Czy biblioteki mają sens? [MYŚLI LUZEM]

Chodzi za mną od jakiegoś czasu temat bibliotek. Od stycznia korzystam dość namiętnie z jednej, więc nic dziwnego. Tak sobie myślę więc: czy biblioteki mają sens? Czy nie są przeżytkiem? Czy ktokolwiek z nich jeszcze korzysta na większą skalę?

Czy korzystamy z bibliotek?

Zaczęłam od ostatniego punktu: czy i kto korzysta z bibliotek? Oparłam się na badaniu czytelnictwa Biblioteki Narodowej oraz na ankiecie, którą przeprowadziłam na dużej grupie czytelniczej (ponad 50 tys. członków).

Według badania odpowiednio 13 proc. ankietowanych korzystało w 2016 roku z biblioteki publicznej, 6 proc. – ze szkolnej, a 3 proc. – z innej biblioteki. Liczby nie powalają, ale jednak nadal wskazują, że z bibliotek się korzysta. Częściej robi to młodzież (bo nie ma środków na zakup książek) oraz emeryci (jak wyżej). Jednak odsetek osób wypożyczających cały czas spada.

Między rokiem 2004 a 2015 liczba zarejestrowanych czytelników w bibliotekach publicznych spadła z 19,7 do 16,2 czytelników na 100 mieszkańców. Jeszcze wyższa była w tym czasie dynamika spadku wypożyczeń na zewnątrz: z 399 w 2004 roku do 302 w roku 2015 (na 100 mieszkańców). Dane świadczą więc o słabnącej częstości i intensywności czytania książek z bibliotek publicznych.

Niedawno linkowałam za to na Facebooku tekst o amerykańskich badaniach wskazujących, że za oceanem millenialsi (czyli pokolenie moich rówieśników, urodzonych w latach 1984-1997) to grupa, która najczęściej odwiedza biblioteki, bijąc w ty na głowę każdą inną grupę dorosłych czytelników. To zdaje się potwierdzać moja niewielka ankieta z grupy – po sprawdzeniu losowo profili osób, które zagłosowały „na tak”, większość z nich to nastolatkowie i osoby  ok. 25-35 roku życia. Jednak w USA z bibliotek korzysta ok. 48 proc. obywateli!

W grupie czytelników, którą pytałam o biblioteki, znacząca większość deklarowała, że z nich korzysta w jakimś stopniu:

Przechwytywanie

W komentarzach, o które poprosiłam, obraz był jeszcze ciekawszy:

  • sporo osób nie korzystających z bibliotek wcale – mieszka za granicą i nie ma dostępu do polskiej literatury w takiej formie, jednak chciałaby
  • pojawiały się głosy mówiące o tym, że dana osoba z biblioteki korzystała, póki nie zaczęła zarabiać wystarczająco, by móc kupować własne książki
  • wśród komentujących powtarzała się opinia, że czasem najpierw książkę wypożyczają „na próbę”, a potem kupuję (to ciekawe!)
  • wiele osób wypożycza, ale tylko naukowe – beletrystykę kupują
  • do biblioteki zagania czytelników brak miejsca w domu, gorsza sytuacja ekonomiczna, chęć posiadania tylko „prawdziwych perełek”, ale czytania też innych książek
  • sporo osób deklaruje, że oddają do biblioteki własne, przeczytane już książki
  • osoby nie korzystające z bibliotek podawały jako przyczyny odległość, brak polskiej literatury, niechęć do czytania książek „wymacanych” przez wielu innych ludzi oraz preferowanie e-booków

Czyli jak widać – jednak my, czytający, korzystamy z bibliotek i to na wiele różnych sposobów! Jedni dla nauki, inni dla oszczędności, a jeszcze inni – z ciekawości.

biblioteka w pradze
Biblioteka w Pradze. Fot. Pixabay

Ale co nam daje biblioteka?

