Mangowo. „Akatsuki no Yona”

Dzisiaj nietypowo, bo o mandze. I to nie dość, że tasiemcu fantasy, to jeszcze niedokończonej i przeznaczonej dla dziewcząt. „Akatsuki no Yona” (ang. „Yona of the Dawn”) na pierwszy rzut oka jest typową historią o dziewczynie i grupie (aż sześciu!) przystojniaków, którzy mają uratować królestwo. Ale po kilku rozdziałach lub pierwszym odcinku anime sytuacja znacząco się zmienia.

W sumie zaczęłam przygodę z Yoną od anime. Pierwszy odcinek oglądałam nie przesadzając trzy miesiące – nie mogłam się wciągnąć, wydawało mi się to to typową historyjką o głupiutkiej księżniczce, zakochanej w przystojnym kuzynie (don’t judge them), „tym trzecim”, czyli przyjacielu z dzieciństwa, i o dobrym królu, a wszystko osadzone w realiach przypominających średniowieczne Chiny/Koreę/Japonię w wersji popkulturowej. Zastanawiałam się długo, czemu ta seria jest taka popularna. Gdy jednak pewnego wieczoru dotarłam do końca odcinka – zadziałał efekt WOW.

pipelineprotest

Król Kouki został zabity przez ukochanego Yony, jej kuzyna, z którym się wychowywała, Soo-wona. Młodzieniec postanowił – w akcie zemsty – usunąć króla i zająć miejsce na tronie. Księżniczka z cudem uchodzi z życiem, uratowana przez Son Haka, czyli „tego trzeciego”, przywódcę plemienia i jednego z generałów króla. Uciekają, trafiając w końcu do siedziby pewnego kapłana, który opowiada im o czterech smokach, mających służyć prawdziwemu królowi Kouki. Yona postanawia ich odnaleźć i odebrać to, co się jej należy. A potem fabuła przestaje być taka oczywista.

To, co miało być oglądadłem do obiadu, ujęło mnie niesztampowym podejściem. Spodziewalibyśmy się wyprawy w celu zebrania drużyny, a potem bitwy między dobrą, skrzywdzoną Yoną a złym uzurpatorem Soo-wonem, z wątkiem romantycznym Yona-Hak w tle + motywy pięciu innych przystojniaków zapatrzonych w księżniczkę. Otóż nie. Bardzo szybko okazuje się, że świat poza zamkiem jest zupełnie inny, niż spodziewała się bohaterka. Ona sama – słaba, nieprzyzwyczajona do niewygód – musi otrząsnąć się z szoku i nauczyć się dbać o siebie, inaczej nie tylko sama może zginąć, ale naraża też swoich towarzyszy. Szybko też orientuje się, że zamek był złotą klatką, a ideały jej ojca – pacyfisty, który chciał, by Kouka była królestwem bez broni i przemocy – były szkodliwą mrzonką, krytykowaną przez mieszkańców królestwa. Kraj jest pustoszony chorobami i głodem, sąsiednie kraje nastają na ziemie i mieszkańców, kolejne prowincje dręczą problemy (i to niemałe: narkotyki, niewolnictwo…), a ich generałowie nie radzą sobie z zarządzaniem; wszystko to pod rządami jej ukochanego ojca. Soo-won okazuje się być władcą, który może coś zmienić: ma wizję, możliwości i charyzmę, które dają mu szansę na odbudowę potęgi kraju.

akatsuki-no-yona-4312345

Równie ciekawie dzieje się w relacjach między postaciami. Yona zakochana jest (była?) w Soo-wonie, który zdradził ją, zabił jej ojca na jej oczach i niemal zgładził ją samą. Teraz dziewczyna zawieszona jest pomiędzy dawną miłością, przerażeniem, szokiem i nienawiścią. Soo-won też nie jest zimnokrwistym uzurpatorem, który odgrywał miłego adoratora, jego motywy i reakcje są co najmniej niezbyt proste. To, co dzieje się między Hakiem a Yoną jest jeszcze bardziej skomplikowane. O tym, że Hak zakochany jest w księżniczce, wiemy w sumie od początku, ale – on nic z tym nie robi (nawet jeśli by chciał). Yona też nie zauważa jego zainteresowania. Haka dodatkowo dręczą nienawiść granicząca z szaleństwem, skierowana w Soo-wona, lojalność wobec księżniczki oraz poczucie zdrady i straty – wychował się przecież z nowym królem. Gdy na scenę wkraczają kolejni towarzysze, których historie też nie są proste, sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, a wątek „tak jakby romantyczny” rusza się do przodu tak naprawdę dopiero po zakończeniu anime, już w mandze.

hak___akatsuki_no_yona_by_ary1307-d9epa73

Postaci drugoplanowe to z resztą kolejna mocna strona tej mangi. Autorka żadnej nie traktuje po macoszemu – każda ma twarz (co w mangach nie jest takie oczywiste, często ‘statystów’ robi się metodą kopiuj-wklej), a towarzysze Yony dodatkowo zyskują całkiem solidne tło, często tragiczne i przejmujące. To miła odmiana po częstym traktowaniu tego typu postaci jako akcesoriów podkreślających rozwój akcji między „główną parą”. Dynamika relacji między nimi a Yoną, wzmacniana dodatkowo ciągle pojawiającymi się nowymi problemami Kouki, z którymi Yona chce sobie radzić, a które wpływają na rozwój więzi między postaciami, to już w ogóle bajka. Dodatkowo przeplatane to jest pojedynczymi historiami (często humorystycznymi) o różnych postaciach.

four_dragons__akatsuki_no_yona__minimalism_by_greenmapple17-d8ofjo2

any

„Akatsuki no Yona” zafascynowało mnie. Postaci są świetnie napisane, a ich ewolucja realistyczna i naprawdę ciekawa. Fabuła – zaskakująca, nieoczywista. To, co zapowiadało się jako romansidło fantasy, w którym dotrwam może do połowy, okazało się wyjątkowo wciągającą historią z pogranicza historical fantasy, opowieści akcji i lekko zarysowanego romansu. Na dodatek wersja animowana (24 odcinki) ma świetnie dobranych seiyuu – aktorów podkładających głos, co podbija przyjemność z oglądania. Na mangę przesiadłam się po obejrzeniu anime, czyli w okolicy 55 rozdziału (wcześniej fabuła jest niemal identyczna, różnią się drobne szczegóły).

Seria liczy sobie już 22 tomiki. Mam nadzieję, że zakończy się w miarę szybko, bo zjem paznokcie. I może – mooooże – w Polsce ktoś pokusi się o jej wydanie. Trzymam kciuki!

any4

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s