Ok, skąd wzięło się tyle dystopii?

Dystopia zyskała ogromną popularność pod koniec XIX wieku i na początku XX – wystarczy wspomnieć chociażby nazwiska H.G. Wellsa, Jacka Londona, E.M. Forstera czy u nas – Jerzego Żuławskiego. W kulturze zachodniej autorzy zajęli się nią na większą skalę po wojnie – z przyczyn oczywistych społecznie – i wyewoluowała w takie klasyki, jak chociażby 451 Fhrenheita. W Polsce dominowały nieco inne tendencje literackie i zaczęła się pojawiać częściej dopiero po II wojnie światowej – lubię nazywać ten okres „epoką Zajdla”. Nadal jednak wśród powieści młodzieżowych nie było jej wiele. Książki oparte na zasadach dystopii pojawiały się z rzadka, jakby autorzy unikali tematu, być może uważając go za zbyt ciężki dla nastolatków.

interesting.gif

Im bliżej końca wieku, tym częściej motywy dystopijne pojawiały się w literaturze young adult. Pierwszą z bardziej popularnych i cenionych był Dawca Lois Lowry – wydany w 1993 i niedawno przywrócony do głównego obiegu przez film z 2014. Lata dwutysięczne to już prawdziwy boom na młodzieżowe dystopie – w USA i Wielkiej Brytanii zaczęto wydawać je nieomal na pęczki, z bardziej znanych można wspomnieć Gone Michaela Granta czy Brzydkich Scotta Westerfelda. Jednak prawdziwy przełom w historii młodzieżowej dystopii to rok 2008 – wtedy na półki księgarni trafiły Igrzyska Śmierci Suzanne Collins. Można ostrożnie powiedzieć, że świat oszalał na punkcie gatunku. Czytelnicy domagali się coraz więcej tego typu powieści – więc i coraz więcej trafiało do księgarni.

igryska śmierci
To był szał!

Jednocześnie, co jest bardzo ciekawe, w Polsce ten podgatunek praktycznie nie istniał i nie istnieje. Popyt jest ogromny – wystarczy zerknąć na ofertę wydawnictw takich jak Jaguar czy Uroboros – a jednak nasi rodzimi autorzy nie kwapią się do pisania młodzieżowych dystopii. Większość polskich young adult to nadal powieści obyczajowe i przygodowe, fantastyka pojawia się wśród nich coraz częściej, ale nadal jest w mniejszości (chociaż proporcja powoli się zmienia). Za to dystopii – jak na lekarstwo. Wśród książek z głównego obiegu (czyt. nie vanity) znalazłam raczej takie, gdzie dystopia jest ledwie drobnym elementem, jak np. w świetnym 5 sekund do IO Małgorzaty Wardy. Poza tym polegamy na autorach zachodnich, co samo w sobie jest ciekawe. Co więcej, nawet nasi literaturoznawcy niespecjalnie zajmują się tematem – poza tekstami krążącymi wokół Igrzysk Śmierci można znaleźć może garstkę atykułów na temat tego trendu w literaturze dla młodszych odbiorców. Uwierzcie – szukałam, znalazłam 4, z czego jeden wydany w brytyjskiej publikacji. Dystopię nadal traktuje się u nas jako „dorosły” gatunek, przynależny – całkiem słusznie – nurtowi fantastyki socjologicznej.

Skąd jednak taki rozkwit YA dystopii na rynku? Tu dochodzimy do interesującego momentu: kwestii znaczenia literatury popularnej oraz celowości dystopii.

Dlaczego literatura popularna jest popularna?

Jeśli chodzi o literaturę – i kulturę – popularną, to będę bardzo, bardzo skracać: jej celem jest rozrywka, ale wyróżnikiem: aktualność. Literatura popularna opiera się na bieżących trenadch: kulturowych, modowych, politycznych i społecznych. Jest jak papierek lakmusowy i błyskawicznie reaguje na każdą zmianę. Dlatego rozważanie literatury popularnej – masowej, a więc z definicji w dużej części składającej się z utworów o niskiej wartości literackiej – najwłaściwsze jest tylko w kontekście okresu, z którego pochodzi. Więcej na temat można znaleźć np. w moim ulubionym tekście dr Agnieszki Fulińskiej czy ciekawym podsumowaniu Agnieszki Moroz.

