Pierce Brown „Red Rising. Złoty syn” – czyli o mistrzu cliffhangerów

Może pamiętacie, że Złota krew – pierwszy tom młodzieżowej trylogii SF Red Risngwywarła na mnie spore, pozytywne wrażenie. W końcu znalazłam czas, żeby przeczytać tom drugi – i podtrzymuję swoje zdanie: to naprawdę dobra młodzieżówka, pozbawiona przy tym licznych wad typowych dla YA.

Po wydarzeniach w Instytucie, w którym Darrow zdobył sobie sławę i pozycję społeczną nie do pogardzienia, autor przenosi nas o parę lat do przodu – gdy nasz bohater właśnie kończy Akademię. Jeśli odniesie sukces, otrzyma własną flotę. Niestety – już na samym początku Złotego syna zostaje pokonany (i tu czytelnik przeżywa pierwszy szok). Komplikuje się więc jego misja – przeniknięcie szeregów Złotych i doprowadzenie ich do upadku. Na dodatek pozbawiony opieki mecenasa staje się celem dla żądnej zemsty rodziny Bellona – której syna zabił w Instytucie. Ale Darrow nie jest zwykłym dwudziestolatkiem i gotów jest sięgnąć po metody, które nikomu innemu nie przyszłyby do głowy.

Red Rising: rozłamy i stawianie świata na głowie

Dużo w tym tomie chaosu. Pierce Brown, szanowny autor, postanowił zabawić się z czytelnikiem i zafundować mu zwroty akcji i cliffhangery w sumie co kilka rozdziałów. Całość składa się w ładny ciąg przycyznowo-skutkowy i doskonale obrazuje to, co chciał osiągnąć główny bohater: zamieszanie i rozłam w szeregach Złotych. O ile zamieszaniem można nazwać wojnę domową.

red rising - sevro
Sevro – jeden z bohaterów Red Rising i mój ulubieniec. Rysunek stąd.

Autor Złotego syna konsekwentnie też pokazuje, że Darrow nie jest monolitem: mimo że ma do wykonania konkretną misję i opiera się na bardzo silnej motywacji (śmierć młodziutkiej żony i tajemnica, którą zabrała ze sobą do grobu), to po roku w Instytucie i kolejnych latach w Akademii nie jest już do końca pewien słuszności swojego planu i metod, jakich ma użyć. Zaprzyjaźnił się ze Złotymi, rozumie ich pobudki i widzi, dlaczego stali się tyranami. Niejednokrotnie staje w rozkroku, by móc kontynuować misję, ale jednocześnie nie niszczyć ludzi, na których zaczęło mu zależeć.

Warto też wspomnieć, że Brown należy do tych autorów, którzy nie zapominają, że czyny bohaterów powinny nieść określone konsekwencje. Darrow przekona się o tym boleśnie – i to niejednokrotnie. Złe decyzje, nieprzemyślane postępowanie czy dobre intencje pozostawione samym sobie sprawią, że cliffhangerem pod koniec książki zdziwią się wszyscy: i my, i bohaterowie.

sevro - red rising
Więcej Sevra. Bo mogę. Rys. stąd.

Mimo to nie mogę jedynie chwalić fabularnej części Red Rising. Złoty syn. Motywacje kilku z decyzji, które podjął Darrow w toku akcji, są dla mnie nie do końca zrozumiałe, jakby umykał mi fragment lektury lub sam Brown zapomniał o paru szczegółach napisać. Nie był to pojedynczy przypadek, więc coś generalnie musi być na rzeczy – podejrzewam nawet, że redaktor uciął tu i tam, a potem autor tego nie załatał. Cóż.

O dziwo jest równo

Drugi tom Red Rising utrzymał poziom pierwszego – za co brawa autorowi, bo rzadko się to w trylogiach udaje. Zwykle ta nieszczęsna „dwójka” jest traktowana po macoszemu, jako etap pomiędzy ekspozycją a punktem kulminacyjnym. Tu Brown konsekwentnie prowadzi fabułę, która wypełniona jest istotnymi wydarzeniami decydującymi o dalszych losach bohaterów, a nie mozolną wędrówką do Mordoru czy podobnymi atrakcjami. Nie zapomniał też o rozwoju postaci – przemianach tak Darrowa, jak i jego przyjaciół. Plusik!

143041.1452951041

Podobnie na plus zaliczam jeden ważny dla mnie element: brak nachalnego wątku romantycznego. Tak jak w większości YA od pierwszego rozdziału widzimy doskonale, w kim główny bohater (czy częściej bohaterka) zadurzą się po uszy i poświęcą dla niego zdrowy rozsądek, tak tu, mimo obecności motywów związanych z romansem, jest on jedynie jednym z wielu, i to nienajważniejszą, częścią składową całości. Chwała ci, Pierc’ie Brown!

Czyli ogółem jak? Warto?

Warto. Nie jest to Asimov czy nawet Card, ale Red Rising daje naprawdę dużo niegłupiej rozrywki, dostosowanej dla nastoletniego odbiorcy, ale nie traktującej go protekcjonalnie. To przyjemna seria (przynajmniej dotąd) i zdecydowanie polecam romans z nią, zwłaszcza gdy szukamy czegoś lżejszego do poczytania.

W skrócie

Zalety

  • wciągająca
  • szybka, dynamiczna akcja
  • dobrze rozpisany rozwój postaci
  • ciekawie wykorzystany motyw dystopii
  • niejednoznaczne motywy i zachowania bohaterów
  • brak nachalnego wątku miłosnego

Wady

  • czasem niezrozumiałe decyzje bohaterów
  • brak nawiązań do historii między wiekiem XX a czasem akcji – praktycznie sam antyk rzymski
  • to nadal młodzieżówka
  • Pierce Brown Red Rising. Złoty syn
  • wyd. Drageus
  • 432 strony
  • listopad 2015

6

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s