Gail Carriger i seria „Bezduszna”, czyli och, droga socjeto, schowaj kły! [recenzja]

Seria Protektorat parasola, zwana też Bezduszną, to książki, w których na pierwszy plan wysuwa się nie tyle fabuła (czy raczej fabułka), ale portret XIX-wiecznej socjety odbity w krzywym zwierciadle oraz dekonstrukcja mitu wilkołactwa i wampiryzmu.

Po kolei. Cykl jest „w obiegu” już ładnych kilka lat (pierwszy tom, Bezduszną, w oryginale wydano w 2009 roku) i jest dość znany. W Polsce ukazały się 4 z 5 książek (Bezduszna, Bezzmienna, Bezgrzeszna, Bezwzględna), ostatni najwyraźniej nie zostanie wydany w ogóle – stąd Timeless czytałam po angielsku. Z racji jego popularności, fabułę tylko naszkicuję.

Stara panna i wilkołak

Oto mamy drugą połowę XIX wieku. Londyn – stolica światowej klasy wyższej i mody – od lat stanowi też przykład nieco szokującej postępowości. Mianowicie: wampiry i wilkołaki nie tylko zyskały prawa obywatelskie wieki wcześniej, ale stały się istotną częścią struktur państwowych. W gabinecie cieni dewan-wilkołak i potentat-wampir doradzają królowej; na salonach rządzi ul wampirów z Westminsteru ze swoją królową na czele, a wataha wilkołaków z podlondyńskiego Woolsey pod przywództwem hrabiego alfy to ważny element armii i struktur śledczych Królestwa. No i jest jeszcze Alexia Tarabotti, uparta, dwudziestopięcioletnia stara panna o włoskich korzeniach (kto to widział w klasie wyższej!), nadnaturalna, która dotykiem przywraca nieumarłym śmiertelność – przynajmniej na chwilę.

Lady Alexia, utrapienie swojej matki i przyrodnich sióstr, ma tendencję do popadania w kłopoty. Niezbyt emocjonalna, za to kierująca się ciekawością, inteligencją, bezczelnością i nie wahająca się użyć parasolki w obronie własnej, często wchodzi w drogę szefowi biura spraw nadnaturalnych, hrabiemu Woolsey Connalowi McCoon. Równie często pomaga mu rozwiązywać zagadkowe sprawy dotyczące wampirów, wilkołaków i bezpieczeństwa królowej. I oczywiście – doprowadza go do szału.

Sukienki, gorsety, fulary i surduty

Gail Carriger ukończyła między innymi archeologię (w sumie dwa razy), ale nie pracowała w zawodzie zbyt długo. Zafascynowała ją moda retro – ta wiktoriańska i ta przedwojenna. Prowadzi bloga Retro Rack, gdzie możecie podejrzeć jej stylizacje. Co jednak dla nas jest ważne – tę miłość do mody lat minionych przelała w pełni na karty Protektoratu parasola.

Duża część narracji to opisy strojów: turniur, gorsetów, sukni, surdutów, bryczesów, krawatów i fularów. Moda damska i męska są traktowane równie serio i w zgodzie z historycznymi faktami. Opisy kapeluszy są detaliczne, szczegóły znaczenia turniur w modzie klasy wyższej także. Dandysi przebiegają po kartach książek kolorowi jak papugi i elegancko nadają ton Londynowi. Co istotne, poza samymi opisami odzieży Carriger nie szczędzi odniesień do realiów życia klasy wyższej ówczesnego okresu. Mowa jest o balach i o tym, co wpływa na reputację; dokładnie wyjaśniono, dlaczego Alexia jest starą panną i jak powodować może skandale. Bohaterowie ubierają się dzięki lokajom, Alexia zakłada różne suknie w różnych porach dnia, a jej siostry popisowo mdleją, gdy w zasięgu wzroku pojawiają się atrakcje nieodpowiednie dla pań. Takich smaczków jest cała masa.

alexia tarabotti
Alexia autorstwa niejakiej Ulalah z DA.

Wampiry i wilkołaki

Carriger postarała się także, by w Bezdusznej stworzyć, pod warstewką lekkiej komedyjki romantycznej, rozbudowany świat alternatywny. Jak wspomniałam wyżej, w Wielkiej Brytanii wilkołaki i wampiry są częścią klasy wyższej i nadają ton w społeczeństwie. Jednak nie wszędzie jest tak różowo. W USA trwa nagonka na nieumarłych, którzy traktowani są jak zagrożenie i niższa kasta, nieco jak czarnoskórzy w naszej rzeczywistości. We Francji nie odgrywają specjalnej roli, najwyraźniej mieszcząc się gdzieś w klasie robotniczej. We Włoszech są tropieni i wybijani przez fanatyczny zakon templariuszy.

Między samymi, powiedzmy, gatunkami nieśmiertelnych też zarysowano wyraźne różnice: działają na nie różne rzeczy (np. wilkołaki mogą wytrzymać światło dnia, wampiry już nie), nadano różne funkcje (wilkołaki – kwestie fizyczne, jak wojsko, policja, wampiry – sztuka, moda). Charaktery obu rodzajów także się różnią – wampiry są egzaltowane i wymuskane, podczas gdy wilkołaki raczej nieokrzesane. Jednocześnie Carriger w bardzo ciekawy sposób podeszła do kwestii pogrywania sobie z tradycyjnymi w kulturze przedstawieniami obu tych potworów.

Alexia_conall_mccoon
Fanartów jest tak mało, że pozostaje mi tylko westchnąć: ta seria potrzebuje stanowczo więcej miłości od fanów.

