Pieniądze, wzruszenia i magiczne penisy, czyli porozmawiajmy o romansie [MYŚLI LUZEM]

Pewna niedawna dyskusja z koleżankami (i nielicznymi kolegami) zaowocowała tymże tekstem. Chciałam w nim chwilę podrążyć temat popularnego romansu i jego bohaterów. Uwaga – będzie długo, będą przypisy i sporo zdjęć umięśnionych panów 😉

Podczas wspomnianej rozmowy na temat bohaterów literackich w ogóle pojawiły się dwie tezy, które zwróciły moją uwagę:

  1. autorzy literatury popularnej nie potrafią pisać postaci kobiecych
  2. autorzy nie potrafią pisać postaci w romansach w ogóle

Trochę poszperałam, bo temat mieści się w granicach moich zainteresowań, i powiem Wam, że wnioski były dość ciekawe.

Zacznijmy może jednak od zupełnie innej strony, a mianowicie od romansu w ogóle.

Skąd wziął się romans jaki znamy?

W ostatnim felietonie dla Nowej Fantastyki Rafał Kosik napisał:

Fantastyka to literatura popularna, zatem znajdziemy tu całą masę tandety. Można mawet zaryzykować twierdzenie, że większość publikacji fantastycznych to chłam i masówka dla mało wybrednych. W efekcie ambitne SF ląduje w jednym worku z  nieumiejętnie skopiowanymi z Tolkiena smokami i wróżkami.

To samo, nieomal słowo w słowo, można odnieść do romansu.

Znalezione obrazy dla zapytania sexy firefighter
Typowa inspiracja do napisania romansu. Fot: charytatywny kalendarz strażacki z Cape Town.

Znany nam dzisiaj romans, czyli opowieść o miłości, należy do literatury popularnej – szeroko pojętej dziedziny twórczości, obejmującej utwory skierowane do odbiorcy masowego. Utwory wydawane w ramach kultury popularnej miały dostarczać rozrywki i zaspokajać potrzeby emocjonalne czytelnika, a nie artystyczne ambicje autora. Zakłada się, że jej początki sięgają połowy XVIII wieku. Wyróżniała się na tle tzw. literatury wysokiej czy folkloru metodami dystrybucji (stąd niegdysiejsza nazwa „literatura jarmarczna”, „wagonowa”, „groszowa”) oraz stylem i metodami realizacji tematów podejmowanych (tu nasuwa się inna nazwa – „literatura tendencyjna”).

To z niej wywodzą się popularne, niegdyś rewolucyjne gatunki, np. powieść gotycka, sentymentalna (czy też melodramat – ojciec dzisiejszego romansu), nawet przygodowa. I, co charakterystyczne, wykształciła dwa typy utworów: obracające się w sferze sztuki wysokiej, ale gatunkowo przynależące do popularnej (jak np. fantastyczny Hyperion Dana Simmonsa, Drakula Stokera), oraz gros, większość wręcz utworów, które zaczęły powielać utarte schematy lubiane przez masowego odbiorcę i rozpoznawane przez niego w ciągu kilku zdań: dzielnego księcia na białym koniu, femme fatale z cygaretką, odważnego kowboja ze sztucerem, detektywa w znoszonym płaszczu czy nawet współcześniej – przerażającego klauna. Dzięki temu czytelnik mógł z miejsca zidentyfikować, z jaką powieścią ma do czynienia i czego może spodziewać się na jej kartach. To trochę jak z ulubionym smakiem kabanosów: czosnkowe zawsze mają fioletowe opakowania, więc sięgamy po nie spokojnie wiedząc, że dostaniemy dokładnie to, czego chcemy. Temat litpopu i masowego odbiorcy jest generalnie szeroki i fajnie opisywany np. tu i tu.

motywy-romanse-amazon
Amazon przygotował nawet specjalne kryteria wyszukiwania romansów, żeby czytelniczki się nie męczyły.

I tu trafiamy na romans, jaki znamy dzisiaj.

Czego spodziewać się po romansie?