Dostęp do książek, płyt, audiobooków – to przede wszystkim. Dostęp bezpłatny, co jest z przyczyn ekonomicznych w kraju, gdzie 2/3 osób zarabia stanowczo poniżej średniej krajowej, a książki kosztują tyle, co obiad dla całej rodziny, nie do przecenienia. To widać zresztą w wypowiedziach pytanych przeze mnie czytelników – czynnik ekonomiczny pojawiał się bardzo często. To potwierdzają zresztą badania: odsetek użytkowników bibliotek był wyższy wśród osób o niższym dochodzie.

Wiele osób przychodzi do biblioteki nie tylko wypożyczyć książki, ale też… poczytać. Tu mowa zwłaszcza o uczniach i studentach, ale nie tylko. W zaciszu bibliotecznej czytelni, bez rozpraszaczy i hałasu łatwiej im się skupić (tak brzmiały deklaracje). Czytelnicy przychodzą też nie po książki, ale po informacje (np.kserują fragmenty, przepisują wyimki książek) i podpowiedzi bibliotekarza co do lektur.

czytelnia glowna
Książnica Pomorska – czytelnia

Ale to nie wszystko. Biblioteki w wielu miastach prowadzą kluby dyskusyjne, w których czytelnicy w zorganizowany sposób mogą dyskutować, analizować książki, wybierać nowe lektury. Są także inne, cykliczne lub jednorazowe, inicjatywy. Wykłady, spotkania autorskie, prelekcje, promocje książek lokalnych autorów – to wszystko odbywa się, zwłaszcza w mniejszych miastach, w bibliotekach. Wiele bibliotek organizuje też tematyczne wystawy – z okazji rocznic dotyczących znanych pisarzy, wydarzeń, czasami współpracy z innymi bibliotekami, miastami, krajami.

W wakacje czy ferie biblioteki często organizują zajęcia dla młodych czytelników. Nie tylko stricte związane z książką – ale konkursy plastyczne, spotkania z matematyką, turnieje gier elektronicznych, wykłady historyczne, pogadanki policjantów i strażaków itp. Są też zajęcia dla seniorów – w koszalińskiej bibliotece widać „spotkania z książką i robótką”, w śląskiej – „języki obce dla seniorów”. Czyli placówki pełnią funkcję edukacyjną i społeczną. To wydarzenia bardzo lokalne i rzadko nagłaśniane, ale przyciągają pewną grupę okolicznych mieszkańców, rodzicom pomagają w wolnych dniach zapewnić bezpieczne zajęcie dzieciom i w pewien sposób – jak to widzę – konsolidują tę społeczność.

Przechwytywanie
Pierwszy z brzegu przykład – w małym Grodkowie

Do tego sporo drobnych akcji. W mojej bibliotece jest kilka stanowisk komputerowych – czasem widzę, jak zwłaszcza starsze osoby przychodzą z nich skorzystać, żeby wydrukować dokument, sprawdzić informacje na stronie urzędu itp., często z pomocą bibliotekarki lub jednego z czytelników. Prowadzona jest tablica ogłoszeń drobnych, jest maleńki ryneczek taniej książki, czasami zbiórka na leczenie pieska czy podobny cel. Biblioteka udostępnia też budynek na cotygodniowe spotkania z prawnikiem organizowane przez miasto.

Cuda na kiju

Dodatkowo zdarzają się biblioteki idące dalej. Po Trójmieście jeździ mobilna biblioteka – dowozi zamawiane z katalogu książki osobom starszym i niepełnosprawnym. I to nie jest pierwsza taka w Polsce! W miejscowości mojej babci biblioteka – połączona z Gminnym Ośrodkiem Kultury – to jedyne w miasteczku miejsce, gdzie można skorzystać z internetu i… zagrać w bilard. Na plaży w Gdyni pojawia się Bibliorower – rozwożący turystom książki z akcji bookcrossingowej. Są biblioteki, które udostępniają swoim użytkownikom e-booki. Są takie, które organizują akcje publicznego czytania na ulicach. Są też takie, które „po prostu”cicho włączają się do akcji w stylu”wędrujących książek”, w których przekazuje się dalej odpowiednio opisaną używaną książkę – od czytelnika do czytelnika. W tym zakresie w bibliotekach dzieją się prawdziwe cuda.

biblioteka1
Mobilna biblioteka w Bogocie w Kolumbii, fot. Catalina Mendoza, CC by-nc 3.0

Jak więc jest?