Sama dystopia zaś, jak wspomniałam na początku, to podgatunek mocno osadzony w historii literatury i mający korzenie w tekstach filozoficznych. Z założenia jest tekstem filozoficznym, komentarzem, a nie tylko odpowiedzią na utopijną wizję. Można powiedzieć, że dystopia jest utopią odbitą w krzywym zwierciadle, pokazuje wszystko, co może pójść nie tak. I tu, mam wrażenie, leży tajemnica popularności tego typu książek wśród młodzieży.

dystopie dla młodzieży w polsce
Nawet w Polsce na rynku są tego DZIESIĄTKI

Jeśli przyjrzymy się najpopularniejszym tytułom, zauważymy wyraźnie, że wszystkie obracają się wokół jednego motywu: ograniczenia wolności jednostki oraz związanej z tym rewolucji. Zwykle zostaje nam przedstawiona sytuacja z założenia idealna: we wspomnianym Dawcy jest to społeczeństwo całkowicie bezkonfliktowe i pokojowe, w Niezgodnej takie, w którym każdy ma przypisane swoje miejsce i zadanie w społeczności, a w Podzielonych zastajemy sytuację, w której życie jest święte. Jednak bardzo szybko narracja odsłania nam, że za tą fasadą dzieją się rzeczy co najmniej niepokojące – a odkrywa to młody bohater, nastolatek często jeszcze nie u progu dorosłości. To niezmienny element powieści tego typu.

Większość powieści dystopijnych YA powstaje za oceanem. Ich grupą docelową są – zaskakująco – nastolatki. Dzieciaki doskonale obeznane z mediami wszelkiego typu i obserwujące newsy, jakkolwiek tylko pobieżnie, na zasadzie sczytywania nagłówków. A te, przyznajcie szczerze, mogą być przerażające w USA: terroryzm, kryzys ekonomiczny, straszenie imigrantami, strzelaniny, aborcja w różnych odmianach tematycznych, podziały klasowe, katastrofy ekologiczne, a to wszystko posypane gorzką pigułką globalnego konfliktu – z Iranem, z Koreą, z Rosją, każde straszące gdzieś w tle bombą atomową. Ograniczanie swobód obywatelskich – jak np. podnoszony co jakiś alarm dotyczący cenzurowania internetu – oraz świeżo nabyte zrozumienie nierówności szans, która często towarzyszy nastolatkom od urodzenia (dostępność edukacji wyższej, koszty opieki medycznej itp.) owocują strachem. A ten skanalizowany jest i rozproszony w dystopii i jej rewolucjach.

maze runner.gif
W „Więźniu Labiryntu” młodzi ludzie są izolowani i wykorzystywani przez pararządową organizację, która chce osiągnąć swój niezbyt szczytny cel.

Jeśli przejrzymy dostatecznie dużą liczbę dystopii YA, zauważymy całą gamę powracających motywów. Często rządy totalitarne narzucają swoją wizję społeczeństwa i utrzymują ją za wszelką cenę (W otchłani Beth Revis) i pozbywają się niechcianych elementów burzących harmonię społeczności (zabijanie noworodków w Dawcy, wysłanie na samobójczą misję nastolatków w Misji 100); często ograniczona zostaje wolność jednostki, czasem do granic wytrzymałości młodych, zbuntowanych bohaterów (Red Rising Pierce’a Browna); często odgórny zakaz nie pozwala na związek z ukochaną osobą lub rozdziela rodziny (Delirium Lauren Oliver). Najczęściej te surowe prawa oparte są na przesłankach kłócących się z naszym poczuciem moralności i etyki, bo dotyczą urodzenia (klasowość) lub cech fizycznych (rasizm, ksenofobia, mizoginia), na które bohaterowie nie mają wpływu. W Rywalkach Kiery Kass (nad którymi pastwiłam się w recenzji) pozycja społeczna, wykonywany zawód, zamożność, a nawet możliwość zawarcia związku związane są z klasą, w której się urodziło – zmiana jest możliwa niemal wyłącznie in minus, gdy osoba z wyższej pobierze się z przedstawicielem niższej i zostanie zdegradowana. Taka wizja jest dość bliska nastolatkom wychowanym w klasie średniej lub niskiej – mimo że american dream jest nieomal mottem USA, to jego skuteczne wprowadzenie w życie przy aktualnym stanie ekonomii kraju i świata jest niemal niemożliwe; dzieciaki z biedniejszych lub wielodzietnych rodzin nie mają dostępu do edukacji, lepszej pracy, medycyny ani partnerów z wyższym statusem. Ekstremum przemawia do młodych czytelników – podobnie jak wizja rewolucji zapoczątkowanej przez jedną wyjątkową jednostkę (bo kto z nas, mając lat 15, nie wierzył, że jest wyjątkowy i sam jeden może zmienić zły System? Jakkolwiek nasza rebelia zwykle sprowadzała się do kiepskich wyborów stylistycznych i dzikich pomysłów dekoratorskich).

Ale dystopia jest wtórna!

