„Nowa Fantastyka” #9 i „Fantom” #3 [recenzje]

Tak się złożyło, że aktualną Nową Fantastykę akurat wykańczałam, a nowy Fantom właśnie wyszedł. Namówiona zachęcającym wpisem znajomego, który w numerze wystąpił, nabyłam też drugi magazyn i nieco z rozpędu wyjdzie notka podwójna – podsumowanie dwóch jesiennych numerów czasopism.

NF opowiadaniami stoi

Zawsze zaczynam lekturę Nowej Fantastyki niejako „od tylca” – najpierw recenzje, potem artykuły, reszta publicystyki i na końcu opowiadania. I tym razem był to strzał w dziesiątkę, bo najlepsze zostało na koniec. Dawno tak dobrze nie bawiłam się przy opowiadaniach w NF!

Nowa fantastyka 8-2017
Ale okładka jest paskudna w tym miesiącu.

Z pięciu tekstów tylko jeden – Operacja Reinigung Konrada Zielonki – zupełnie nie przypadł mi do gustu. Forma krótkich akapitów-wpisów z dziennika po prostu zupełnie mnie nie przekonała i męczyła strasznie. Ale pozostałe? Nieważni Przemysława Hytrosia to fajny kawałek czytadła, SF, ale z klimatem rodem z fantasy i jakby fragment większego uniwersum. Przewodnik Marii Galiny narobił mi znowu smaku na rosyjskie SF – bardzo dobra lektura, chociaż o nieco rozczarowującym zakończeniu. W rękach losu Carrie Vaughn było naprawdę literackim cukiereczkiem, idealnie wyważonym i doskonale domkniętym. A Improwizowany Demon Wybuchowy przypadł mi do serca najbardziej – humorystyczny, pełen akcji, konkretny. Mam nadzieję, że Dan Wells jeszcze wróci na łamy 🙂

Improwizowany demon
Poproszę więcej tego pana, zostanę fanką!

Publicystycznie też było lepiej niż w numerze sierpniowym, gdzie w pamięć zapadł mi tylko Marek StarostaKosmosem od kuchni. Tu mieliśmy fajną „wyliczankę” dziwacznych komiksowych herosów od Radosława Pisuli, genialny wywiad z Peterem Wattsem, dwa naprawdę dobre felietony – Kosika i Kołodziejczaka – oraz pozostałe, słabsze, ale nadal niezłe teksty. Najmniej udały się chyba temat numeru – czyli zestawienie fantastyki „w głębinach” – oraz zakończenie dyskusji Jak nie uszczęśliwić świata, która po prostu mnie już znudziła. Po sierpniowym „jako-takim” wydaniu tu widać powrót do niezłej formy redakcji! Pominąwszy ciągle obecne literówki w tekstach, ech 🙂

Zastanawia mnie jedynie… po co reklamuje się w piśmie newsletter NF, który ostatnio w ogóle nie wychodzi? Zdziwiła mnie też reklama książki Yoro, która nijak fantastyką nie jest… Cóż. Może być gorzej, o czym poniżej.

Fantom plusuje wywiadami 

Fantom tym razem  postawił na modny temat turbolechitów i – przyznaję to bez bicia – podbił mnie okładką. Omdlewająca rusałka, słomiany chochoł a la wykręcony Swaróg, przaśny prawie-że-husar i… przerośnięty raptor jako wierzchowiec? No mamo, jasne, że to łyknę!

Magazyn Fantom

Opowiadania przyjemnie mnie zaskoczyły. Są cztery, z czego trzy osadzone w klimacie „słowiańskości”. Mamy tu krótki, satyryczny tekst Aleksandry Cebo  Pociąg do Lechii – niezły, zabawny, jedynie z nieco psującym wrażenie zakończeniem. Bardzo dobrze czytało się Żmijową ziemię Anny Łagan, wariację na temat legendy o Wandzie, co Niemca nie chciała. Ciekawe, jakkolwiek dość standardowe było osadzone w realiach słowiańskiej wiary opowiadanie Zmyślny młodego Huberta Olkowskiego – najsłabsze w numerze, ale zgrabne i dość przyjemne. Poza lechickie klimaty wyszedł jedynie Krzysztof Kochański ze strasznie ciekawym tekstem O czym szumią drzewa – autor miał naprawdę interesujący pomysł, którym kupił mnie z miejsca, na dodatek wprowadził jego wyjaśnienie w nieoczywisty sposób. Tu plusik dla Fantoma!

Jednak magazyn stoi przede wszystkim wywiadami. Mamy ich aż osiem i w większości są całkiem ciekawe – zaskoczył mnie na przykład ten z Mikołajem Kołyszko, którego dotąd w ogóle nie kojarzyłam, a okazuje się być naprawdę interesującą (także od strony zawodowej) postacią. Dobrze czytało mi się też rozmowę z Jackiem Łukawskim (jego Krew i stal jeszcze czeka na swoją kolej na moim czytniku…) i bardzo przeze mnie lubianym Taranem Matharu.

