Dominika Olbrych “Biała” – jednym słowem “nie”

Bardzo rzadko recenzuję książki, których nie dokończyłam, ale teraz zrobię wyjątek. Biała bardzo mnie rozczarowała, zasługuje więc na dłuższe podsumowanie.

Czuję ogromną sympatię do wydawnictwa Oficynka. Nie jest może specjalnie znane, ale jego pracownicy przejawiają ogromny entuzjazm do swojej pracy (co widać, naprawdę!), zawsze ma dobrze zrobioną korektę oraz decyduje się wydawać młodych, debiutujących autorów. Tym razem jednak całkowicie im nie wyszło.

Biała to pierwszy tom serii fantasy młodziutkiej autorki, Dominiki Olbrych – która, jeśli dobrze liczę, w tym roku powinna kończyć 21 lat. To jej debiut wydawniczy. Niestety – nieudany.

O czym jest Biała?

Trafiamy do fantastycznego kraju pełnego magicznej mocy, Heliasu, stojącego na progu wojny. W małym domku na skraju lasu mieszkają Simia i Latres, rodzeństwo. Ich matka odeszła lata temu, a ojciec wyładowuje wszelkie frustracje na Simii – maltretując ją zupełnie bez powodu. Simia przeżywa ten okres dzięki opiece brata i jego przyjaciela, Rosa, którzy jednak zaczynają w pewnym momencie własne życie i zostawiają ją samą.

Gdy mijają lata, a dziewczyna ma wyjść za mąż, wszystko się komplikuje: trwają walki z siłami zła atakującymi Helias, Latres wplątuje się w aferę związaną z Jedynym Wybrańcem – który według przepowiedni ma mieć moc zdolną uratować Helias… najprawdopodobniej – i znika, na progu chaty Simii pojawia się Fal, będący wspomnianym Wybrańcem i wciąga ją w całą intrygę, narzeczony dziewczyny ginie, a na samym końcu wraca Ros, który na rozkaz królowej ma się zająć rodziną Wybrańca. Sprawa jest o tyle skomplikowana, że pod Jedynego podszywa się (na prośbę Fala) Latres, więc pod opiekę Rosa trafia Simia. Skomplikowane? A to dopiero jakieś 50 stron…

3.jpg

Już nagromadzenie wątków może przyprawić o ból głowy, a to sam początek książki. Zanim jednak skupię się na wadach, chcę powiedzieć o kilku pozytywach.

O Białej pozytywnie

Widać spory potencjał w budowie postaci. Simia wyróżnia się na tle innych mieszkańców Heliasu ze względu na brak jakiejkolwiek mocy: jest tytułową Białą, czyli pustą pozbawioną energii/magii bohaterką, co jest ewenementem. Fal, czyli Wybraniec, ma z kolei ogromne pokłady specjalnej mocy. Simia i Fal zaprzyjaźniają się i w toku opowieści okazuje się, że doskonale się uzupełniają – jak Yin i Yang. To przyjemny motyw. Podobnie ciekawy jest przypadek Rosa – przyjaciela, a może kogoś więcej dla Simii – oraz Latresa, który zostaje pojmany podczas udawania Jedynego. Ta czwórka skupia na sobie uwagę autorki oraz czytelników – pozostali bohaterowie nie są jednak dopracowani nawet w połowie tak dobrze.

Młoda autorka stworzyła przyjemną fabułę w oryginalnym świecie: motywy wojny dobra ze złem, wybrańca, magii są osadzone w zbudowanym od podstaw, klasycznie fantastycznym uniwersum. Ma to swój urok i widać, że włożono tu sporo pracy. Jednocześnie jednak przypomnę powtarzany od lat przez pisarzy frazes: fantasy jest pod tym względem trudnym gatunkiem; w teorii można napisać wszystko, w praktyce trzeba się sporo napracować, by trzymało się kupy i było logiczne. Młodej Olbrych to nie wyszło, Helias i okoliczne państwa pozostają w gronie “generycznej magicznej krainy”.

ajemdisapojnted.gif

Dwa słowa o fizycznej formie książki: korekta jest zrobiona na tip top – nie znalazłam nawet żadnego źle postawionego przecinka. Oprawa graficzna – śliczna (ta okładka! Przyznaję, dla niej kupiłam książkę). Technicznie jest naprawdę dobrze. I na tym kończymy zalety.