W świadomości standardowego odbiorcy kultury romans = Harlequin; sięgając po literaturę romantyczną odbiorca spodziewa się pewnego schematu, sentymentalności i emocjonalności, czasem też erotyki (czy wręcz pornografii). Standardowo powinniśmy dostać silnego, czułego, opiekuńczego mężczyznę i zagubioną kobietę, której ten mężczyzna potrzebny jest do szczęścia. I rzeczywiście, czytając wspomniane książeczki z cyklu Harlequin można dojść do wniosku, że autorzy mają pewien szablon fabularny, który jedynie wypełniają nowymi okolicznościami przyrody (co nie jest dalekie od prawdy, jeśli wierzyć mojemu wykładowcy literatury współczesnej).

okładki-romansów.jpg
Twórcy okładek też mają jakiś szablon, nie da się ukryć.

Tu niektórych może spotkać pewne zaskoczenie: otóż nie jest tak źle. Podobnie jak w innych popularnych gatunkach, tak i w romansie możemy wyróżnić z grubsza: warstewkę literatury dobrej, aspirującej do wysokiej (lub nawet się w niej znajdującej), jak na przykład powieści Jane Austen, warstwę literatury średniej, starającej się wyjść ponad utarte schematy i stereotypy i dodajcej do tekstu dodatkowe wątki i wartości (przykład: Jojo Moyes, Rainbow Rowell, sporo romansów LGBT), oraz cały grubaśny kożuch literatury, którą nadal spokojnie można nazywać brukową. I przy tym nieomal najpularniejszą w Polsce: w 2016 roku romanse stanowiły 6% wszystkich wydanych tytułów (34% to publikacje naukowe, dalej z wynikiem 7% są literatura dla dzieci i piękna).

liczba-tytułów-romansowych-polska
Wykres z badania Ruch czytelniczy w liczbach – Biblioteka Narodowa

Ale – zagłębiam się w tabelki, a chciałabym zadać inne pytanie: dlaczego?

W pracach na temat popularnego romansu, które udało mi się przejrzeć, poruszano zawsze jeden temat: emocje. Sprowadzając rzecz do najprostszego mianownika, kobiety w większości lubią miłość i emocje, tak jak ogół ludzkości może lubić placki i piłkę nożną. Emocyjność tekstu jest dla czytelniczki ważna, szuka w książce wzruszeń, powielenia toposów Idealnego Mężczyzny, który – być może – kiedyś spojrzy przychylnym okiem właśnie na nią (a jeśli nawet nie, to zawsze może pomarzyć, że spojrzy i uwaga, przeleci). To odskocznia od codzienności, a przy tym wzmocnienie pozytywnego sygnału, który kiedyś dane było przeżyć danej czytelniczce (pierwsza miłość, wielka miłość, zadurzenie, zakochanie), działające jak czekolada: endorfinki się gotują. A przy tym, z gąszczu tych pozytywnych emocji, wzruszeń, rumieńców i westchnień, wydobywają się na światło dzienne dwie paskudne kreatury: stereotypowi Bohater i Bohaterka.

tytuly-romansow
Tytuły romansów też nie grzeszą oryginalnością – ale w sumie nie muszą.

Ona i On

Ona w standardowym romansie ma trzy oblicza: szarej myszki, zmartwionej matki albo przebojowej kobiety sukcesu. To podstawowe formy naszej bohaterki, rzadko kiedy wykraczające na inne poziomy.

Szara myszka to zwykle taka Bella ze Zmierzchu, Anastacia z 50 twarzy Greya, Mia z Where we belong, Claire z Obcej, America z Rywalek itp. To bohaterki, które na samym początku nie wyróżniają się niczym ze swojej społeczności: chcą tylko wykonywać swoje zadania (praca, szkoła, wyjazd na wakacje), otoczenie na co dzień je ignoruje, często wręcz wykorzystuje (np. koleżanki z biura zrzucają na Myszkę całą nudną robotę). Przy tym często uważają się za nieatrakcyjne, co jest dość charakterystycznym elementem tego modelu postaci. Kiedy Myszka spotyka bohatera, okazuje się oczywiście, że jest piękna, seksowna, ogarnięta życiowo i niezwykła.

Znalezione obrazy dla zapytania bella edward
Aktualnie najbardziej znana Szara Myszka świata.

