Moja druga recenzja

Wygrzebałam ostatnio swoją drugą recenzję. Drugą opublikowaną, podkreślę – bo napisałam wcześniej kilka innych do szuflady czy dla znajomych oraz jedną, która trafiła na łamy „Nowej Fantastyki”. Poniższy przeraźliwie nostaligiczny tekst ukazał się 22 września 2009 na portalu Gildia.pl 🙂

Recenzowałam wtedy zapomnianą już zupełnie książkę słowackiej autorki fantasy i tłumaczki jednocześnie Alexandry Pavelkovej „Opowieści o Vimce”. W Polsce ukazała się tylko ta jedna, jedyna książka – może i szkoda. Wspominam rzewnie i przyjemnie, chociaż dzisiaj pewnie wystawiłabym słabszą notę 😉 Poniżej – rzeczony tekst. Miłej lektury!


Fabryka Słów ostatnimi czasy zalewa nas tytułami zza wschodniej granicy. „Opowieści o Vimce” to kolejny z nich. Tym razem dostajemy do ręki nie powieść, a zbiór łączących się w całkiem zgrabną historię opowiadań o wiedźmie Vimce i jej podróżach.

Vimka ma dar – niezwykły i straszny jednocześnie. Potrafi nie tylko wyczuwać, zabierać, lecz także oddawać pomnożony… ból. Odtrącona przez społeczeństwo, pozostawiona przez zdesperowanych rodziców w świątyni, podróżuje po całym ówczesnym świecie i – zgodnie ze złożoną przysięgą – pomaga każdemu potrzebującemu. Odpłaca się jej szacunkiem i strachem. Napotyka zarówno złych, jak i dobrych ludzi, ratuje wyrzutków i szlachtę, potwory i smoki, zmaga się z magią starszą niż wszystkie religie oraz z… Imperium Rzymskim. Napotyka na swej drodze również tajemniczego mężczyznę o czarnych oczach, w których kryje się mrok…

opowiesci-o-vimce-b-iext44509711

Autorka podała nam miłą w odbiorze historię osadzoną w czasach niedługo po narodzinach Chrystusa. Oczywiście, to wszystko tylko przypuszczenia – świat Vimki zdaje się podróżować z epoki glinianych lepianek i skórzanych bluz do czasów zamków o strzelistych wieżach z ciosanego kamienia. Znajdziemy tu także przegląd wszystkich ludów barbarzyńskiej Europy, sprytnie wyłożony za pomocą imion i religii w odwiedzanych przez wiedźmę krainach. Dla czytelnika choć odrobinę obeznanego z historią naszego kontynentu to dodatkowa radość z lektury – odkrywanie, z kim mamy znowu do czynienia. Jednocześnie historie są ciekawe i lekkie, w sam raz na wolny weekend.

W książce nie brak jednak potknięć. Opowiadania, jakkolwiek łączą się ze sobą, czasem zdają się zaprzeczać wątkom z poprzednich części. Pavelkovej zdarza się też nieco naciągać fabułę, co powoduje pobłażliwy uśmiech na twarzy czytającego, a czasem autorka wręcz ściąga wątki z innego dzieła, niekoniecznie literackiego… Inspiracje są jak najbardziej do przyjęcia, jednak lepiej by było, aby nie były aż tak wyraźne. Przy tym sama fabuła nie należy do zbyt odkrywczych, raczej do przeciętnych i niezbyt zapadających w pamięć. Część zwrotów akcji bez problemu da się przewidzieć. Autorka pisze, owszem, ciekawie, ale wiele jest książek pisanych podobnie i osadzonych w podobnych realiach.

Mamy więc oto w rękach książkę lekką, łatwą i przyjemną. Idealną do autobusu, do poczytania na kanapie między obiadem a kolejnym odcinkiem „M jak Miłość” czy „Dr. House’a”. Trudno powiedzieć o niej coś złego poza tym, że jest przeciętna. Sympatyczne pomysły, łagodnie prowadzona narracja, żadnych większych błędów ani większych zalet… Jeśli lubi się typową fantastykę z domieszką historycznych smaczków, jak najbardziej polecam. Fani tego gatunku nie zawiodą się i znajdą przyjemne zajęcie na kilka godzin. Tym jednak, którzy stronią od wszelkiego rodzaju smoków, Forgotten Realms i czarodziejek na magicznych wierzchowcach, radziłabym podejść do lektury ostrożnie.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s