Isaac Asimov „Ja, robot” – recenzja

Po czym poznać dobrą książkę? Nie starzeje się. Mimo upływu dekad czyta się ją świetnie, a założenia autora nadal są aktualne. Ja, robot ma już circa 70 lat, a czyta się ją jak współczesną opowieść SF.

Przede wszystkim to nie powieść, a zbiór opowiadań połączonych wątkiem reportera robiącego wywiad z uznaną robopsycholog, które Isaac Asimov napisał pomiędzy 1940 a 1950 rokiem. Uznaje się ją za wstęp do jego późniejszej serii Roboty, której pierwszy tom właściwy ukazał się w 1954 roku.

Jedyny zgrzyt to daty: autor podaje jako początek “ery robotów” 1998 rok, w 2015 mowa o niezwykłych odkryciach technologicznych, do których dzisiaj nam wybitnie daleko. Ale można mu to wybaczyć – reszta jest jak najbardziej realistyczna i aktualna.

W okresie swojej publikacji kolejne teksty, które teraz składają się na ten tom, były przyjmowane, delikatnie mówiąc, entuzjastycznie. Trafiły do telewizji jako odcinki popularnych serii, do radia jako słuchowiska. Ostatnio adaptowano je w hollywoodzkim filmie z Willem Smithem w 2004 roku. Nic dziwnego – osobiście uważam Asimova, rosyjskiego Żyda z bogatą historią naukową i rodzinną, za jednego z najlepszych twórców literatury XX wieku i nie jestem w tym zdaniu odosobniona.

17554227_1978883535665864_6654164057062511993_n

Czy roboty myślą

W Ja, robot autor w charakterystyczny dla siebie sposób opowiada historię pewnego wynalazku – w tym wypadku pozytonowego mózgu, który stanowi o “jestestwie” robotów – i rozwoju robotyki. W centrum ustawia tu dr Susan Calvin, starszą już panią, słynną psycholog zajmującą się psychiką robotów. Reporter międzygalaktycznego pisma przeprowadza z nią wywiad, wysłuchujemy więc razem z nim kolejnych historii o robotach, na których przykładzie pani doktor prezentuje rozwój roboprzemysłu i zmiany w nastawieniu rządów i ludzkości. W tych dziewięciu opowiadaniach wychodzimy od Robbiego, niemego robota-opiekunki do dziecka, który został przez zaniepokojonych rodziców (w sumie zrażoną do niego matkę) swojej podopiecznej odesłany z domu do pracy w fabryce. Asimov zarysowuje nam tu niezwykłą wizję robotów, które nawet w początkowych fazach rozwoju robotyki miały wykształconą psychikę i podejmowały niezależne decyzje.

Dalej doktor Calvin prowadzi nas przez swoje wspomnienia z testów różnych modeli (mamy Speedy’ego, który prezentuje problemy z zapętlaniem się Praw Robotyki, Cutiego, który odkrywa religię i zaczyna czcić konsolę komputera, czy Dave’a, robota, który miał pod sobą sześć jednostek roboczych, co powodowało trudne do przewidzenia problemy w łańcuchu decyzyjnym).

W tych pierwszych tekstach Asimov skupia się na swoich trzech prawach robotyki:

  1. Robot nie może skrzywdzić człowieka ani przez zaniechanie działania dopuścić, aby człowiek doznał krzywdy.
  2. Robot musi być posłuszny rozkazom człowieka, chyba że stoją one w sprzeczności z Pierwszym Prawem.
  3. Robot musi chronić samego siebie, o ile tylko nie stoi to w sprzeczności z Pierwszym lub Drugim Prawem.

A jego bohaterka, często przy pomocy dwóch testerów zatrudnionych przez US Robotics, Gregory’ego Powella i Mike’a Donovana, podnosi kolejne kwestie etyczne i moralne związane z robotami, psychiką – także ludzką – czy po prostu podsumowuje ciekawe paradoksy. Interesujący był przykład Herbiego, robota, który z powodu błędu produkcyjnego mógł czytać w myślach, i tego, jak reagowali na niego nawet naukowcy. Jeszcze ciekawszy – Nestora, robota, który, poprzez manipulacje przy Pierwszym Prawie, mógł oszukiwać ludzi i unikać zniszczenia, ukrywając się między 62 podobnymi do niego maszynami.

196829_ja-robot_2013_536.jpg

Czy roboty są świadome

Kolejne trzy opowiadania dotykają zaś większych problemów: tego, jak maszyny stworzone przez człowieka zaczynają nad człowiekiem, w najlepszej wierze, panować. Najpierw historia o Mózgu, maszynie o niesamowitej mocy obliczeniowej i o osobowości dziecka, który tworzy statek z hipernapędem, ale w ramach specyficznego poczucia humoru sprawia, że ludzie nie mogą nim sterować. Potem świetna – chyba najlepsza w całym tomie – historia Stephena Byerleya, burmistrza, potem koordynatora światowego, którego oskarżono o bycie robotem. A całość zamyka tekst Konflikt do uniknięcia, w którym wspomniany Byerley w rozmowie z dr Calvin prezentuje możliwości działania Maszyn – rozwiniętych urządzeń rządzących gospodarką całej cywilizacji.

Asimov miał niesamowity talent do języka – tu uwydatniony w świetnym przekładzie Zbigniewa Królickiego – i jego historie czyta się, jakby same płynęły. Pod tą przyjemną, łatwą w odbiorze warstwą językową i fabularną kryje się za to skomplikowana treść, dotykająca problemów etycznych i filozoficznych. Czym jest życie? Czy robot żyje – skoro ma psychikę i może zwariować albo odczuwać emocje? Jak powinniśmy traktować roboty? To pytania, które wracają co chwila w Ja, robot. Od książki po prostu trudno się oderwać; prowokuje do myślenia i wciąga.

Jeśli jeszcze nie czytaliście – pora to nadrobić.

  • Isaac Asimov Ja, robot
  • wyd. Rebis
  • 240 stron
  • lipiec 2013

10

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Isaac Asimov „Ja, robot” – recenzja

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s