Mamy tu wmieszane motywy tradycyjne dla XX-wiecznej kultury popularnej (przemiany wilkołaków zgodne z fazami księżyca, wrażliwość wampirów na słońce, aktywność głównie nocą, pożywianie się mięsem i krwią, konotacje wampirów z bogactwem i sztuką, a wilkołaków z witalnością) z tymi mniej znanymi szerszemu gronu, o których za chwilę, do tego doprawiono całość elementami bez mała komicznymi. Te ostatnie to na przykład Lord McCoon, alfa watahy, regularnie ganiający z gołym (ładnym, co podkreślano często) tyłkiem po mieście, utytułowane wilkołaki pożywiające się surowymi kurczakami w salonach arystokracji czy wampiry doprawiające herbatę kropelką krwi i dostające świra, gdy muszą wyjść z domu, bo ich instynkt terytorialny jest zbyt silny.

PS – wszystkie wydane w Polsce części możecie kupić tutaj.

Co do motywów mniej popularnych, Catrriger, tworząc swoich nieumarłych, sięgnęła po starszą tradycję przedstawiania potworów. W przypadku wilkołaków chodzi zwłaszcza o fizyczne aspekty przemiany. Autorka zachowała jej całą potworność, podkreślając ból towarzyszący fizycznemu przekształcaniu się ciała, nieprzyjemne efekty dźwiękowe, łamiące się kości i zmieniające organy, a także całkowitą utratę panowania nad sobą wilkołaka w noc pełni i konieczność zamykania go w lochu – co jest zgodne z wieloma wilkołaczymi mitami sprzed wieków. W tych człowiek zamieniał się w krwiożerczego potwora na nieokreślony czas, od kilku godzin do paru lat, ale niemal zawsze wiązało się to z fizycznym spotwornieniem (lub zwilczeniem), zmianą osobowości i utratą rozumu, co wykluczało takiego osobnika ze społeczności i sprawiało, że był zagrożeniem. W kwestii wampirów oddano zwłaszcza ich przywiązanie do miejsca (niegdyś wampir związany był ze swoim grobem – tu Carriger wiąże go z ulem, czyli gniazdem) oraz głód krwi.

 

parasol+protectorate_manga
PS – powstała manga na podstawie Bezdusznej. Śliczna 🙂

Generalnie mogłabym długo rozkładać motywy wampiryczne i wilkołacze w Bezdusznej – jak chociażby znaczenie obu grup w Londynie, budowanie wokół nich społeczności chętnych pretendentów do nieśmiertelności, zbudowanie wampirzego zgromadzenia na zasadzie pszczelego ula czy wilcze więzi watahy wilkołaków. Warto jednak, by chętni sami zerknęli – jest tu materiału na naprawdę sporo tekstów.

Śmiesznie i groźnie

Jeszcze dwa słowa o samych powieściach. Gail Carriger napisała je w bardzo specyficzny sposób. Styl autorki jest lekki, wręcz parodystyczny: groteskowo wyolbrzymiono elementy dotyczące np. dobrego wychowania nawet w obliczu zagrożenia (np. jak nieprzyzwoite jest to, że wampir rzuca się z kłami na bohaterkę w trakcie balu i jej oburzenie na to złamanie etykiety). Wielu czytelników może to odstręczyć. Jednocześnie Carriger udało się pod tą komediową powłoczką zachować elementy pokazujące mroczniejsze oblicze nieśmiertelności: to, jak groźne są te oswojone potwory, jakie koszty ponoszą w związku z nieśmiertelnością i do jakich nieszczęść doprowadzić może ich obecność.

meme
Wiktoriańska moda nie znała litości.

Jako lektura rozrywkowa Protektorat parasola sprawdza się znakomicie. Mamy romans, komedię, wkładkę steampunkowo-historyczną, do tego nie do końca udany kryminał (w sumie sprawia wrażenie, jakby autorka wątki kryminalne wplatała raczej dla zasady i nie zwracała na nie specjalnej uwagi) i liczne elementy sensacyjne.

Warto spróbować zaprzyjaźnić się z Bezduszną – seria ma ogromny potencjał, a jeśli szukamy naprawadę oryginalnych motywów wilkołaków i wampirów, to to będzie strzał w dziesiątkę.

  • Gail Carriger Bezduszna, Bezzmienna, Bezgrzeszna, Bezwzględna, Timeless
  • wyd. Prószyński i S-ka, Orbit Media
  • 1732 strony

PS – jeśli masz ochotę kupić jakąś książkę i jednocześnie wesprzeć mojego bloga, proponuję kliknięcie w te linki:

Kupując tędy, pomagasz Matce Przełożonej! 🙂

6 myśli w temacie “Gail Carriger i seria „Bezduszna”, czyli och, droga socjeto, schowaj kły! [recenzja]

  1. Oj, czytałam to już parę ładnych lat temu. Wypożyczyłam z biblioteki sobie, mama mi zabrała, a potem oddała i kupiła sobie wszystkie dostępne wtedy tomy. Czytałam to jeszcze na tej całej fali fascynacji wampirami, a jeszcze z połączeniem z czasami wiktoriańskimi? CUD. Muszę sobie odświeżyć kiedyś!
    Pozdrawiam i zapraszam w swoje skromne progi 🙂
    http://wyrwane-z-wyobrazni.blogspot.com

    Polubione przez 1 osoba

  2. Uwielbiam ten cykl i bardzo ubolewam nad tym, że wydawnictwo nie zdecydowało się na publikację ostatniego tomu. Niestety, zadecydowały o tym – jak łatwo się domyślić – niedostateczne wyniki sprzedaży wcześniejszych części. Byłoby świetnie, gdyby jednak osiągnęły taką sprzedaż, żeby uzasadnić publikację „Timeless”. A najlepiej byłoby, gdyby sprzedało się na tyle dobrze, aby w ślad za Protektoratem Parasola poszły dalsze książki Carriger.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s