Zmartwiona matka to model postaci, która ma dziecko lub jest w ciąży (bądź w ciążę zajdzie w trakcie trwania książki) i w związku z tym rodzą się tu problemy.  Łapią się tu też bohaterki romansów historycznych poświęcające się, by uratować rodzinę przed ubóstwem. Przykład? Natalie z Consolation, Zoe z Moje, twoje i… nasze Nory Roberts… czy jakieś 5 tysięcy Harlequinów. To wszelkie wdowy w ciąży, wdowy z dziećmi, rozwódki, panny z dzieckiem itp., zmagające się na co dzień z trudnościami życia i utrzymania siebie i „tej małej istotki”, która daje im „siłę do działania”. Cudzysłowy zamierzone – to tak często powtarzane zdania, że są wręcz idiomiczne. Taka bohaterka spotyka mężczyznę, który mimo przeciwności przekona ją do siebie i zaopiekuje się nią i jej/ich dziećmi.

Podobny obraz
Książek o przypadkowych ciążach z milionerami jest multum.

Przebojowa kobieta sukcesu to z kolei choroba, na którą cierpią wszelkie office romances – zwykle wysoko postawiona manager/dyrektor, ambitna pracownica, dziedziczka fortuny, która napotyka na swojej drodze samca alfa będącego bardziej alfa niż ona, więc musi mu pokazać, kto tu rządzi… To także bohaterka tzw. shifter romantica – romansów o najróżniejszych ~łakach. Do tego bohaterka tego typu zwykle kryje w sobie traumę z dzieciństwa (od nieobecnego ojca/zbyt wymagających rodziców, poprzez sieroctwo aż po gwałt) i ciepłe wnętrze pełne uczuć. Przykłady? Odnosząca sukcesy fizyczka Maddie z Praire Heat. Cowboys of the Flint Hill; każda bohaterka książek Christiny Lauren.

bossman.jpg
Ciekawostka – chyba z Amazonu przyszło dopisywanie na okładkach typu romansu. Jakby czytelniczka po tytule nie wiedziała, o czym czyta.

Te trzy podstawowe typy łączy czasem coś, co nazywam „metatypem”; zwykle jest to „dama w opałach”. Oznacza to, że niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z Kobietą Sukcesu czy z Myszką, zawsze znajdzie się w sytuacji, gdy wymaga wsparcia lub ratunku: niechciana ciąża, wredny szef, bezrobocie, choroba w rodzinie itp. Oczywiście nie zawsze, ale to najczęstszy motyw. I tu wkracza On.

Archetypów męskiego bohatera w pulpowym romansie jest stanowczo mniej, bo naliczyłam dwa i pół, na dodatek sprowadzające się ostatecznie do jednego: kobietę zawsze dostanie facet w skórzanej kurtce/najlepszym garniaku. Ba, posunę się dalej: jeśli bohaterka ma do wyboru bruneta i blondyna, brunet wygra w 9/10 przypadków.

Boss alfa – czyli szef, manager, dziedzic fortuny, właściciel firmy, milioner itp. itd. W pakiecie z doskonale skrojonym garniturem i wredną sekretarką/kuzynką/byłą żoną. Zwykle opisywany jako wysoki, o szerokich ramionach, których siły nie może ukryć nawet marynarka od Armaniego i potężnej piersi pod materiałem jedwabnej koszuli. Serio. Emanuje pewnością siebie, ma władzę, pieniądze i zwykle był/jest playboyem. Gdy poznaje bohaterkę, zaczyna myśleć wyłącznie o niej i rzuca w nią pieniędzmi, np. w formie kiecek. Drogich kiecek.

Znalezione obrazy dla zapytania sexy man

Bad boy – generalnie młody gniewny. Niebezpieczny facet w skórzanej kurtce i na motocyklu; znany aktor o ognistym spojrzeniu i wrednym charakterze; kowboj ze spalonem słońcem farmy; sportowiec z problemami. Zwykle ukrywa jakąś traumę (przemocowi rodzice, utrata bliskiej osoby, zdrada ukochanej, kontuzja itp.). Sarkastyczny, sporo pije, wdaje się w bójki i złe towarzystwo, ale w głębi serca opiekuńczy i kochany.

Znalezione obrazy dla zapytania football player shirtless tattoo
Colin Kaepernick, futbolista z San Francisco i zapewne inspiracja licznych autorek romansów new adult.

