Leigh Bardugo „Cień i kość” – lekko i przyjemnie [recenzja]

Trylogia Grisza Leigh Bardugo błyskawicznie podbiła serca fanów – tak w USA jak i w Polsce. To bardzo lekkie fantastyczne czytadło, które sprytnie maskuje fakt, że przeznaczone jest przede wszystkim dla nastolatków.

W Polsce już drugi raz możemy zobaczyć w sklepach Cień i kość. Po raz pierwszy na księgarniane półki trafił w 2013 roku, ledwie rok po premierze w USA, nakładem wydawnictwa Papierowy Księżyc. Nowe wydanie związane jest zapewne ze sporym sukcesem Szóstki wron, nowej dylogii autorki, którą sprezentował czytelnikom Mag. Trylogia Grisza to prequel popularnej młodzieżówki, a także debiut autorki – i, niestety, widać wyraźnie brak doświadczenia i niedostatki warsztatu.

Prosto, prościutko

Fabuła jest tutaj prosta jak budowa pantofelka: poznajemy Alinę, jedną z wielu sierot w prowadzącej działania wojenne Ravce, wychowaną w posiadłości opiekującego się takimi jak ona księcia. Razem z nią mieszka tam Mal, jej przyjaciel. Gdy dorastają, wstępują do armii – ona szkoli się na kartografkę, on zostaje świetnym tropicielem. Los dziewczyny diametralnie się zmienia, gdy okazuje się, że kryje w sobie moc rozjaśniania największych ciemności i przeganiania ich mieszkańców. Jest griszą – człowiekiem władającym mocą żywiołu, na dodatek obdarzoną unikalną wśród grisz zdolnością. Zostaje zatem zabrana do szkoły, gdzie trenuje pod okiem potężnego Darklinga, władającego siłami ciemności. Łącząc swoją moc z jego, może ocalić podupadającą Ravkę, niszcząc Fałdę Cienia – rozgradzającą państwo ścianę mroku.

grisha-children.jpg
Alina i Mal jako dzieci – rys. Koh

I w tym momencie wiemy już prawie wszystko o fabule Cienia i kości. Młoda, niezwykła bohaterka ma uratować kraj przed mocą ciemności. Uczy się opanowywać swoje zdolności, szkoli się w bojowych mocach, wzdycha do Mala (i do Darklinga), w końcu trafia na trop spisku i ucieka… Nic nowego. Fabularnie książka Bardugo jest prościutka i niewiele może nas w niej zaskoczyć. Napisana jest jak typowa młodzieżówka: nastoletni bohaterowie, zwroty akcji dość przewidywalne i nie zawsze dograne oraz nie do końca zdająca sobie sprawę z konsekwencji własnych czynów protagonistka. Nic nowego. Jednocześnie autorka stara się za wszelką cenę unikać typowego dla młodzieżówek rozwoju akcji, nie skupiając się na wątku romantycznym ani na uczynieniu narratora naiwnym. Chwała jej za to!

Hasło: nieskomplikowanie

Jednocześnie Cień i kość jest leciutką i bardzo przyjemną lekturą, całkiem wciągającą i odprężającą. Duża w tym zasługa ciekawych realiów, w których osadzona została akcja: Ravka, o której niestety nie dowiadujemy się zbyt wiele, wzorowana jest na Rosji czasów carskich. Mamy tu trochę słownictwa z tego okresu, podobną geografię (jak choćby więźniów zsyłanych na Cybeję), stroje czy kuchnię. Żal, że autorka nie pokusiła się o szersze zarysowanie tego elementu, a o państwach ościennych zaledwie przebąknęła kilka razy – mimo że Ravka prowadzi z nimi wojnę. Bardugo skupiła się niestety na przeżyciach głównej bohaterki, nieco po macoszemu traktując inne elementy książki.

trylogia-grisza-tom-1-cien-i-kosc-b-iext47968363

W tym kontekście ci, którzy zaczęli przygodę z książkami tej autorki od Szóstki wron mogą się nieco rozczarować. Świat przedstawiony w nowej dylogii jest znacznie bogatszy, a bohaterowie nie tak prości i naiwni – widać tu wyraźnie postęp Bardugo jako pisarki. Jednocześnie sięgając po Trylogię Grisza jako drugą do czytania, zafundują sobie niewielki spoiler (nie czytaj dalej tego akapitu, jeśli go nie chcesz) – zgadnijcie, dlaczego jeden z noży Inej z Ketterdamu nazywa się Sankta Alina?

Podsumowując: Cień i kość to przyjemna, szybka lektura, niezobowiązująca, ale też niespecjalnie wymagająca. Bardziej przypadnie do gustu młodszym czytelnikom, którzy nie są jeszcze specjalnie oczytani w fantasy, więc powtarzalność motywów nie będzie im tak przeszkadzać. Na lato jest idealna, ale nie zapadnie w pamięć na dłużej.

Recenzja pierwotnie ukazała się na portalu Polter.pl.

  • Leigh Bardugo Grisza. Cień i kość
  • wyd. Papierowy Księżyc
  • 380 stron
  • marzec 2017 (II wyd.)

6

Reklamy

6 uwag do wpisu “Leigh Bardugo „Cień i kość” – lekko i przyjemnie [recenzja]

  1. W książkach młodzieżowych bardzo cenię to, że mogę ją odłożyć w dowolnym momencie czytania, szybko zdjąć dziecko z kaloryfera i na spokojnie wrócić do lektury bez konieczności cofnięcia się o kilka stron, by nie pogubić się w akcji i nie zgubić kontekstu. A ta lekka trylogia nadaje się do tego idealnie 😉

    Polubione przez 1 osoba

  2. Kilka lat temu na pewno sięgnęłabym po tę książkę, ale teraz raczej nie. Po przeczytaniu „Mistrza i Małgorzaty” zmienił się mój gust literacki 😉
    Bardzo ciekawa i przyjemna recenzja.
    Pozdrawiam

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s