Filip Springer „13 pięter” – młynek do mielenia mięsa [RECENZJA]

Książka Filipa Springera wywarła na mnie niesamowite wrażenie. Bo to reportaż o mnie – i o moich przyjaciołach, o ludziach, których widuję na co dzień, podbity historią Warszawy, o jakiej nie mówi się w szkołach i muzeach.

To tylko w połowie książka o mieszkaniach i rynku budowlanym w Polsce. Druga część to historia ludzi, których całe życie nie będzie stać na luksus, jakim jest pewne miejsce do spania, braku kontroli nad tym, co dzieje się na rynku mieszkaniowym, w końcu dymania nas bez mydła.

reklama24
W teorii to piękna wizja. W teorii.

Mieszkania w Warszawie przed wojną – zgroza

Po kolei – część pierwsza, historyczna. Springer opowiada w niej o przedwojennej Warszawie, tej z praskich piosenek, westchnień dużej części dzisiejszych inteligentów; odczarowuje ją, wskazując, że generalnie nie ma do czego wzdychać. Sięgając do źródeł – a w niektórych rozdziałach jedynie te źródła cytując, bez żadnego komentarza – pokazuje rozmiar nędzy, która kwitła we wspaniałej stolicy.

Przykładowo Żoliborz, dzisiaj jedna z najmodniejszych, zielonych dzielnic Warszawy, był siedliskiem patologii i wielkim schroniskiem dla bezdomnych. Równie modne dzisiaj Powiśle, gdzie wynajem pokoju kosztuje czasem tyle, ile całego mieszkania w innej dzielnicy, było zabudowane… lepiankami z błota i gliny, krytych blachą z puszek czy kartonami. Warszawscy robotnicy cisnęli się całymi rodzinami – wielopokoleniowymi – w pokojach wielkości mojej kuchni (dla ciekawskich: 2 x 3,5 metra), samotni wynajmowali łóżka na zmianę – jeden pracował w dzień, drugi w nocy i dzielili posłanie. Bieda była wszechobecna i przytłaczająca. Samych bezdomnych było kilkadziesiąt tysięcy.

z11268507V,Fotografia-wykonana--przed-wrzesniem-1939-r---poch
Warszawski Mokotów. Fotografia wykonana przed wrześniem 1939 r., pochodzi z fotoreportażu Heleny Balickiej-Kozłowskiej i opublikowana została w tygodniku ‚Stolica’ z 1962 r.

Springer nie omieszkał przy tym opisać działań rządu (czy też ich braku) i nieco rozpaczliwych prób komunistów (tak, ich) stworzenia systemu mieszkań socjalnych i tanich czynszówek, nieustannie spalających na panewce, podczas gdy państwowe pieniądze były przepalane przez towarzystwa budujące… wille.

Całość sprawia wrażenie raczej rozprawy historycznej, niż reportażu, zwłaszcza że widać tu pewną tezę autora, do której dojdę za chwilę.

Rynek mieszkaniowy dzisiaj

W drugiej części przechodzimy do samego „mięsa” – dosłownie i w przenośni. W 13 rozdziałach – tytułowych 13 piętrach – opowiada 13 historii współczesnego mieszkalnictwa w dużych miastach, koncentrując się na Warszawie, ale Poznań czy Gdańsk też się pojawiają. Na pierwszym piętrze spotykamy Michała – który mieszkanie ma, ale trochę się tego wstydzi. Nikt z jego znajomych, dorosłych, pracujących ludzi, nie ma takiego luksusu, wszyscy wynajmują – a jemu własne cztery kąty zafundowali rodzice jeszcze w czasach niższych cen nieruchomości.

Na kolejnych piętrach jest coraz gorzej – Springer ułożył je tematycznie, od czyszczenia kamienic, poprzez “zwyczajny” brak swojego miejsca do mieszkania, aż po tragedie i rozpad więzi. W każdym rozdziale oddaje głos kolejnym bohaterom, czasem pojedynczo, czasem całej grupie. Ale nie tylko mieszkańcy się wypowiadają.

askenazego
Blokada eksmisji 80-letniego pana Ryszarda na warszawskim Targówku. Emeryt dostaje z ZUS 900 zł. Gdy w wyniku pomyłki przestał dostawać emeryturę, nie mógł płacić czynszu. Gdy  sprawę wyjaśniono i mógł zacząć spłacać – było za późno, chciano go usunąć z mieszkania. Fot. Komitet Obrony Lokatorów

Jak można mieszkać?

