„Opowieści z Nyanii” – recenzja RPG

Miałam niesamowitą przyjemność dostać wcześniejszy dostęp do pierwszej gry RPG Ilony Myszkowskiej (Chata Wuja Freda) et consortes z hamstercube – Opowieści z Nyanii, znanej też jako RPG Kotełki. Pomagałam przy korekcie dialogów i innych elementów, więc w ramach pocieszania po utracie pracy – oraz do ostatecznej korekty i testu – dostałam link do tego cuda. O mamo, jakie to jest pyszne!

Mrutair w dzieciństwie przeżyła tragedię – w dzień wesela jej ślicznej, uwielbianej siostry jej wioskę napadły wstrętne kotorki (tzn. koty-orki). Osierocona koteczka wstąpiła do zakonu Miasasynów we Wrotach Kocura, poświęcając swoje życie treningowi i w perspektywie zemście na siłach zła. Do tej historii dołączamy w momencie, w którym Mrutair kończy trening i ma szansę dołączyć do drużyny przygodystów Miapłanka Furzingera, kapłana Wielkiej Michy od Dobroci. Z nim być może wyruszy na misję poszukiwania Wybrańca.

Powiem tak: fabuła fabułą, jest prościusieńka, ale wykonanie…! Postaci często oparte są na znanych nam bohaterach popkultury (mówi wam coś Miauruto, kotek-ninja? Albo Pani Bajora, tajemnicza czarodziejka?), nazwy miejsc czy kolejnych kotków także (same Wrota Kocura poruszą strunę nostalgii w sercach fanów Baldurs’ Gate), a całość bazuje na licznych gagach, dowcipach polityczno-kulturalno-społecznych czy po prostu charakterystycznych dla twórczości Ilony Myszkowskiej absurdach.

nyan3

nyan4

Mamy tu więc gadające dżewa, bułki mleczne i myśliwskie hodowane jako trzoda i zwierzaki domowe, wrogie i waleczne meble (nie polecam starć z kredensami! Taborety są do przeżycia), mroczne siły stające na drodze dzielnych przygodystów, ale też zwariowanych magów, redakcję portalu superbohatyrskiego, boginie i kapłanów rodem cholera wie skąd… Dość, że grając częściej wybuchałam śmiechem, niż zajmowałam się faktycznym wykonywaniem misji. To było takie… lekkie, absurdalne, zabawne, niezobowiązujące! Mąż, który zaglądał mi przez ramię, zadeklarował, ze „wyda na to prawie każde pieniądze!”, więc jest to jakaś rekomendacja.

16174607_10209913515168258_8533958351092979499_n

Gra nie jest idealna, tak zaznaczę. Przede wszystkim oparta jest na systemie j-rpg, jak np. Final Fantasy – czyli mamy specyficzny sposób zakładania ekwipunku, sprawdzania statystyk czy walki, tu akurat turowej. Wielu graczom przyzwyczajonym do tradycyjnych, europejskich erpegów może to nie przypaść do gustu. Ja lubię, nie przeszkadzało mi w niczym, po prostu ostrzegam. Dodatkowo niektóre misje mogą się dłużyć, sterowanie też nie zawsze jest idealne – cóż. Możliwe, że to kwestia mojej wersji przedfinalnej, a może w ostatecznej też to się znalazło – ocenią ci, którzy grę dostaną po premierze. Drażni też łatwość zagubienia się w misjach i trudność w zdobyciu nyanów, czyli waluty  – dziennik mógłby być bardziej rozbudowany, ewentualnie to ja jestem taka gapa, czego wcale, ale to wcale nie wykluczam, bo gram niemal wyłącznie w Heroes 3.

nyan2

Z Opowieści z Nyanii miałam taką masę frajdy, że polecam tę grę na prawo i lewo, na dodatek do spółki z mężem. Jest urocza, śmieszna, momentami cudownie bezsensowna, do tego zajmująca, ale całość można by przejść w jeden dzień, jakby się uprzeć. Poczytajcie więcej chociażby na stronie zbiórki na grę – zachęcam!

7

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s