Justyna Kopińska „Polska odwraca oczy” – recenzja

Zbiór reportaży słynnej już dziennikarki przeczytałam jakiś czas temu, jednak dopiero teraz miałam chwilę, żeby zabrać się do notatek i recenzji. Zwlekałam, ponieważ książka jest trudna – moralnie i psychicznie.

Część tekstów z „Polska odwraca oczy” nie była dla mnie nowością. Justynę Kopińską czytywałam w „Gazecie Wyborczej” i doskonale pamiętam jej teksty o siostrach boromeuszkach czy gwałcie na szkoleniu dla ratowników. Nie zmieniło to jednak faktu, że ponowna podróż przez masę błota i syfu, jakie można niejednokrotnie znaleźć na kartach tego zbioru, była przeżyciem trudnym i męczącym psychicznie.

Mamy tu szesnaście reportaży dotykających różnych zjawisk społecznych. Są teksty… niepokojące, jak otwierający, spisany w pierwszej osobie „Spokojny sen Anny” o kobiecie, która postanowiła wyjść za Marcina Trynkiewicza. Są te poruszające, jak „Nieśmiertelność chrabąszczy” o sprawie tajemniczego samobójstwa pewnej starszej pary. Większość jednak jest, wybaczcie sformułowanie, do cna wkurwiająca.

c1f55ae69a

Kopińska w swoich tekstach obnaża słabości polskiego prawa, wynikające z nieszczelnego systemu. „Sąd w niewoli w Zduńskiej Woli” pokazuje to najlepiej – mówiąc o małym mieście, w którym układy pozwoliły prezydentowi miasta na pomiatanie każdym pracownikiem Urzędu Miasta i nie tylko, a system prawny nie pozwolił sądowi na jego skazanie. Ale nie tylko to. Słynna sprawa sióstr boromeuszek, tu opisana w dwóch częściach, obnaża społeczne przyzwolenie na niektóre zachowania, często okrutne i patologiczne, które uchodzą płazem osobom przy władzy (tu – duchownym). A to niejedyny taki reportaż.

Tej książki nie da się (i nie powinno) przeczytać na raz. Każdy z tekstów wymaga przemyślenia, pewnej refleksji. Poza tym, jak wspomniałam już wcześniej, są męczące. Sama momentami miałam ochotę trzasnąć książką o blat z okrzykiem „No kurwa mać!”. Powstrzymało mnie to, że szkoda czytnika… Cóż.

Kopińska potrafi też w swoich reportażach unikać stylizowania języka na „prosty”, „ludowy”, czy jak go zwał. Często drażni mnie to w tekstach, w których bohaterami są osoby mniej wykształcone, ze wsi, starsze. Dziennikarze chcą w ten sposób dodać autentyczności reportażowi, jednak na dłuższą metę jest to drażniące. W „Polska odwraca oczy” autorka używa precyzyjnych, jasnych sformułowań, przechodząc od faktu do faktu. Odstępuje od tego medycznie czystego stylu tylko wtedy, gdy oddaje głos rozmówcom – ale i wtedy nie bawi się w stylizację. To tym bardziej podkreśla absurd, okropność i niesprawiedliwość tego, o czym Kopińska pisze.

Czytając „Polska odwraca oczy” nie mogłam zapomnieć, że wiele z tych spraw ujrzało światło dzienne i zostało w jakikolwiek sposób ruszone przez władze dopiero, gdy zostały opisane dokładnie w tych reportażach. Jest to przerażające. A książkę polecam. To prawdziwy must read.

  • Justyna Kopińska „Polska odwraca oczy”
  • wyd. Świat Książki
  • marzec 2016
  • 234 strony

9

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s