10 najciekawszych filmów o królu Arturze

Poniżej subiektywny wybór najciekawszych moim zdaniem filmów opierających się o legendę arturiańską. Polecam! 🙂

Rycerz króla Artura / First Knight (1995)

Klasyczny już film z Seanem Connerym, Richardem Geare oraz Julią Ormond w rolach głównych. Twórcy zaadaptowali jeden tylko element legend arturiańskich – wątek romansu Lancelota i królowej Ginewry. W tym konkretnym wydaniu samotny wagabunda, Lancelot, ratuje księżniczkę Lyonesse, Ginewrę – narzeczoną króla Artura z Camelotu – przed porywaczami. Zakochują się w sobie, lecz Ginewra właśnie jedzie na własne zaślubiny… Lancelot jedzie z nią i dołącza do rycerzy Okrągłego Stołu, jednak uczucie łączące go z królową nie wygasa. Wplątani w ten trójkąt w końcu stają w obliczu ostatecznych wyborów, które mają zaważyć na losach Brytanii.

maxresdefault

Film jest fajnie zrealizowany i w żadnym wypadku nie cukierkowy. To świetna historia obyczajowa o skomplikowanych relacjach międzyludzkich i przeznaczeniu. No i ten Sean Connery ❤

Monty Python i święty Graal (1975)

Tak, ten film ma już ponad 40 lat! Cudowna, prześmiewcza interpretacja jednego z mitów założycielskich Wielkiej Brytanii w wykonaniu największych jajcarzy popkultury. Akcja osadzona jest w 932 roku, gdzie król Artur i jego wierny giermek Patsy podróżują przez Anglię w poszukiwaniu chętnych do przystąpienia do rycerzy Okrągłego Stołu. Gdy w końcu udaje się zebrać bandę mniej lub bardziej nieporadnych wojowników, król organizuje wyprawę w poszukiwaniu Świętego Graala.

monty python i święty grall.jpg

Pełno tu cudownie abstrakcyjnych motywów – Lancelot aresztowany przez policję za morderstwo, zamek o nazwie Aaargh, konie „udawane” proprzez stukanie połówkami kokosa, piękna walka z Czarnym Rycerzem czy Rycerze Ni! – to można oglądać w kółko! 😀

Merlin (1998)

Ten film to już bardziej fantasy. Opowiada historię czarodzieja Merlina. Osierocony przy narodzinach, został wychowany przez czarownicę Mab – specjalizującą się w mrocznej magii boginii z panteonu wypieranej przez chrześcijaństwo religii. Merlin zapewniał jej przetrwanie – gdyż bóstwa znikają bez wyznawców, a wychowanek wiedźmy ma sprowadzić nowych wiernych. Sytuacja diametralnie się zmienia, gdy młody Merlin zakochuje się w księżniczce Nimue i daje się wplątać w ludzkie konflikty – w tym ten między Arturem a Mordredem.

merlin 1998.jpg

Film jest piękny – świetnie zagrany, z fajną muzyką i ciekawie zrealizowany. Ładnie gra z kanoniczną wersją mitu arturiańskiego i pokazuje go od innej strony – nie z perspektywy rycerzy i króla, ale „postaci pobocznych”.

Miecz bohaterów / Sword of the Valiant: The Legend of Sir Gawain and the Green Knight (1984)

To film oparty na ciekawej legendzie – włączonej do kanonu arturiańskiego, ale obecnej w bardzo zbliżonej formie już w podaniach irlandzkich o Cúchulainnie. Arturiańska wersja opowiada o Zielonym Rycerzu, który rzuca wyzwanie rycerzom starego króla. Nikt poza młodym giermkiem, Gawainem, nie chce stanąć na przeciw tajemniczego olbrzyma – a ten włada potężną magią: jest w stanie podnieść swoją obciętą głowę i przymocować ją do ciała. W filmie będącym dość dokładną interpretacją średniowiecznego poematu na ten temat dowiadujemy się, że Gawain ma w zamian, po ucięciu głowy Zielonemu Rycerzowi, poddać pod topór swój kark. Dostaje jednak rok na rozwiązanie zagadki czarnoksiężnika, co może uratować mu życie – wyrusza więc w podróż, by szukać odpowiedzi.

Sam film jest miejscami nudnawy i ma dłużyzny, ale jest ciekawie zrealizowany, pokazuje interesujący, mniej znany element tradycyjnych mitów arturiańskich oraz… ten Sean Connery w absurdalnej zbroi, z różkami i pokryty brokatem. To warto zobaczyć 😀

sword of the valiant - miecz bohaterów

Indiana Jones i ostatnia krucjata (1989)

W tej odsłonie przygód niepokornego archeologa twórcy nawiązali do chyba najbardziej romantycznej, wywodzącej się prosto z chrześcijańskiej tradycji części mitu arturińskiego: poszukiwania świetego Graala. Indiana Jones zostaje zmuszony do wzięcia udziału w misji, w której sens nie wierzy – ze względu na zaginięcie swojego ojca. Awanturnik wędruje do Wenecji, Austrii, Niemiec (a to rok 1938!), mamy czołgi, zeppeliny, strzelaniny… i na końcu piękne nawiązanie do legendy arturiańskiej.

Nie jest to film stricte opowiadający o królu Arturze, ale jest tak przyjemny, ciekawy i ładnie eksplorujący możliwości mitu (te, o których sami kronikarze w wiekach średnich nie pomyśleli!), że trudno go nie zamieścić na tej liście.

