Mhairi McFarlane „Kim jest ta dziewczyna” – recenzja z zaskoczenia

To książka, którą kupiłam po paru lampkach wina w zeszłym miesiącu. Uznałam, że skoro nabyłam romansidło nie w pełni władz umysłowych, to kara się należy i trzeba przeczytać. I wiecie? Z zaskoczenia przeczytałam w jedną noc.

Jak wspomniałam wyżej – Kim jest ta dziewczyna z założenia jest romansidłem, w praktyce jednak to całkiem niezła książka obyczajowa. Główna bohaterka, Edie, ma 35 lat, pracuje w średniej firmie jako copywriter i nie ma szczęścia do facetów. To w sumie nie do końca dobrze powiedziane: wciągnięta w biurowy flirt z niejakim Jackiem, zostaje przyłapana na całowaniu się z nim. Na jego weselu. Przez pannę młodą. Nie kończy się to dobrze, Edie musi na jakiś czas zrejterować z Londynu do prowincjonalnego, szarego Nottingham, z którego lata wcześniej uciekła z ulgą, znajomi się od niej odwracają, a wyznaczone jako „poczekajka” zlecenie – napisanie biografii popularnego, przystojnego, ale zgryźliwego aktora, który akurat na prowincji kręci film – może być trudniejsze niż myślała.

anigif_enhanced-buzz-27779-1397709373-14.gif
W tym miejscu macie Jaya Ryana bez koszulki, bo hej, pasuje do tematu.

Wstęp czysto „harlekinowy”, jednak rozwinięcie zaskakująco oferuje więcej. Oczywisty wątek  romansowy (czyli Edie plus przystojny aktor) rozwija się raczej w tle i to głównie w późniejszej części książki. Główne tematy, które porusza Mhairi McFarlane, to internetowy hejt, wpływ choroby psychicznej na członków rodziny chorego oraz rozwiązywanie kwestii złych, negatywnych relacji rodzinnych.

Z jednej strony Edie jest atrakcyjną, inteligentną dziewczyną. Z drugiej – ma sporo kompleksów i brak jej wiary w siebie, częściowo ze względu na nieudany wcześniejszy związek, częściowo przez trudne dzieciństwo, którego najczarniejszym punktem było samobójstwo matki. W trakcie lektury dowiadujemy się, jak zaczęła się i trwała znajomość z Jackiem-nie-tak-wiernym-panem-młodym, który okazuje się być po prostu nieodpowiedzialnym palantem. Jednocześnie McFarlane unika obarczania go całą winą za incydent – zgrabnie punktując, w których miejscach jej bohaterka popełniła błąd i sama zdecydowała źle. To naprawdę dobrze napisany wątek, stanowiący przyjemną odskocznię od czarno-białych, romansidłowych wyroków.

2191_efc8_480

Wątek internetowy za to z miejsca zdobył moje serce. Generalnie Edie i jej znajomi korzystają z mediów społecznościowych na każdym kroku. Po „wpadce” na weselu bardzo szybko okazuje się, że to broń obosieczna: do bohaterki trafiają nieprzyjemne, wulgarne, pełne jadu wiadomości. Jej profile na Facebooku i Twitterze zostają zbombardowane wpisami nieznanych jej, ale nienawidzących jej ludzi. Powstaje nawet grupa, której jedynym celem jest wylewanie na nią jadu. Dziewczyna przeżywa to źle – nawet bardzo. Nie rozumie, dlaczego nikt nie jest zainteresowany jej wersją wydarzeń, całą winę przerzucono na nią, a gros znajomych i nieznajomych robi z niej grubą dziwkę. Edie dotyka nerwica z różnymi objawami – od braku snu, poprzez niekontrolowany płacz, aż po niemożność jedzenia. Wiele czasu i życzliwości dobrych ludzi potrzeba, by poradziła sobie z tą sytuacją, zwłaszcza gdy hejterzy w obrzydliwy sposób dotykają tragedii jej matki.

Najmniej podobał mi się konflikt na linii Edie-jej siostra. Młode kobiety o całkowicie odmiennych charakterach i oczekiwaniach życiowych skakały sobie do oczu o każdą drobnostkę, całkowicie rozmijając się w poszukiwaniu linii porozumienia. Ojciec, próbujący czasami łagodzić ich spory, nie jest wielką pomocą. Między dziewczynami stoi wiele lat nieporozumień, oskarżeń, zadawnionych uraz, ale autorka Kim jest ta dziewczyna nie do końca radzi sobie z przedstawieniem dochodzenia do kompromisu w tej sytuacji – mam wrażenie, że tu rozwiązanie pojawiło się na zasadzie deus ex machina.

kim-jest-ta-dziewczyna-b-iext44897357

No i romans, oczywiście. Tu aż muszę nieco napisać, bo kreacja głównego amanta, Elliota, jest po prostu ciekawa. Otóż superprzystojny aktor od początku opisywany jest raczej… przeciętnie. Z jednej strony autorka pokazuje, że jego kariera jest jeszcze w powijakach, a na koncie ma role mało ambitne i średnio ciekawe – chociaż przynoszące popularność i kolejne zlecenia – a z drugiej nawet jego urodę opisuje z pewnym lekceważeniem, zaznaczając jej „boysbandowość” i miałkość. Tego się nie spodziewałam, przyznam. Jednocześnie McFarlane buduje wizerunek faceta inteligentnego, ogarniętego w życiu, mającego rodzinne i prywatne problemy, a przy tym zmęczonego wątpliwymi urokami sławy – jak tabuny fanów i sępy z mediów. Plus za to, pani autorko.

Podsumowując – zaczęłam czytać „za karę” („piłaś – cierp!”), ale skończyłam naprawdę zadowolona. Z wad mogę wymienić dwie, techniczną i warsztatową. Pierwsza dotyczy tłumaczenia terminów związanych z Facebookiem i Twitterem. Mam wrażenie, że redakcja nie do końca tu sobie poradziła – momentami nie wiadomo, czy Edie usunęła swoje konta (a to nie jest takie łatwe!), czy może zablokowała, czy też jedynie przestała na nie wchodzić. Zamiast powszechnie używanego „dodać do znajomych” używane jest np. „zafrendować” – podobnie w paru innych kwestiach. Trochę to przeszkadza, jeśli czytelnik jest ogarnięty w temacie. Druga wada – to zakończenie. Było nieco „za szybkie”, „za szczęśliwe” – jakby w ciągu kilku dni Edie mogła rozwiązać wszystkie swoje problemy od ręki. Cóż, nie było tak źle, po prostu mogło to zostać lepiej zaplanowane.

Ogólnie – polecam.

  • Mhairi McFarlane Kim jest ta dziewczyna
  • wyd. Harper Collins
  • 512 stron
  • październik 2016

7

Advertisements

3 uwagi do wpisu “Mhairi McFarlane „Kim jest ta dziewczyna” – recenzja z zaskoczenia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s