Jest też opcja przyjaciel z dzieciństwagdy On znał Oną już wcześniej: jako przyjaciel, były chłopak, sąsiad, chłopak siostry, kuzyn, przyrodni brat, ex-mąż itp. Zwykle łączy się z którymś z powyższych modeli.

Jak wspomniałam, te 2,5 typu „bohatera romantycznego” łączy się generalnie w jedną postać: samca alfa o specyficznych cechach. Bo widzicie, w pulpowym romansie nie trafimy na kochającego męża, niezręcznego nastolatka czy zagubionego pracownika średniego szczebla, o nie. Można z niezwykłą dokładnością odmalować postać, która będzie obiektem westchnień naszej bohaterki.

okładki-2-romanse
Okładki czysto dla rozrywki – na poważnie się nie da 😀

Samiec alfa jest wysoki, postawny i ma smukłą, ale umięśnioną figurę. Najczęściej brunet, zwykle niebiesko- lub szarooki, ale zdarzają się wyjątki. Szeroka pierś, długie nogi, przenikliwe spojrzenie, na ogół wspomina się też o świetnym tyłku (yup), często pojawia się też określenie „sam seks” (yuuuup). Wysportowany.  Inteligentny i bystry, zaradny – nawet gdy akurat jest w depresji – z konkretną wizją świata i siebie. Dominujący, uparty do granic absurdu, opanowany i spokojny, ale też porywczy; w razie koniecznonści fabularnej spuszcza lanie facetowi zarywającymi do jego kobiety, ale na co dzień brzydzi się przemocą. Pod powierzchnią twardziela o sarkastycznym uśmiechu kryje pokłady ciepła, dobroci, delikatności i wrażliwości, przynajmniej gdy mowa o jego kobiecie. Która zwykle początkowo nie zgadza się z byciem „jego kobietą”, więc samiec alfa podąża za nią krok w krok, uparcie osacza, podrywa, wysyła prezenty, nawiedza w pracy, ratuje z opałów itp. Gdy bohaterka w końcu się podda, poznajemy także ostatnią, niezwykle ważną cechę: nasz samiec alfa ma magicznego penisa.

 

sexy-powiew
Superhero, na jakiego czekają czytelniczki.

Powinnam w sumie napisać: Magicznego Penisa Dobrego Na Wszystko. Gdy naszemu bohaterowi uda się w końcu dobrać do majtek bohaterki (niekoniecznie w kontekście pełnego stosunku – często następuje ładnych kilka-kilkanaście podejść do tematu, że tak powiem) okazuje się, że w łóżku jest genialny i przy tym uwielbia zadowalać kobiety bardziej, niż samemu czerpać satysfakcję ze zbliżenia. Jego dotyk elektryzuje, usta robią cuda niezależnie od miejsca, w którym się je stosuje, a orgazmy, które wywołuje, mogą leczyć raka.

Magiczne przyrodzenie bohatera musi być wyjątkowe, ponieważ często jest narzędziem fabularnym służącym do terapii traum bohaterki. Niezależnie od tego, czy chodzi o głębokie kompleksy, śmierć najbliższych, PTSD po gwałcie – moment penetracji, ekhm, czarodziejską różdżką sprawia, że bohaterka „rozpada się na kawałki” (taki catchphrase oznaczający orgazm – powtarzany do znudzenia w każej, kurna, książce), a gdy już poskłada się spowrotem, jest nową, pewną siebie, uleczoną z dramatów i nieszczęść kobietą. Nie wkręcam was, tak to działa. Nawet gdy w danej książce nie ma opisów scen erotycznych, moment, w którym bohaterowie wychodzą z sypialni (lub podnoszą sięz dowolnej w miarę płaskiej powierzchni) jest momentem, w którym Magiczny Penis zadziałał. Pogódźmy się z tym, bez tego bohater dzisiejszego popularnego romansidła nie jest prawilny i nie może być wybrankiem bohaterki.

omdlewanie

Romans patriarchalny?