Miecz w kamieniu (1963)

Baśnoiwa, bardzo lekka wersja historii o młodym sierocie, Arturze, który dopiero sięgnie po miecz w kamieniu. Wychowywany z przyjacielem Kayem na dworze jego ojca, sir Ectora, pewnego dnia trafia w lesie na ekscentrycznego starca, Merlina, który najwyraźniej… żyje od tyłu: od przyszłości do przeszłości. Merlin doskonale wie, z kim ma do czynienia i bierze chłopca pod swoje skrzydła, by zrobić z niego króla godnego legend.

To bajka, chociaż niepozbawiona dramatyzmu i napięcia. Widać wyraźne, chociaż dość luźne, nawiązania do serii arturiańskiej dla dzieci Był sobie raz na zawsze król T.H. White’a (polecam!). Film jest ładnie zrealizowany i dobrze napisany – baśniowość i magia łączą się w nim porządnie z oryginalnym mitem. No i widzowie go docenili: rozbił box office w roku swojej premiery.

Fate/Stay: Night (2006)

Moi drodzy, oto anime. Anime oparte o visual novel, czyli grę-opowieść interaktywną, dostępną na PS. Fabuła w tej serii (bo są jeszcze dwie inne ścieżki) opowiada o cyklicznie powracającej Wojnie o Świętego Graala – to rytuał, w czasie którego Graal wybiera siedmiu kapłanów/magów zwanych Mistrzami i oddaje im we władanie sługi-wojowników: wielkich bohaterów z minionych wieków, walczących w swoich klasach (np. Łucznik, Zabójca, Berserker). Ten, kto wygra krwawą wojnę, otrzyma Graala i spełni się jego jedno życzenie.

Tym, co wyróżnia Fat/Stay Night, jest nie tylko mocno „growe” podejście do tematu, ale też realia: główny bohter to chłopak uczący się na mechanika, sierota, który stracił rodziców w pożarze. Niespodziewanie okazuje się, że ma także zdolności magiczne. Chłopak nie ma z tym problemu, póki nie okazuje się, że zostaje wciągnięty w rzeczoną Wojnę o Graala. Jego wojownikiem zostaje blond piękność o imieniu Saber – walcząca… Excaliburem.

 

The Magic Sword: Quest for Camelot (1998)

Ok, ten film nie jest dobry – ale mam do niego ogromny sentyment. To luźna adaptacja mitu arturiańskiego, w której Kayley, główna bohaterka, po stracie ojca postanawia przeciwstawić się rycerzowi Ruberowi, który chce obalić króla Artura i rycerzy Okrągłego Stołu. Chce do tego wykorzystać matkę Kayley. Na szczęście dziewczynie udaje się uciec w drodze na Camelot, zdobywa też Excalibura i… niespodziewanego sprzyierzeńca w postaci Garretta, niewidomego pustelnika żyjącego w lesie. Do tego dochodzą jeszcze… smoki!

Generlnie to głupotka, na dodatek musical, ale zawsze miałam masę zabawy przy oglądaniu tego filmu – dlatego polecam go też i wam. Warto sprawdzić – nic nie stracicie 🙂

Excalibur/Wieki ciemne (1981)

Kolejny film, który nieco trąci myszką, ale jest po prostu cudny. To mało znana adaptacja Johna Boormana, nagradzanego, ale już nieco zapomnianego reżysera. Twórca oparł fabułę bezpośrednio na Le Morte d’Arthur, czyli klasycznym dziele Thomasa Malory’ego, barda i poety znanego ze spisywania tropów kulturalnych… w XV wieku.

1981 Excalibur (ing) 02

Mamy więc wszystko wedle oryginału: Merlin otrzymuje Excalibura od Pani Jeziora, Uther Pendragon płodzi dzięki magii Artura, który wychowuje się u Sir Ectora, potem zostaje królem, gromadzi rycerzy Okrągłego Stołu, poznaje Ginewrę, Lancelot go zdradza… Znamy to. Jednak w tym filmie jest moc poezji i przy tym mrocznych klimatów – za każdym razem oglądam go z przejęciem i pełna emocji. Historia dobrze znana, ale opowiedziana z przytupem, za pomocą dobrze dobranych środków, podszyta dobrym scenariuszem. Jeśli nie rażą was nieco zabawne momentami kostiumy, to jest to must watch!

Mgły Avalonu (2001)

Ten miniserial (8 części, jakieś 3 godziny oglądania) to w sumie ciekawostka – oparty na świetnym cyklu powieści Marion Zimmer Bradley, opowiadającym mit arturiański z perspektywy występujących w nim… kobiet. Narratorką jest niesławna Morgana La Fay. Opinie na temat tej produkcji są mieszane, ale raczej pozytywne. Osobiście, jako fanka oryginalnej powieści (czemu, no czemu w Polsce jej nie wznowią????) traktuję serię jako dodatek – warto zerknąć, ale książkom nie dorównuje. Ma jednak dużo uroku, świetny klimat i jest dobrze zagrany.

 


Tyle ze mnie. To moje ulubione produkcje arturiańske, definitywnie nie wszystkie, które warto obejrzeć, ale zdecydowanie sporo z nich. Jeśli znacie więcej, polecajcie 😉

 

 

Advertisements

4 uwagi do wpisu “10 najciekawszych filmów o królu Arturze

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s