Książki, które porzuciłam #2

Pora na podsumowanie kolejnych nieprzeczytanych książek. Uzbierały się cztery pozycje, które z różnych powodów mnie pokonały.

Giulia Carcasi Tyle jest gwiazd

1To ciekawie skonstruowana powieść – ma dwie strony, z jednej mamy historię nastoletniej Alice, po odwróceniu książki i zaczęciu „od końca” – opowieść jej kolegi z klasy, Carlo. Zapowiadało się bardzo ciekawie, mimo że przewidywalnie (w końcu to romans), ale nie chwyciło. Książka była zbyt… sztampowa. Typowe problemy nastolatków, typowe ich rozwiązania podbite o włoską mentalność bohaterów, typowe rozwiązania fabularne. Poza motywem dwóch historii opowiadanych z dwóch końców książki – nic ciekawego. Doczytałam mniej więcej do 3/4 historii Alice i 1/4 historii Carla. Chyba jestem już na to za stara 🙂

  • wyd. Muza
  • luty 2007
  • 318 stron
  • porzucona: marzec 2017

Federico Moccia Tylko ciebie chcę

2No nie lubimy się z Włochami. Moccia również mnie nie zachwycił, powiem więcej: odrzucił mnie sposobem narracji. Zapowiadana na blurbie „pełna realizmu, śmiała powieść o miłości, seksie, dojrzewaniu” okazała się bełkotem.

Zupełnie nie trafił do mnie styl pisarza, z mojego punktu widzenia pełen bezsensownych dygresji, za długich, zaplątanych opisów, skakania po wątkach, zawijasów językowych. Trudno było mi dotrzeć nawet do tego, o czym w ogóle książka ma być (w teorii o powrocie młodego mężczyzny, Stepa, do Włoch po dwóch latach w USA). Odpadłam po 70 stronach.

  • wyd. Muza
  • listopad 2013
  • 480 stron
  • porzucona: luty 2017

Katy Evans Manwhore

3To zupełnie inny przypadek. Ta książka jest po prostu nudna. Reklamowana jako gorący erotyk pełen wszelkiego rodzaju uniesień, okazała się typowym romansidłem, tyle że słabszym niż przeciętnie. Mamy superprzystojnego, superbogatego, superpotężnego biznesmena trzęsącego miastem, któremu kobiety ścielą się u stóp jak łany zboża, oraz świeżą, niewinną dziennikarkę. Ona ma napisać o nim artykuł, on jest nią zafascynowany (brzmi znajomo, fanki Greya?). Dalej zaś mamy szereg luźno powiązanych scen i wątków pochodzących wprost ze wstępniaków do filmów porno – taki sam polot i realność akcji, ale bez „szczęśliwego końca” w łóżku, bo seks pojawi się tam gdzieś w połowie tomiszcza, napisany tak, że odłożyłam książkę.

Przy okazji: autorka nazwała głównego amanta Malcolm Kyle Preston Logan Saint. Serio.

  • wyd. Wydawnictwo Kobiece
  • wrzesień 2016
  • 400 stron
  • porzucona: kwiecieć 2017

Dominika Olbrych Biała

ec69d3e8aa92c51cd9c2d83b438670faO tej książce już napisałam obszerny tekst. Tu tylko streszczę: jest nudna i źle napisana. To zły debiut młodziutkiej autorki, oby popadł w zapomnienie jak najszybciej (poza okładką, która jest śliczna). Wymęczyłam z czystego uporu 3/4 – nie wiem, czy komuś uda się więcej.

  • wyd. Oficynka
  • luty 2017
  • 354 stron
  • porzucona: kwiecień 2017
Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s