Jeszcze jedna uwaga. Po przeczytaniu masy tanich romansów można wywieść bardzo zabawne tezy: jest jednocześnie do bólu patriarchalny i patriarchatowi przeczy. Mówiąc prościej: kobieta w romansie (i romans odbierająca) stoi w rozkroku pomiędzy pożądaniem do mężczyzny i strachem przed nim. Widać to w budowie relacji postaci i fabularnych meandrach. Niezależnie od tego, jak silna, ambitna, zdolna i wyksztacona jest kobieta, zawsze musi udać się po pomoc do mężczyzny i dopiero wtedy odnajduje spokój i szczęście. Przy tym mężczyzna, mimo że dominujący i mający większość władzy nad swoim otoczeniem, w obliczu swojej kobiety idzie na ustępstwa i podświadomie zgadza się na związek na prawach mniej więcej równych. Poza może seksem, gdzie zawsze będzie dominujący (a w okresie, powiedzmy, zalotów okazuje to często poprzez naruszanie granic bohaterki: głaskanie, poklepywanie, niechciane pocałunk i pieszczoty – jakkolwiek do pełnego stosunku dochodzi zawsze po wyrażeniu zgody przez zainteresowaną). Co ciekawe, nawet wtedy okazuej się, że kobieta ma nad nim pełną władzę, dyrygując jego żądzami jak jej się podoba. Ot, romantyczna sprzeczność.

Znalezione obrazy dla zapytania long haired guys
Carl Dahlhaus. Nie musicie dziękować.

Happy ending

Pulpowy romans, mimo że jest gatunkiem prościutkim fabularnie i przy tym pogardzanym przez krytyków i wielu czytelników, kryje w sobie sporo interesujących z punktu widzenia antropologii literatury i badań nad literaturą popularną motywów. Wiele można by mówić o psychologii kobiet i związków w odniesieniu do romansideł, wpływu lektury tychże na postrzeganie partnera, o łamaniu stereotypów w nich zawartych w innych popularnych gatunkach (np. archetypy bohaterów i ich relacji w serii o najemniczce Kate Daniels), równie wiele o przyczynach popularności takich książek. Zazębiają się tu procesy historycznoliterackie, technologiczne, psychologiczne, edukacyjne i społeczne. Temat jest fascynujący, więc odsyłam do przypisów na dole oraz do samodzielnego szukania informacji.

A także – nie ma się co wstydzić, gdy jesteśmy świadomymi odbiorcami czytadeł tego typu. One temu właśnie służą: niosą wartość wyłącznie rozrywkową, jak filmy o Avengersach 😉

Znalezione obrazy dla zapytania hot point: a firehawks novel [book]

PS – jeśli masz ochotę kupić jakąś książkę i jednocześnie wesprzeć mojego bloga, proponuję kliknięcie w te linki:

Kupując tędy, pomagasz Matce Przełożonej! 😀 

Obiecana bibliografia:

Romanse wykorzystane różnorako podczas pisania powyższego tekstu:

  • Milana Jacks, Linda Ingmanson Blind Beast Mate (Beast Mates Book 1)
  • Claudia King The Alpha’s Concubine (The Moon People Book 1) 
  • J. Daniels Where I Belong (pol. Moje miejsce na ziemi)
  • Layla Nash Thrill of the Chase
  • Julie Kriss Spite Club
  • Tessa Layne Prairie Heat: Cowboys of the Flint Hills
  • Karen Marie Moning Highlander #1. Beyond the Highland Mist
  • Karen Marie Moning Highlander #2. To Tame a Highland Warrior
  • Jennifer Probst Małżeńska pułapka
  • Jennifer Probst Gra o miłość
  • Jennifer Probst Układ doskonały 
  • Jill Shalvis Oczarowana
  • Jill Shalvis Szczęśliwa przystań
  • Jill Shalvis Do szaleństwa
  • Lynn Messina Moda i sukces
  • Lisa Kleypas Sekrety letniej nocy
  • Lisa Kleypas Jesienne zauroczenie
  • Lisa Kleypas  Zimowy ślub
  • Lisa Kleypas Wiosna pełna tajemnic

 

Reklamy

14 uwag do wpisu “Pieniądze, wzruszenia i magiczne penisy, czyli porozmawiajmy o romansie [MYŚLI LUZEM]

  1. hmm,
    powiedzmy że kiedyś, dawno temu
    wylądowałem na wakacjach na kompletnym zadupiu – u ciotki na działce
    bez prądu (nie piszę o internetach bo wtedy ich nie było w przestrzeni ogólnej)
    jako że siedziałem tam miesiąc to doszedłem do etapu że czytałem wszystko co ma strony i na drzewo nie ucieka. A jedynym zasobem bibliotecznym owej ciotki były serie pulpowych romansów.
    W sumie się zgadzam ze wszystkim co napisałaś – ale chyba pominęłaś jedną kategorię owych publikacji.