Nie da się ukryć, że – jak wszystkie zjawiska masowe – w dużej części popularność dystopii doprowadziła do zalewu rynku przez szereg wtórnych, słabych literacko pozycji. Są na ten temat niezliczone dowcipy: o nieodłącznych trójkątach miłosnych (w skondensowany sposób opisała to Ola z Kotów i Książek), o powtarzalności mowytów, miałkości fabularnej i stylistycznych niedostatkach.

dystopia młodzieżowa

Nadal jednak znajdziemy w tym gąszczu prawdziwe perełki (świetny Bacigalupi i jego Zatopione miastaorazZłomiarz, obie gdzieś z pogranicza postapo i dystopii, Igrzyska Śmierci, które – mimo podejrzanego podobieństwa do Battle Royale Takamiego Koushuna – stały się podstawą do setek opracowań akademickich na Zachodzie), a przy tym dystopi jako zjawisko literackie jest nie do przecenienia. Wskazuje na narastającym w młodym pokoleniu już od ponad 20 lat pesymizm, strach i rozczarowanie. Najróżniejsze artykuły wskazują poszczególne elementy: lęk przed efektami galopującego kapitalizmu, niepewność co do własnej tożsamości i seksualności, które mogą być przyczyną ostracyzmu, poszukiwanie swojego „ja”, niepokój z powodu niezrozumiałych zmian społecznych, które wykluczają część nastolatków z „mainstreamu”, postępująca degradacja więzi i emocji (i drugi tekst tutaj), niszczenie przyrody i ekologiczny kryzys, który straszy końcem świata – to część z nich. Badacze literatury i socjolodzy poszukują tutaj korzeni popularności gatunku oraz symptomów tego, co gryzie młodzież – i są całkiem pewni, że trafili na właściwe tropy.

hunger games
„Igrzyska Śmierci” są o zniewoleniu, walce o wolność, godność i równość w każdym aspekcie.

Mogłabym mówić o młodzieżowej dystopii długo, bardzo długo. Temat wyjątkowo mnie interesuje, a biorąc pod uwagę, jak niewiele jest polskich opracowań (parę tekstów na blogu O Dystopiach, kilka napomknięć w Creatio FantasticaHa!Arcie, do tego wspomniane 4 artykuły w publikacjach naukowych – jeśli coś pominęłam, dajce znać), jest tu naprawdę wiele do odkrycia i przebadania. Dlatego jeszcze pewnie wrócę do tematu, ale raczej w późniejszym okresie.

Na koniec zostawię was tylko z jedną myślą: nie patrzcie aż tak z góry na te dystopie YA. Mimo że większość z nich to słaba literatura, to przekazują nam bardzo ważną społecznie wiadomość.

 

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Bądź zarzewiem rewolucji, czyli porozmawiajmy o dystopii dla młodzieży

  1. Bardzo ciekawy wpis. Nigdy wcześniej się nad tym nie zastanawiałam, ale masz rację: ilekroć sięgam po jakieś YA, to prawie zawsze jest to dystopia. Chyba każde pokolenie potrzebuje swoich własnych bohaterów. Warunki się zmieniają, styl życia również, ale przede wszystkim pokoleniowe lęki. W pewnym momencie takie np. „Kamienie na szaniec” już nie wystarczają.

    Polubienie

  2. Ja mam z dystopiami dla młodzieży podstawowy problem: większość przedstawionych światów jest po prostu niewyobrażalnie wręcz głupia. Jeśli już w gimnazjum nie potrafiłam znaleźć świata przedstawionego w „Igrzyskach Śmierci” to wolę nie myśleć, co by się stało, gdybym na poważnie podeszła do innych pisanych masowo dystopii tego typu. XD Na szczęście teraz jeśli już po coś takiego sięgam to od razu spodziewam się nie najlepszej literatury, więc co najwyżej mogę się pozytywnie zaskoczyć w trakcie czytania. 😀 Ale Bacigalupi mnie kusi, bo jego „Wodny nóż” był cudny… tylko nie mogę się za niego zabrać. :C
    Na pewno taki trend mówi wiele o społeczeństwie, ale ja osobiście staram się wykorzystywać go trochę do „promowania” dojrzalszej literatury. Często dostaje pytanie o dystopie od młodych osób (które już kilka-kilkanaście tytułów w tych klimatach przeczytały) i zwykle wtedy na pierwszy ogień polecam Zajdla – bo krótki i dobrze wchodzi. Jak już takie osoby się na niego decydują zwykle są całkiem zadowolone.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Innymi słowy: musisz napisać jakiś tekst do Tekstów Drogich i tyle. Będę czytał! Nie zastanawiałem się nad tym, ale rzeczywiście niedobór polskich dystopii to intrygujące zjawisko.

    Ale, ale… Tak w zasadzie to i tak powoli zaczynamy żyć w cyberpunkowej dystopii.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s