Pękata paczka wad

Zacznijmy od tego, że książka jest po prostu źle napisana – stylistycznie. Mamy nagromadzone piętrowe zdania, zawinięte jak tasiemce, w których można się zgubić. W pewnym momencie złapałam się na tym, że – zajęta przebijaniem się przez warstwę tekstową – po prostu nie zauważyłam śmierci jednego z bohaterów akapit wcześniej. Tu widać ogromne niedoświadczenie autorki oraz nieuwagę redaktora.

Biała jest źle napisana także na poziomie konstrukcji i językowym. Jej hasłem przewodnim jest nadmiar. Tu wszystkiego jest za dużo: szczegółów, wątków, postaci, niepotrzebnych wtrąceń, decyzji fabularnych. W jednym zdaniu mamy czasem dwie historie (np. powrót z zabawy w lesie i pobicie dziecka). Momentami bardziej przypomina to drobiazgową kronikę, w której autorka stara się zawrzeć nawet nieistotne szczegóły. Jednocześnie krążymy od opisów walk i bitew do intymnych momentów we dwoje, od podróży i treningów po rozważania o przyszłości świata. Dlatego w pewnym momencie jako czytelnik zgubiłam się: co ja w końcu czytam? Powieść przygodową, romans, heroiczne fantasy? Kto wie?

Brak logiki wydarzeń wcale nie pomaga całości. Postaci podejmują jakieś decyzje – ale bez żadnego uzasadnienia lub kontynuacji. Autorka po prostu zapisuje coś, czego w żaden sposób nie rozwija. Przykład? Ojciec Simii całe dzieciństwo ją maltretował fizycznie i psychicznie, wyraźnie jej nie znosząc i przenosząc na nią wady jej matki – która porzuciła rodzinę lata wcześniej. Ale w czasie ataku zasłonił ją własną piersią i poświęcił dla niej życie. Dlaczego? Nie doczytałam się.

ec69d3e8aa92c51cd9c2d83b438670fa.jpg

Także naiwność Dominiki Olbrych przebija przez tekst: widać, że momentami chciałaby napisać coś pikantniejszego czy okrutniejszego, ale nie wie, jak. Braki warsztatowe wylewają się z każdej niemal strony.

Wiele ćwiczenia przed Tobą, autorko

Porzuciłam Białą mniej więcej w dwóch trzecich. Nie byłam w stanie czytać dalej – to było po prostu zbyt męczące. Zaczynałam z dużą dozą zapału i dając ogromną taryfę ulgową debiutantce – jednak i tak zawiodłam się całkowicie. To jest kiepska powieść, która nie powinna trafić na rynek. Młodej autorce mogę poradzić przede wszystkim ćwiczenie – dużo ćwiczenia – czytanie klasyków teorii literatury i znalezienie grupy betującej poza gronem znajomych. Wtedy możliwe, że kolejna książka – lub przepisana na nowo Biała – będzie nadawała się do czytania.

  • Dominika Olbrych Biała
  • wyd. Oficynka
  • 350 stron
  • styczeń 2017

2

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Dominika Olbrych “Biała” – jednym słowem “nie”

  1. Kojarzę, że niedawno ktoś pytał o wrażenia z lektury „Białej” na grupie Polskiej Fantastyki. Wcześniej o niej nie słyszałam, ale spojrzawszy na opis, szybko ją odrzuciłam jako typowe dziewczyńskie fantasy. Widzę, że dużo się nie pomyliłam. Niedojrzałym (zarówno fabularnie, jak i stylistycznie) książkom mówię stanowcze nie 😉

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s