    Romanse medyczne – gdzie bohaterka jest albo a)pacjentką b)lekarką i spotka a)lekarza b) pacjenta
    jeżeli mamy a+b = lekarz cudotwórca
    jeżeli b+a = pacjent jest miliarderem/supersportowcem/extraartystą

    reszta się zgadza.
    jest jeszcze opcja lekarz+pielęgniarka
    oraz, to już rzadko (choć nie wiem jakie teraz trendy)
    pacjent+pacjentka
    i w tym przypadku wryła mi się niezatartym śladem scena łóżkowa w której ona (po całkowitej mastektomii) on po amputacji palców u ręki stykają się bliznami… (wiadomo – wtedy grom z jasnego nieba)

    Polubienie

    1. Ach, białe Harlequiny med i pokrewne. Myślę, że można podciągnąć je pod kategorię „boss” i odpowiednio „myszka” lub „kobeita sukcesu” 😉

      Generalnie tematycznych katergorii romansów jest całkiem sporo: med, historyczne (z podziałem na okresy), oddzielną stanowią te o Szkotach :D, office romances wszelakie, studenckie (college), militarne, pranormalne/shifterskie… ogółem jest tego do zakichania 😀

      Scena z bliznami – czytałabym jak głupia.

      Polubienie

      1. Tak. Białe. Były standardowe harlequin romance i właśnie tam też była podseria „medyczna”
        Pamaietam jeszcze różowe h-desire- tam były ostrzejsze sceny łóżkowe .
        Ciekawy temat na jakąś pracę naukową.

        Jako że przeczytałem ich kilkadziesiąt (bo to w sumie dłuższa broszura ok2h)
        To w pewnym sensie czuje się ekspertem; )
        Fabuła jest prosta jak budowa cepa. Bohaterów opisałas.
        ona spotyka na skutek zdazenia losowego jego (rzadziej celowe działanie kogoś z jej otoczenia) – spotkanie jak grom z jasnego nieba – potem mamy etap pozorowanej niechęci przemieniajacy się na 30 str. w zauroczenie potem dalszych 10 w romans skonsumowany. 5 stron sielanki I mamy twist. On nagle znika/wyjeżdża, pojawia się jakiś demon przeszlosci + konieczne jakaś kobieta z jego przeszłości (żona, kochanka itd). Bohaterka jest zbyt dumna na analizę sytuacji/kontakt i się zabiera/chowa/ucieka – najlepiej w domu dzieciństwa/tudzież u przyjaciół.
        Potem mamy kolejne kilkadziesiąt stron bólu istnienia, złamanego serca. Zdeptanego zaufania ( juz nigdy z żadnym! )
        Znowu twist – tym razem często przy pomocy osób trzecich, dochodzi do ponownego spotkania na neutralnym terenie. On tłumaczy że musiał – ratować świat/dzieci w Afryce lub inna ważka przyczyna, a ta kobieta to owszem kiedyś ale teraz to już nieprawda i tylko Ona się liczy /ew. to była siostra, a bohaterka tak szybko uciekła… I nic nie mógł wytłumaczyć.
        Dzwonił, szukał listy pisał, dopiero ktoś z jej otoczenia zrozumiał ze on naprawdę
        i dał mu adres/namiar.
        I czy mu wybaczy
        ona placze
        jemu staje
        Koniec.

        Obecnie jestem 100% przekonany że te najprymitywniejsze teksty pisze AI

        Polubione przez 1 osoba

  2. Mega fajny wpis, czytałam sobie do snu i wychodzi, że sama analiza romansu jest równie lekka i przyjemna, co one same. Od razu przypomniały mi się tak charakterystyczne dla pulpowych miłościoksiąg opisy członka tego jedynego. Niby mają podgrzewać atmosferę, ale człowiek wybucha śmiechem na widok kolejnego „lodowego olbrzyma” czy „potężnego smoka”. Autorzy pulp nie umieją pisać o seksie, oj nie umieją.

    Polubione przez 2 ludzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s