Jacek Dukaj „Wroniec” – najładniejsza bajka nie dla dzieci [recenzja]

Wroniec to jedna z tych książek, które każdy urodzony przed 2000 rokiem powinien mieć na półce – pozornie opowiastka dla dzieci, ale pod tą otoczką mamy groteskę narodowej traumy z 1981 roku.

Jacek Dukaj zabawił się we Wrońcu formą. Sięgnął po baśń w bardzo klasycznym wydaniu; gdybym miała przyłożyć do tej fabuły słynne funkcje bajki magicznej według Proppa, mogłabym odhaczyć większość – poza ostatnimi, dotyczącymi zakończeń. Dodatkowo zamaskował całość jako opowieść dla dzieci, jako głównego bohatera przedstawiając nam małego Adasia, który wyrusza ratować swojego Tatę porwanego w środku nocy przez Wrońca, ciężko ranioną Mamę oraz porwane Siostrzyczkę i Babcię.

wroniec

wroniec2

Jego quest nie będzie jednak łatwy. Osamotnionego Adasia przygarnia pan Beton, który ma go odtransportować w bezpieczne miejsce. Muszą jednak przedostać się przez zastępy Szpicli, Milipantów, Wojakow-Wroniakow, Bubeków, stojące na ulicach metalowych Suk i krążących nad szarym miastem stad kruków. A że tę bajkę-niebajkę pisze autor, którego lekceważyć czytelnikowi nie wolno, niech szykuje się na wiele trudnych momentów. Bo w jakiej opowieści dla dzieci kruki wydziobują dobrym bohaterom oczy?

wroniec6wroniec5

Jednocześnie Dukaj zamaskował pod tym nie-tak-lekkim sztafażem niesamowicie ciekawą dekonstrukcję polskiego „mitu stanowojennego” – zbioru traum i pamięciowych memów dotyczących wydarzeń 13 grudnia 1981 roku. Sam miał wtedy jakieś 7 lat, więc pewnie niewiele pamięta. Sama urodziłam się już po stanie wojennym. Podobnie jak gros moich znajomych, znam go tylko z telewizyjnych migawek, zdjęć, książek. W domu wiele o nim nie mówiono, bo i co tu opowiadać? Małe miasto niespecjalnie odczuwało efekty – już bardziej uderzyła w nie wczesna transformacja, gdy ludzie wieszali się całymi rodzinami z głodu. Ale i tak symbole, które Dukaj wszył we Wrońca rozszyfrowałam bez problemu: czarcie ogniska-koksowniki na ulicach, MOMO krążące w metalowych Sukach, GAZ na pożerający ludzi na ulicy, kolejki, wszędobylskie wrony, wszechobecną szarzyznę.

wroniec3

Przy tym te kulturowo pobrązowione symbole Dukaj wywraca na nice. W książce są groźne, a Adaś może w każdej chwili zginąć z powodu działania któregokolwiek z nich (i to czyta się z ogromnym niepokojem – bo Dukaj potrafi bohaterów uśmiercać, gdy uzna za stosowne, nawet w środku powieści), a jednak nie sposób po chwili nie uśmiechnąć się ze zrozumieniem. Bo w koksownikach demoniczni Milipanci palą ludzi żywcem, Oporni mają wszędzie powtykane elektryczne urządzenia, Członkowie i Urzędnicy terkoczą jak nakręceni, a wybawić nas od Wrońca może tylko świecąca, kolorowa Ameryka, tu występująca jako zestaw skarbów w pudełkach. Serio. Mam wrażenie, że autor mruga do dorosłego czytelnika, dekonstruując narodową mitologię i budując na jej fundamencie komediodramat w formie baśni.

Ale poza treścią Wroniec ma jeszcze drugą warstwę – graficzną. Zaryzykuję stwierdzenie, że to jedna z najładniejszych rzeczy, które miałam w rękach. Dopracowana aż do poziomu numeracji stron, która prezentuje się następująco.

wroniec_strony

Ilustracji jest masa – na każdej stronie coś. Czasem dwustronicowe. Niektóre uzupełniają historię o nowe elementy, np. piosenki. Jakub Jabłoński, artysta, grafik, ilustrator, wykonał tu naprawdę kawał doskonałej roboty. Powstała nawet animacja promująca książkę:

 

Wroniec to świetna, pięknie wydana opowieść, która wymyka się jednoznacznej kwalifikacji. Niby baśń, ale nie czytałabym jej dzieciom, niby narodowa trauma, ale wykrzywiona i groteskowa, niby prosta opowiastka, a w warstwie językowej i symbolicznej pełna treści. Dukaj naprawdę zabłysnął tutaj literackimi umiejętnościami. To definitywna lektura obowiązkowa.

Wszystkie ilustracje pochodzą z książki.

  • Jacek Dukaj Wroniec
  • wyd. Wydawnictwo Literackie
  • 248 stron

PS – jeśli masz ochotę kupić tę książkę i jednocześnie wesprzeć mojego bloga, proponuję kliknięcie w te linki:

Kupując tędy, pomagasz Matce Przełożonej! 🙂

wroniec_milipanci

Reklama

2 myśli w temacie “Jacek Dukaj „Wroniec” – najładniejsza bajka nie dla dzieci [recenzja]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s