Ghost in the Shell – recenzja: takie śliczne, takie nijakie

W końcu i ja obejrzałam jeden z najszerzej omawianych filmów kwartału. Swoją opinię mogę podsumować tak: był śliczny, ale fabularnie mierny, a twórcy podjęli kilka mało zrozumiałych decyzji.

Najpierw mały powrót do przeszłości. Pierwszy raz oglądałam Ghosta w wersji animowanej w liceum – rok mniej więcej 2005. Czytanie po angielsku średnio mi szło, ale film obejrzałam i zachwyciła mnie wizja przyszłości wykreowana przez Masamune Shirowa, podbita jeszcze chłodnym stylem reżyserii Mamoru Oshiiego, miała w sobie coś hipnotyzującego.

Sens przekazywany w tej historii zrozumiałam jakieś trzy lata później, gdy obejrzałam film ponownie. Cyberpunk at its finest, można by powiedzieć: zadawane przez GitSa pytania o człowieczeństwo i jego granicę oraz o powstawanie i definicję życia naprawdę dawały po głowie.

3151700-ghost-shell-movie-2017-trailers-explained

Ghost in the Shell dzisiaj

Adaptacja filmowa ze Scarlett Johansson w roli głównej budziła we mnie bardzo mieszane uczucia. Postanowiłam dać jej szansę, jednocześnie obniżając swoje wymagania – znajomi, którym ufam w tym względzie, oceniali film raczej ostrożnie, podkreślając stronę wizualną i pomijając znaczącym milczeniem warstwę fabularną. Powiem, że moje podejście się opłaciło: nie rozczarowałam się… tak bardzo.

Jak wspominali znajomi: aktorski Ghost in the Shell jest piękny. Wizja miasta przyszłości jest powalająca, dopracowana i szczegółowa, efekty specjalne zbijają z nóg. Można na to patrzeć i patrzeć, a nie znudzi się ani na chwilę. Dodatkowo te sceny, które niemal żywcem przeniesiono z anime na kinowy ekran, są po prostu perfekcyjne: doskonale skadrowane, oświetlone i nagrane. Mogłabym robić z tego filmu obrazki do powieszenia w salonie, tak ładny jest. Aktorzy też nie byli źli – nawet omawiany dość często sposób chodzenia Major/Scartlett dobrze współgra z wizualną warstwą całości.

ghost-in-the-shell-movie-image-1140x608

Ale fabuła? Cóż, powiedzmy, że zrobiono z Ghosta śliczny film sensacyjny. Major Mira Killan – pierwszy cyborg z ludzkim mózgiem, od roku testowany w specjalnym wydziale służb, Sekcji 9 – zaczyna pracować z zespołem nad sprawą tajemniczego Kuze, hakera, który przeprogramowuje roboty, by zabijały ludzi. Sprawa okazuje się dotyczyć zemsty na firmie Hanka, zajmującej się właśnie robotyką. Major angażuje się w całe dochodzenie bardziej, niż powinna i dociera do faktów ze swojej przeszłości, które przewracają jej życie do góry nogami.

gits_trailer

Co z Ghost in the Shell jest nie tak? Plus spoiler!

Fabuła – nieskomplikowana. Gorzej, gdy wdamy się w szczegóły. Zacznijmy od tego, że całkowicie pominięto jakikolwiek wątek polityczny czy filozoficzny. Jedyny konflikt w tym filmie, to Zła Korporacja – Dobrzy Stróże Prawa. Sekcja 9 wisi w niewiadomej przestrzeni rządowej, a jedyne info, jakie dostajemy, to że jej szef „odpowiada przed premierem”. Z resztą Sekcji mogłoby nie być, bo działania Major są od niej niemal niezależne. Dalej: postać Togusy wprowadzono tylko pretekstowo – żeby nikt się nie czepiał, że w filmie w sumie nie ma Azjatów. Znaczenie tytułu wyjaśniono widzowi w jakichś 45 sekundach na początku, żeby przypadkiem nie zmęczyli się domyślaniem, o co chodzi z tym trudnym kalamburem. Kuze walczy z Hanka, ale w sumie dlaczego? Bo wspomnienia „właściwej krzywdy” wracają do niego dopiero pod koniec filmu. UWAGA – SPOILER! Muszę wspomnieć też o zakończeniu: w wersji oryginalnej Ghosta duch organiczny Kusanagi łączy się z duchem syntetycznym Lalkarza, podkreślając wymowę filozoficzną całości i tworząc nową formę życia. W wersji hollywoodzkiej sensem filmu jest to, że korpo są złe, a Major znajduje swoją mamę. Serio, to wszystko. KONIEC SPOILERA

ghostinshellposter_0

To tylko kilka przykładów – a takich mniejszych i większych wpadek i dziur fabularnych jest masa. Po co pokazywano, jak Batou (swoją drogą – wyszedł najlepiej w całym filmie! Brawo, Pilou Asbæk!) traci oczy i dostaje cybernetyczne „patrzałki”, skoro NIE KORZYSTA  Z NICH? Jakim cudem w maleńkiej chatce zmieściło się jakieś piętnaście osób? Dlaczego Kuze na końcu robi durnotę? I dlaczego, do jasnej anielki, ten cudny, charakterystyczny motyw muzyczny został użyty dopiero NA NAPISACH?

ghost-in-the-shell-pilou-asbaek-batou

Niech nie będzie drugiej części

Fabularnie film jest na poziomie Dnia Bastylii – dobrzy aktorzy, świetne sceny akcji, fabularnie miałko i przewidywalnie. Jeśli idziecie do kina nastawiając się na dobry film – zawiedziecie się. Jeśli szukacie nieskomplikowanego, wizualnie dopracowanego kina akcji, to to może być strzał w dziesiątkę. Generalnie – średnio. Nie wrócę do tej produkcji.

6

Reklamy

8 uwag do wpisu “Ghost in the Shell – recenzja: takie śliczne, takie nijakie

    • Nie jest wsumie tak źle 🙂

      „“Ghost” scored $2.5 million from 171,000 admissions over the comparable Saturday and Sunday weekend. And, with a Friday outing through Towa Pictures, it achieved $3.3 million in three days” – pisze Variety.

      Ale fakt, radzi sobie średnio ogólnie. Oby to oznaczało, ze nie będzie drugiej części! 😀

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s