Mam wrażenie, że biblioteki powoli zmieniają – bo muszą – swój charakter. Stają się ładniejsze, bardziej interaktywne, wychodzą z budynków na ulice. Same książki już nie wystarczą. Taka „multimedialna” biblioteka, będąca jednocześnie miejscem nauki i integracji, jak najbardziej ma sens, nawet gdy liczba osób wypożyczających spada – przy modzie na „małe ojczyzny” i lokalność biblioteka ma szansę stać się ośrodkiem kultury i spotkań w swojej okolicy. Trzeba tylko dać jej taką szansę: dofinansować, wyremontować i rozreklamować. Ale na samych książkach – nie przetrwa.

Lubię biblioteki – więc z ciekawością będę obserwować, jak zmieniać się będą w następnych latach 🙂

Reklamy

7 uwag do wpisu “Czy biblioteki mają sens? [MYŚLI LUZEM]

  1. Jasne, że biblioteki mają sens. Uwielbiam je. Atmosfera jest niepowtarzalna. Ta cisza, tyle książek! Ja sama mieszkam za granicą i jest tu biblioteka, w której mają półkę z polskimi książkami. Jestem strasznie szczęśliwa z tego powodu, mimo że nowości tam nie znajdę. Ale zawsze to coś. Jestem też zakupoholiczką, więc kupuję wiele książek. Ale nie wyobrażam sobie życia bez bibliotek.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Biblioteki mają sens. To dzięki bibliotece w moim mieście pokochałem czytanie. Poza tym większość pracowników, którzy tam pracują, to ludzie z pasją do swojego zawodu, którzy zawsze znajdą czas, żeby porozmawiać o książkach. Znam przemiłą bibliotekarkę, która zawsze ma coś ciekawego do opowiedzenia lub książkę ,,spod lady”. Gdyby biblioteka nie istniała, miałbym ograniczony dostęp do książek i nie poznałabym choćby Harry’ego Pottera i niektórych klasyków. Nie wiem, czy wszędzie tak jest, czy ja miałem po prostu szczęście, ale bez biblioteki nie zainteresowałby się książkami 😉

    Polubione przez 1 osoba

  3. Kocham biblioteki i w życiu nie zrezygnowalabym z chodzenia tam. Dzięki małej biblioteczce w moim mieście zaczęłam nałogowo czytać, a przemiła pani bibliotekarka przetrzymywała dla mnie coraz to nowe pozycje do przeczytania, najczęściej fantastykę. Nawet teraz, gdy książki dostaję ze współprac i sama je kupuję, chodzę do biblioteki i sięgam po starsze twory lub takie, które od dawna chciałam przeczytać, a nie miałam możliwości. Co prawda w mojej bibliotece przydałoby się kilka zmian – brakuje tam czytelni i jest stosunkowo mało książek, natomiast jeżeli chcę skorzystać z tego typu udogodnień, jadę do biblioteki w centrum 🙂
    Świetny i bardzo ciekawy post, pozdrawiam!

    Polubienie

  4. Pewnie, że mają. W roku akademickim bywam w nich przynajmniej raz na tydzień, by znaleźć materiały na zajęcia lub potrzebne do prac. Na zakup wszystkich w życiu mnie byłoby mnie stać. W wakacje bywam w nich rzadziej, ale i tych parę miesięcy trudniej byłoby przetrwać bez nich. Do tego dochodzą właśnie wydarzenia – spotkania autorskie, omówienia lokalnej historii itp. W Szczecinie jest filia biblioteki publicznej, w której chyba nigdy nie wypożyczyłam książki, ale regularnie bywam w niej właśnie na takich eventach.

    Polubienie

  5. Biblioteki się zmieniają na lepsze (zapraszam do Raczyńskich w Poznaniu!). To już nie smutne, opuszczone miejsca, lecz prawdziwe mediateki i ośrodki kultury. Nawet w małych miejscowościach po prostu „dzieje się”. Akcje wymiany książek, wystawy, kluby czytelnicze, rajdy rowerowe… Nie nadążę wymieniać. Tak, biblioteki mają sens.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s