W dużych miastach jest praca – a to oznacza, że miejsce do życia jest horrendalnie drogie. Springer pokazuje, jak bardzo. Wylicza, czy przeciętnego Kowalskiego stać na wynajem mieszkania za sugerowaną przez specjalistów normę 20% wynagrodzenia minimalnego (podpowiadam: nie stać nawet na pokój). Są też komentarze ekonomistów do programów mieszkaniowych ostatnich rządów oraz wypowiedzi deweloperów. W większości bez komentarza autora (chociaż widać, że jest wyjątkowo niechętny deweloperom i bankom).

13pięter

Z tych klocków wyłania się przerażający obraz: w Warszawie, Krakowie czy Wrocławiu wybór między wynajmem a kupnem to decydowanie się na dżumę lub cholerę. Deweloperzy robią nas w balona i nawet się z tym nie kryją – bo mogą. Reklamy obiecują, że każdy może kupić mieszkanie. Ustawy są źle napisane, ceny szybują jak młode albatrosy, a kredyt to pułapka. Z drugiej strony mieszkania na wynajem są drogie (w Warszawie 2 pokoje w lokalizacji oznaczającej dojazd do 45 minut oraz w stanie nie uwłaczającym człowieczeństwu zaczynają się od 2 tys. zł miesięcznie + media), często paskudne i zaniedbane (oczywiście nie zawsze), a tanich mieszkań czynszowych generalnie brak.

pokoje2
Wynajem 2-pokojowego mieszkania w Warszawie – pierwsze wyniki z Gumtree 19 maja

Czy warto?

13 pięter czytałam po części jako element przygotowań do kolejnego kroku w życiu: kupna mieszkania. Mimo że zdecydowałam się na podpisanie cyrografu z jednym z banków, zgadzam się z niemal każdym słowem, które pojawiło się w tej książce. Teraz dodatkowo poczułam się po prostu jak… wkładka mięsna, dodatek białkowy do mieszkania, taki do przemielenia. Sytuacja na rynku mieszkaniowym jest kiepska:

  • rata czynszu to koszt wynajmu, czasem mniej
  • wynajmując możesz wylecieć z mieszkania w sumie w każdej chwili, poza tym też najczęściej nie możesz nic w nim zmienić
  • kredyt spłacasz 30 lat – wszystko może się stać i zostaniesz bez mieszkania
  • ale jak coś się stanie, to na wynajem też cię nie stać
  • najlepiej odziedziczyć coś w logicznym miejscu

I tyle. Osobiście jestem przerażona. Mojego samopoczucia nie poprawia biografia na końcu – wszystkie fragmenty książki są udokumentowane i podparte literaturą fachową, ustawami, tekstami historycznymi. To podnosi poziom mieszkaniowej grozy.

pokoje16
Tanie mieszkanie do wynajęcia – meble są w moim wieku, a stan… cóż.

Jednocześnie czytając 13 pięter musiałam wytknąć Springerowi jeden mankament jego książki: skoncentrował się wyłącznie na wielkich miastach. Nie znajdziecie tu informacji o miejscowościach średnich i małych, nie ma tu miejsc z większym bezrobociem, ale tańszych (jak Lublin czy Białystok). Sprawia to wrażenie sporego braku wyważenia. Autorowi nie udało się też uniknąć wartościowania: widać wyraźnie, że jego ogromna sympatia leży po stronie budownictwa TBS (społecznego). Nie przypadło mi to do gustu.

Czy warto przeczytać 13 pięter? Owszem, zwłaszcza jeśli jest się młodym dorosłym szukającym opcji na przyszłość albo… 50-60-latkiem, który nie może się nadziwić, czemu jego dziecko ciągle wynajmuje pokój z kolegami.

  • Filip Springer 13 pięter
  • wyd. Czarne
  • 288 stron
  • sierpień 2015

8

Advertisements

Jedna uwaga do wpisu “Filip Springer „13 pięter” – młynek do mielenia mięsa [RECENZJA]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s