Sarah J. Maas „Dwór cierni i róż” – recenzja

I kolejna młodzieżówka na liście. Tym razem bijąca rekordy popularności powieść Sarah J. Maas Dwór cierni i róż, oparta na szkockiej legendzie (i najwyraźniej paru baśniach) historia o ludziach, elfach, wojnie, miłości i fantastycznym postapo.

No dobra, postapo to lekka przesada. Świat przedstawiony to kraina ludzi 500 lat po wielkiej wojnie z fae – które wcześniej więziły słabą i bezbronną ludzkość jako niewolników. Jednak po wieloletniej walce zgodziły się podpisać Traktat gwarantujący pokój i spokój, postawiły niewidzialną barierę między swoim magicznym królestwem a ziemskim padołem. Jednak po wiekach te przerażające istoty nadal pojawiają się w świecie śmiertelników. Pewnego dnia Feyra, uparta, zaprawiona w polowaniach córka zubożałego kupca, zabija fae pod postacią wilka. Za karę musi udać się na ziemie Tamlina, potężnego fae, i pozostać tam do końca swoich dni – albo zginąć.

Generalnie – to romans. Feyra trafia na dwór Tamlina i tam wbrew sobie zakochuje się w tajemniczym, dotkniętym klątwą fae. Jednak miłość to nie wszystko – swego uczucia będzie musiała dowieść w najokrutniejsze ze sposobów, stając oko w oko ze złem, które dręczy potężnych nieśmiertelnych – i być może uratować w ten sposób całą krainę ludzi i fae.

Ale cofnijmy się do początku. Legenda o Tam-linie, szkockim rycerzu, który dał się uwieść elfiej królowej, jest zapewne starsza od historii o królu Arturze. Opowiada o młodym synu szlachcica, który znudził się codziennym życiem i marzył o magii. Spotyka królową fae (nie wróżek, elfów czy faeries – w folklorze Wysp to zupełnie różne istoty), która zabiera go ze sobą do krainy magii i pojmuje za męża. Jednak Tam-lin nudzi się i tęskni za domem. Gdy królowa pozwala wrócić mu na trzy dni na ziemię śmiertelników, okazuje się, że minęło już 100 lat. Tam-lin poznaje piękną córkę szlachcica, jednak nie może z nią zostać – spotykają się jedynie raz w miesiącu. Dziewczyna w końcu ucieka spod kurateli rodziny i postanawia uwolnić ukochanego z krainy fae i spod nałożonej na niego klątwy – jednak by to zrobić, będzie musiała przejść trzy próby, mające dowieść jej uczucia i determinacji. Warunki królowej są jednak okrutne.

tamlin
Rys. Wylie Beckert – inspiracja legendą

Już tu widać pewne podobieństwa w Dworze cierni i róż. Obłożony klątwą magiczny ukochany, typowe dla baśni trzy próby, bezlitosna królowa elfów, okrutne fae zabijające ludzi, siła miłości, która może uwolnić od cierpienia. Pominięto tylko notoryczne uwodzenie dziewcząt w krzakach, którego oryginalny Tam-lin w ludowych wersjach legendy dokonywał nagminnie. Jednak do swojej opowieści Maas wmieszała też inne, lepiej znane ogółowi historie. Mamy tu nutkę Pięknej i bestii (do twarzy Tamlina i jego dworzan przymocowano magią maski – a klątwę, jak w baśni, może zdjąć tylko wyznanie miłości ukochanej, którą „bestia” będzie w stanie do siebie przekonać) czy Kopciuszka (dwie „złe” siostry, zadania takie jak wybieranie ziaren z popiołu). Autorka wmieszała w to upartą, wychowaną w poczuciu braku miłości i niedocenianą bohaterkę: osieroconą przez zimną matkę, od dziecka dbającą o byt swojej nieogarniętej rodziny, nieufną i zamkniętą w sobie. Co ciekawe, także niewstydzącą się swojego – skromnego co prawda – życia erotycznego, co jest ciekawą odmianą w świecie YA.

Generalnie książkę czyta się naprawdę dobrze, co mnie zaskoczyło – szykowałam się na romansidło z pretekstową fabułą, dostałam jednak fabułę z prawdziwego zdarzenia, osnutą na romansie. Oczywiście durnoty niektórych motywów trudno nie zauważyć, zwłaszcza w pierwszych rozdziałach, jednak jest to do przeżycia. Duży nacisk poświęcono też temu, jak Feyra odkrywa tajemnice świata fae, przede wszystkim te groźne i niezbyt baśniowe. Miłość jest też pretekstem do uratowania całej krainy, a nie odwrotnie, co jest miłym powiewem świeżości w literackim światku romansów z komplikacją. Bawi za to wprowadzenie możliwości kontynuacji: opowieść spokojnie mogłaby się zakończyć w jednej książce, jednak kilkoma zdaniami pod koniec Maas otworzyła sobie na wszelki wypadek drzwi do stworzenia kolejnych. Mnie to bawi, fanów zapewne ucieszy (bo w USA są już kolejne dwa tomy, w Polsce jeden, Dwór mgieł i furii).

dwor_cierni_i_roz

Ogólnie, jeśli lubicie fantasy spod znaku YA, to nawet polecam. Dwór cierni i róż jest sympatyczną lekturą, fajnie przetłumaczoną, wciągającą, z ciekawą bohaterką. Podejrzewam, ze może spodobać się nawet mężczyznom szukającym czegoś lekkiego i bardzo niezobowiązującego.

  • Sarah J. Maas Dwór cierni i róż
  • wyd. Uroboros
  • 524 strony
  • kwiecień 2016

7

Advertisements

7 uwag do wpisu “Sarah J. Maas „Dwór cierni i róż” – recenzja

    • To dość trudne pytanie. Generalnie – pierwsze rozdziały są głupie. Naprawdę, mało tam logicznego zawiązania akcji. Dopiero od momentu, w którym bohaterka znajduje się w pałacu Tamlina jest już logicznie i z górki. Jednocześnie jest sprawnie napisane, czyta się gładko i bardzo przyjemnie. Ale nie ma się co zmuszać. Może więc zerknij najpierw na dostępne fragmenty?

      Sama kupiłam ebooka w promocji 🙂

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s