Jacek Łukawski
Polecam tego pana i ten wywiad 🙂

Z publicystyki innej wpadł mi w oko tekst o fantastyce arabskiej Blanki Dżugaj – nie wiedzieć czemu wepchnięty na koniec numeru.

Kilka szpilek

Jednak po trzecim spotkaniu z Fantomem nie mogę nie zwrócić uwagi na kilka rzeczy, które mocno podkopują moje zaufanie do redakcji. A po kilku latach pracy w jednej z większych polskich gazet wiem, że niektórych rzeczy nie powinno się w piśmie robić.

Pierwsza rzecz, która rzuciła mi się w oczy, ale raczej rozbawiła: wywiad z Dmitrijem Glukhovskim. Wywiad w całości poświęcono Uniwersum Metro 2033 – cała rozmowa toczy się wokół niego o jego motywów. A jedyną okładką pojawiającą się w tekście jest… Czas zmierzchu. Co ma piernik do wiatraka? Nasunęła mi się tylko promocja z okazji niedawnego wznowienia książki, co byłoby jak najbardziej w porządku. Ale problem jest taki, że nie pada o niej w tekście ani słowo… Tak się nie robi 🙂

giphy-16

Druga sprawa – wszystkie wywiady poza tym z Matharu, większość recenzji oraz temat numeru napisane są przez jedną osobę: redaktora naczelnego. To już trzeci numer z kolei i przyznaję, że powoli zaczyna to wyglądać jak magazyn jednego autora. Fantomowi przydałaby się większa różnorodność – w Smokopolitan czy Nowej Fantastyce stanowczo lepiej radzą sobie z tym problemem. Podobnie często powtarzają się nazwiska/inicjały Macieja Sprzęgaja – wicenaczelnego – oraz Macieja Pitali, znanego członka fandomu, który do Fantoma często pisał (tu też znajdziemy jego komentarz), a dodatkowo teraz naczelny przeprowadził z nim wywiad… Za dużo!

Sprawa trzecia – reklama. Tu może was zaskoczę, ale osobiście lubię reklamy dopasowane do moich zainteresowań. Gdy w piśmie fantastycznym/na portalu widzę promocję książek, filmów, gier, wydawnictw – zero problemu, łykam to jak pelikan, a nawet czasem podziękuję, bo podpowiedzą ciekawy tytuł. Ale dlaczego na ostatniej stronie okładki Fantoma znalazła się reklama… alkomatów (!) sprzedawanych w kilku warszawskich sklepach (!!), a po wejściu na podaną stronę internetową widzimy nawet nie alkomaty, a podejrzanie wyglądającą stronę zachęcającą do zapisania się do niesprecyzowanego klubu i zbierania punktów? No tego to nie wiem i wolę nie wiedzieć.

Fantom - reklama
Cóż, tej reklamy się nie spodziewałam.

Czyli tym razem Fantom zebrał punkty za tematykę, fajne opowiadania i trochę ciekawych wywiadów, ale nadal jest to 5/10.


Fantomem jednak się na razie rozstanę – w ogólnym rozrachunku nie przekonał mnie. Zobaczymy, co redakcja pokaże za kilka miesięcy. Jeśli jednak macie ochotę na naprawdę fajne opowiadania polskich autorów – polecam ten numer! Podobnie sierpniowa Nowa Fantastyka – tu literacko poziom też notuje wzrost, a przy tym niezmiennie pismo budzi moje zaufanie jako czytelnika (pominąwszy kwestię literówek, ech).

5 uwag do wpisu “„Nowa Fantastyka” #9 i „Fantom” #3 [recenzje]

  1. Na oko to czepianie się reklamy jest… czepialskie ;P Jasne, że tematyczne reklamy są najfajniejsze, ale jednak czasopismo z czegoś żyć musi. Dostali pieniążki to wrzucili.
    Na temat „Fantoma” wypowiadać się nie będę. „Nową fantatykę” zaś niedługo kupię, bo… po prostu lubię ją kolekcjonować. Fakt, że raczej ją przeglądam, a nie czytam (zwłaszcza, jeśli chodzi o opowiadania – czytania i tak mam za dużo), ale samo posiadanie jej sprawia mi radość 😀

    Polubione przez 1 osoba

    1. Bardziej niż reklamy alkomatów (chociaż samo w sobie jest to zabawne 😛 ) czepiam się tego, że to bardzo lokalna reklama (Warszawa), a strona sklepu jest co najmniej podejrzana. Linkować nie chcę, ale to pusty szablon z hasłem „dołącz do klubu” plus podstrona z adresami sklepów – i tyle 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s